04.06.2025, 17:44 ✶
– To zupełnie tak jak ja! Drink! Że też o tym nie pomyślałam! Kurwa, Ty to jednak masz łeb jak sklep Longbottom– robiła też kawę. Sobie, chłopakom... mogła dołączyć jeszcze czwarty kubek i udekorować go wyczrowaną palemką. Szkoda tylko, że nie była dobra w kształtowaniu i jej palemka wyglądała raczej jak zdechły patyczak z przyczepionymi zielono-różowymi liśćmi. Erik mógł sobie zamieszać cukier w środku.
– Wiesz, moim zdaniem to nawet nie chodzi jak ludzie znają Twoj ryj, tylko że masz kutasa. Jak byłyśmy z Olivką w drugim punkcie, to chuja się udało wskórać, ale ledwie Liszek otworzył ryja, to od razu wszyscy nagle zaczęli wyciągać ręce po leki i jego fachowe oko. Nie żeby miał jakieś do wyciągania. Thomas może będzie miał. – Przełknęła ślinę i upiła czarnego wrzątku. – No ale nic jebać, idź z nimi gadać, ja rozdam napary, a potem najwyżej zaciągnę go do oglądania rannych jeszcze. – czy to był dobry pomysł? Już teraz wyglądał jak młodszy brat śmierci. Nie mieli czasu odpocząć. Jeszcze nie. – Ale no, szedł od razu do Figga, ale potem zrobi obchód. Jakby co mogę przeskoczyćz rannymi. – zasugerowała, choć nie miała na to ochoty. – W ogóle dobrze kojarzę, że ma być potem jakieś zebranie? Tu czy u Tessy? Bo nie pamiętam? – dopytała jeszcze nim wyszli do ludzi.
Potem jednak się rozdzieli i nieco z oczekiwaniami Moody ludzie - zmęczeni, brudni i nieszczęśliwi, rzeczywiście reagowali pozytywnie na Longbottoma.
– Jeśli by zdało trochę chłodzącej maści, musimy wymienić sobie opatrunki, możemy zrobić to sami, ale słoiczek który dostaliśmy już się skończył – padła prośba możliwa do zrealizowania od ręki.
– Czy pan też tego doświadczył? Jak kto zaśnie to przychodzą duchy i zaciskają dłonie! – zaczepił go kto inny staruszek, którego na gardle rzeczywiście ułożone były czarne ślady jakby dłoni. – Może kto jest egzorcystą? Ja boję się pytać...
– A weź Ty i Twoje zwidy!– skarciła go żona, od której mocno pachniało spalonym włosiem. Choć... tak po prawdzie to wszystko wkoło pachniało teraz spalenizną.
– Wiesz, moim zdaniem to nawet nie chodzi jak ludzie znają Twoj ryj, tylko że masz kutasa. Jak byłyśmy z Olivką w drugim punkcie, to chuja się udało wskórać, ale ledwie Liszek otworzył ryja, to od razu wszyscy nagle zaczęli wyciągać ręce po leki i jego fachowe oko. Nie żeby miał jakieś do wyciągania. Thomas może będzie miał. – Przełknęła ślinę i upiła czarnego wrzątku. – No ale nic jebać, idź z nimi gadać, ja rozdam napary, a potem najwyżej zaciągnę go do oglądania rannych jeszcze. – czy to był dobry pomysł? Już teraz wyglądał jak młodszy brat śmierci. Nie mieli czasu odpocząć. Jeszcze nie. – Ale no, szedł od razu do Figga, ale potem zrobi obchód. Jakby co mogę przeskoczyćz rannymi. – zasugerowała, choć nie miała na to ochoty. – W ogóle dobrze kojarzę, że ma być potem jakieś zebranie? Tu czy u Tessy? Bo nie pamiętam? – dopytała jeszcze nim wyszli do ludzi.
Potem jednak się rozdzieli i nieco z oczekiwaniami Moody ludzie - zmęczeni, brudni i nieszczęśliwi, rzeczywiście reagowali pozytywnie na Longbottoma.
– Jeśli by zdało trochę chłodzącej maści, musimy wymienić sobie opatrunki, możemy zrobić to sami, ale słoiczek który dostaliśmy już się skończył – padła prośba możliwa do zrealizowania od ręki.
– Czy pan też tego doświadczył? Jak kto zaśnie to przychodzą duchy i zaciskają dłonie! – zaczepił go kto inny staruszek, którego na gardle rzeczywiście ułożone były czarne ślady jakby dłoni. – Może kto jest egzorcystą? Ja boję się pytać...
– A weź Ty i Twoje zwidy!– skarciła go żona, od której mocno pachniało spalonym włosiem. Choć... tak po prawdzie to wszystko wkoło pachniało teraz spalenizną.