Twój ojciec to dupek, miał ochotę powiedzieć.
Przyszło mu do głowy kilka powodów, dla których pan Prewett mógłby nie lubić tej całej Mony, ale Mony nie znał, więc nie mógł stwierdzić, czy miał rację. Może powód był taki sam, jak ten, przez który Charlotte została wydziedziczona...?
-Dobrze, że przynajmniej wszystko się wyjaśniło - powiedział, upijając łyk kawy.
W połączeniu ze słodkim ciastek zdawała się trochę za gorzka, ale nie pływały w niej jadalne serduszka, więc Jessie był w stanie to przełknąć.
-Czy twoja rodzina po prostu lubi swatać ludzi, czy to tylko tak z Basiliusem? Wspominałaś kiedyś, że jest bardzo zajętym człowiekiem, ale chyba nie ma aż takich problemów ze znalezieniem dziewczyny, prawda?
Wzrok Jessiego co jakiś czas uciekał na chwilkę w stronę lady, przy której kelner czyścił szklanki i ustawiał rzeczy, co jakiś czas zerkając na nich. Widząc, że Walentynkowe dekoracje i nastrojowa muzyka nie wywołały reakcji i nastroju, jaki powinny wywołać, na twarzy kelnera pojawiło się napięcie, i kącik ust Jessiego uniósł się w złośliwym uśmiechu.
Chwilę później kelner znów do nich podszedł, w jednej dłoni trzymając talerzyk z czymś, co wyglądało jak dwa serduszka, połączone zawijasem. Psie przysmaki - znowu w wersji Walentynkowej.
-Czy mogę dać pieskom? - spytał, uśmiechając się przy tym trochę za szeroko, by nie był to wymuszony uśmiech. -To wysokiej jakości przysmaki, zapewniam... Wliczone w rachunek.
Ile jeszcze rzeczy z edycji walentynkowej przygotowali na ten dzień?
Jessie próbował wyczytać z twarzy Electry, czy cała ta otoczka była dla niej bardzo niezręczna. Niejedna przyjaźń rozpadła się przez domniemane lub faktyczne uczucia z jednej strony i Jessie nie chciał, by to samo spotkało ich. Nie chciał wprowadzać między nimi tej niezręczności, gdyby się dowiedziała...
-Oczy mu wypadną, jak tak dalej będzie podglądał - powiedział cicho, kiedy kelner kolejny raz wyjrzał na nich zza szafki.
I znowu się uśmiechnął.
-Co ty na to, żeby trochę go zestresować i zrobić scenę zerwania?