06.06.2025, 20:24 ✶
Uniosła brew na to jakże pesymistyczno-optymistyczne stwierdzenie, ale nie powiedziała nic więcej poza krótkim hm bo trzeba było przecież ponownie brać się za pracę.
Lucy możliwe, że nie przypominała szczególnie typowego detektywa z klasycznych kryminałów. A przynajmniej nie przypominała klasycznego detektywa, którego większość społeczeństwa miała za wzór z klasycznych kryminałóww. Kobieta, która podeszła do młodego dziennikarza (ciekawe czy te włosy były farbowane?) ubrana była w ciemne, eleganckie spodnie I czerwoną bluzkę, w kolorze podobnym do jej butów, a torebka z której właśnie coś wyciągała, chociaż ładna, nie wydawała się produktem ostatniej dekady.
– Może od razu skupmy się na konkretach – oznajmiła, podając Henry'emu chłodną dłonią swoją wizytówkę. – Panie Lockhart jestem detektywem i zajmuję się sprawą w pewien sposób związaną z konferencją, na której robił pan zdjęcia. Powiedzmy, że musimy potwierdzić, czy pewna osoba była tam na miejscu, czy też nie. Myślę, że jednak wypadałoby omówić tę kwestię tam gdzie jest nieco więcej prywatności. — Byli sami i raczej nikt normalny nie będzie zaglądać do kafeterii ontej konkretnej godzinie, ale wolała nie ryzykować. Przyjrzała się natomiast młodemu dziennikarzowi, próbując oszacować jaką był osobą i czy będzie im tak właściwie robił jakiekolwiek problemy, czy też nie. Niestety przekonała się już dawno temu, że niezależnie od swojego wieku ludzie bywali dość nieprzewidywalni. Henry mógł więc zarówno albo od razu zgodzić się na ich prośbę, sprawiać umiarkowane trudności, lub też całkowicie odmówić współpracy, co byłoby o tyle uciążliwie, że Lucy nie miała najmniejszej ochoty na włamywanie się do mieszkania jakiegoś dziennikarza Proroka Codziennego.
Lucy możliwe, że nie przypominała szczególnie typowego detektywa z klasycznych kryminałów. A przynajmniej nie przypominała klasycznego detektywa, którego większość społeczeństwa miała za wzór z klasycznych kryminałóww. Kobieta, która podeszła do młodego dziennikarza (ciekawe czy te włosy były farbowane?) ubrana była w ciemne, eleganckie spodnie I czerwoną bluzkę, w kolorze podobnym do jej butów, a torebka z której właśnie coś wyciągała, chociaż ładna, nie wydawała się produktem ostatniej dekady.
– Może od razu skupmy się na konkretach – oznajmiła, podając Henry'emu chłodną dłonią swoją wizytówkę. – Panie Lockhart jestem detektywem i zajmuję się sprawą w pewien sposób związaną z konferencją, na której robił pan zdjęcia. Powiedzmy, że musimy potwierdzić, czy pewna osoba była tam na miejscu, czy też nie. Myślę, że jednak wypadałoby omówić tę kwestię tam gdzie jest nieco więcej prywatności. — Byli sami i raczej nikt normalny nie będzie zaglądać do kafeterii ontej konkretnej godzinie, ale wolała nie ryzykować. Przyjrzała się natomiast młodemu dziennikarzowi, próbując oszacować jaką był osobą i czy będzie im tak właściwie robił jakiekolwiek problemy, czy też nie. Niestety przekonała się już dawno temu, że niezależnie od swojego wieku ludzie bywali dość nieprzewidywalni. Henry mógł więc zarówno albo od razu zgodzić się na ich prośbę, sprawiać umiarkowane trudności, lub też całkowicie odmówić współpracy, co byłoby o tyle uciążliwie, że Lucy nie miała najmniejszej ochoty na włamywanie się do mieszkania jakiegoś dziennikarza Proroka Codziennego.