05.06.2025, 01:06 ✶
Uśmiechnął się krzywo. Zawahanie, czy tam niedopowiedzenie, mówiło wystarczająco dużo, ale Atreusowi nie zależało na szczerości w tym temacie, bo przecież Electra miała prawo robić ze swoim życiem co chciała. No dobrze, co chciała to było dużo powiedziane, ale póki nie wyskakiwała zanadto przed szereg i na celownik czyskrwistych fanatyków, to nawet nie mrugał na jej życiowe wybory.
- Ciekawe porównanie, wybieg do biegania za czarnoksiężnikami, ale w sumie to tak. Lubię jak coś dzieje - przyznał jej bez problemu rację, kiwając do tego głową.
Jej kolejne słowa, no cóż, stanowiły już faktyczny problem. Tym razem skrzywił się nieco, zdając sobie sprawę że znaleźli się w dość patowej sytuacji. Niestety ale ich - w sumie to bardziej jego - rozpoznawalne twarze i nazwiska, uniemożliwiały najprostszą formę rozwiązania sytuacji, czyli teleportację i zapomnienie o całej sytuacji. Kelner też, ewidentnie miał ich na radarze, bo zaraz znalazł się przy ich stoliku, uprzejmie zainteresowany swoimi klientami.
- Czy wszystko w porządku? - zapytał troskliwie, spoglądając to na jedno, to na drugie.
Atreus mimowolnie wyprostował się na swoim krześle, wygładzając pośpiesznie materiał szaty tylko po to, by przejechać zaraz palcem wzdłuż kołnierzyka - nawet jeśli rozluźnionego z należytą dla niego nonszalancją, to nagle jakiegoś takiego troszkę niewygodnego. A może była to tylko próba udowodnienia kelnerowi, jak głupio i przykro jest mu w tym momencie. Bo tak naprawdę był zwyczajnie zły.
- Widzi pan, mamy tu pewien mały problem. W całym zamieszaniu dzisiejszego dnia, udało nam się chyba zgubić sakiewki - kelner zmarszczył podejrzliwie brwi. Nikt nie chciał przecież usłyszeć podobnych bzdur od własnego klienta. - Gorzej, chyba nam je ukradli - Atreus zaakcentował ostatnie słowo, ale mimo wszystko starał się mówić stonowanym głosem, tak żeby nikt nieodpowiedni nie podchwycił tematu.
- Ukradli? - wymruczał kelner, spoglądając to na jedno, to na drugie, jakby próbując na ich twarzach rozpoznać prawdę. Bulstrode kiwnął tylko głową i rozłożył ręce w bezradnym geście. - W takim razie... chyba będę zmuszony poinformować służby porządkowe.
- Ciekawe porównanie, wybieg do biegania za czarnoksiężnikami, ale w sumie to tak. Lubię jak coś dzieje - przyznał jej bez problemu rację, kiwając do tego głową.
Jej kolejne słowa, no cóż, stanowiły już faktyczny problem. Tym razem skrzywił się nieco, zdając sobie sprawę że znaleźli się w dość patowej sytuacji. Niestety ale ich - w sumie to bardziej jego - rozpoznawalne twarze i nazwiska, uniemożliwiały najprostszą formę rozwiązania sytuacji, czyli teleportację i zapomnienie o całej sytuacji. Kelner też, ewidentnie miał ich na radarze, bo zaraz znalazł się przy ich stoliku, uprzejmie zainteresowany swoimi klientami.
- Czy wszystko w porządku? - zapytał troskliwie, spoglądając to na jedno, to na drugie.
Atreus mimowolnie wyprostował się na swoim krześle, wygładzając pośpiesznie materiał szaty tylko po to, by przejechać zaraz palcem wzdłuż kołnierzyka - nawet jeśli rozluźnionego z należytą dla niego nonszalancją, to nagle jakiegoś takiego troszkę niewygodnego. A może była to tylko próba udowodnienia kelnerowi, jak głupio i przykro jest mu w tym momencie. Bo tak naprawdę był zwyczajnie zły.
- Widzi pan, mamy tu pewien mały problem. W całym zamieszaniu dzisiejszego dnia, udało nam się chyba zgubić sakiewki - kelner zmarszczył podejrzliwie brwi. Nikt nie chciał przecież usłyszeć podobnych bzdur od własnego klienta. - Gorzej, chyba nam je ukradli - Atreus zaakcentował ostatnie słowo, ale mimo wszystko starał się mówić stonowanym głosem, tak żeby nikt nieodpowiedni nie podchwycił tematu.
- Ukradli? - wymruczał kelner, spoglądając to na jedno, to na drugie, jakby próbując na ich twarzach rozpoznać prawdę. Bulstrode kiwnął tylko głową i rozłożył ręce w bezradnym geście. - W takim razie... chyba będę zmuszony poinformować służby porządkowe.