06.06.2025, 02:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.06.2025, 02:17 przez Jonathan Selwyn.)
Pulpowe historie, w których tak zawzięcie zaczytywał się w czasach wczesnej młodości (bo przecież za młodego wciąż się uważał) pełne były zabójczych zwrotów akcji, urwanych zakończeń rozdziałów, spisków, ucieczek i płomiennych romansów. Ich fabuła nigdy nie uwzględniała jednak tego, że po pierwsze głównych bohaterów było więcej, niż jeden, a po drugie ci pozostali protagoniści również mogli narażać się na niebezpieczeństwa. A przez to on, ten który miał być jedynym bohaterem z ich trójki, szedł właśnie przez zadymioną ulicę i w milczeniu martwił się o swoich przyjaciół. Martwił się o Morpheusa, raz po raz, przyglądając się czarodziejowi, jakby ten miał nagle paść na ziemię i umrzeć. Nie patrzył się na Anthony'ego, co najwyższej zerkał na niego czasami, kiedy był pewien, że tamten nie patrzył, ale uszy Selwyna były wyczulone na jakikolwiek potencjalnych okrzyk z ust Shafiqa. Oboje nie powinni tutaj być. Powinni znaleźć się już dawno w Ministerstwie Magii i siedzieć tam w spokoju, aż to wszystko się skończy. Niestety najwyraźniej żaden z nich nie miał na to szczególnej ochoty.
A tymczasem pożar dalej robił swoje i należało mu przeszkodzić tak bardzo, jak się tylko dało.
Zatrzymał się razem z nimi, próbując zamaskować fakt, że jego kondycja, chociaż i tak ostatnio nad nią pracował, została skutecznie osłabiona latami pracy za biurkiem. Apteka, paradoksalnie zaczynała płonąć dość spokojnie, jakby miała gdzieś to, że jej zawartość nie powinna pod żadnym pozorem wejść w reakcje z ogniem. A na to nie można było przecież pozwolić
– Zajmę się tym – rzucił do pozostałej dwójki i wyciągnął różdżkę bardzo powstrzymując się aby nie dodać czegoś w stylu Czy potrzebuję na to papier od szanowanego pana Shafiqa, aby nie zrobił mi awantury? Zamiast tego po prostu spróbował wyczarować strumień wody, po raz kolejny tej nocy, tak aby zgasić liżące budynek płomienie.
Rzut na kształtowanie III, wyczarowuję wodę do zgaszenia pożaru apteki
I chyba znowu, jakby mu na złość, jego różdzka bardzo ostentacyjnie odmówiła wykonania polecenia. Znowu to samo? A gdzie oryginalność? – droczył się z nim drewniany patyk, który chyba nie rozumiał, że jeśli nie zaczną współpracować to oboje zostaną dzisiaj podpałką.
A tymczasem pożar dalej robił swoje i należało mu przeszkodzić tak bardzo, jak się tylko dało.
Zatrzymał się razem z nimi, próbując zamaskować fakt, że jego kondycja, chociaż i tak ostatnio nad nią pracował, została skutecznie osłabiona latami pracy za biurkiem. Apteka, paradoksalnie zaczynała płonąć dość spokojnie, jakby miała gdzieś to, że jej zawartość nie powinna pod żadnym pozorem wejść w reakcje z ogniem. A na to nie można było przecież pozwolić
– Zajmę się tym – rzucił do pozostałej dwójki i wyciągnął różdżkę bardzo powstrzymując się aby nie dodać czegoś w stylu Czy potrzebuję na to papier od szanowanego pana Shafiqa, aby nie zrobił mi awantury? Zamiast tego po prostu spróbował wyczarować strumień wody, po raz kolejny tej nocy, tak aby zgasić liżące budynek płomienie.
Rzut na kształtowanie III, wyczarowuję wodę do zgaszenia pożaru apteki
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I chyba znowu, jakby mu na złość, jego różdzka bardzo ostentacyjnie odmówiła wykonania polecenia. Znowu to samo? A gdzie oryginalność? – droczył się z nim drewniany patyk, który chyba nie rozumiał, że jeśli nie zaczną współpracować to oboje zostaną dzisiaj podpałką.