W sytuacjach kiedy nie jest to określone w mechanice gry, decyduje mistrz gry. W sesji z graczami, bez nadzoru mg, jak najbardziej mogą zadecydować gracze. Oczywiście wciąż mogą poprosić mg o pomoc. To, co opisałaś, jest więc zgodne z mechaniką gry.
Możesz rzucać tą kością w każdej sesji i tak często jak chcesz, ale zwróć uwagę na opis:
czarodziej znajduje się magicznie w centrum uwagi. Znajdujące się wokół osoby zaczynają wpatrywać się w niego nachalnie i słuchać jego słów.
Nachalność wpatrywania się jest tutaj celowa - to jest nienaturalne zjawisko, gdybyś rzucała co post, to konwersacja z taką osobą byłaby wręcz jednostronna. Wydaje mi się, że to, w jaki sposób grałaś to do tej pory, było trafne i spójne z moją wizją rozwoju tej genetyki - więc możesz spodziewać się, że aktualizacja pokryje się w pełni z twoimi rozgrywkami, dodając ci nowe opcje.
Uproszczenie egzystencji wil jako zwierzątek jest w lore gry niestosowne, ponieważ w kanonie funkcjonuje pojęcie istoty. Wile, obok olbrzymów i selkie zostały w genetykach zakwalifikowane do istot magicznych. Istoty magiczne przynależą do świata czarodziejów - i w związku z tym, w jaki sposób prowadzona jest narracja gry (istnieją rody czystokrwiste dedykowane pokrewieństwu z olbrzymami, goblinami itd), małżeństwo z istotami musi być w tych kręgach akceptowane, albo traktowane jako taka tajemnica poliszynela.
Co do szczęśliwego życia z wilą - skoro wila powiła mu córkę, to posiada poza mgłą formę, która jest w stanie istnieć w społeczeństwie czarodziejów (i pewnie byłaby w nim bardziej szanowana niż Bellowie, chlip), ale pozostaje jeszcze kwestia natury tej istoty. Ona najpewniej wolała mieszkać w tym stawie, niż się dostosowywać do naszego społeczeństwa jak Arielka - tragizm tej sytuacji jest mocny i raczej nie doszukiwałabym się tutaj oczywistych odpowiedzi i historycznych postaci. Jeżeli takie się pojawią, byłyby tworem graczy (mogą być twoim - jeżeli chcesz stworzyć takie postacie historyczne lub npc i dodać je do lore, to możesz je opisać - ja raczej zakładałam, że tatusiowie kazali wychowywać piękne córeczki macochom).