Ukłucie zazdrości było naturalnym odruchem, gdy ktoś wspominał o późnej pobudce, ale tak nie było w przypadku Ururu. Sypiał on bardzo nieregularnie, gdyż po prostu nie mógł długo spać, ale jednocześnie po kilku godzinach tracił energię. Jego cykl dobowy przypominał trochę kota. Z wyjątkiem robienia czegoś produktywnego zamiast bezcelowych spacerów po okolicy i lizania własnej pupy.
Ururu zakrztusiłby się jedzeniem, gdyby już je im podano. Wykonał głęboki wdech, a jego oczy jakby powiększyły się. Przeszedł do konspiracyjnego szeptu.
— Felix Felicis? — Wysapał będąc zszokowany tą rewelacją, a także swobodnym tonem. Avelina rzuciła to mimochodem, jakby takie zamówienia zgarniała codziennie. — Panienka potrafi to uwarzyć? Po ile panienka to sprzedaje?
Poruszył się, gdy dziewczyna chciała przejść do głównego celu spotkania. Mogli bez problemu przejść do tego płynnie od nawiązanego już tematu.
— To Felix Felicis można kupić teraz tak ot? Czy formuła tego eliksiru zmieniła się w ciągu ostatnich czterdziestu lat? Do jakich celów ludzie go kupują? Czy jeśli ktoś użyje go w sposób nielegalny, czy może mieć panienka z tego powodu kłopoty? Jak w ogóle wygląda on obecnie w świetle prawa? Czy odbiera panienka zamówienia od anonimowych klientów? Co by było gdyby taki Voldemort albo jego sojusznik zamówił kilka fiolek Felix Felicis od panienki?
Lawina pytań ruszyła, a w dodatku wszystkie one były nieplanowane, więc to nawet nie jest początek.