07.06.2025, 23:03 ✶
– Zgadzam się z panią całkowicie – przytaknął kobiecie. Może nie był też szczególnym fanem wyprowadzania zwierząt na scenę, no chyba że tylko na chwilę, ale można było chociaż wspomnieć o psie, zamiast rzucać paskudne żarty, udawać że było się jasnowidzem i wrzeszczeć na scenie w udawanych konwulsjach. A co gorsza był to monodram. Koszmar! Ale mniejsza już na temat tamtej maszkary teatrologii. – W takim razie proszę dać mi znać koniecznie po spektaklu, co pani o nim myślała. A urządzanie domu to zawsze wielka kreatywna satysfakcja. Jaka szkoda, że nie można robić tego częściej, bez narażania się na chaos i zamęty remontu.
Podeszli do kawiarenki, a Jonathan zamówił dwie orientalne herbaty, które już po chwili zostały przyniesione im do niewielkiego stolika, przy którym na chwilę usiedli. Selwyn zerknął na zegarek. Do końca przerwy mieli jeszcze trochę czasu.
– W każdym razie proszę nie martwić się moim czasem. Rzeczywiście praca w biurze z pani bratem, jest dość czasochłonna, ale jednocześnie nie wysysa ze mnie energii, tak abym nie miał wolnej chwili i humoru na sporządzenie tej listy – oznajmił, próbując wybadać jak zareagowała na wspomnienie swojego brata.
Aury mieli inne. To już ustalił, chociaż aury Anthony'ego nie widział już od jakiegoś czasu. Kobieta była jednak czujna wobec jego słów tak jak można było spodziewać się po niej, ale i rozbawiona i Jonathan uśmiechnął się, będąc wręcz przekonany, że była to sprawka jego, a nie sztuki, którą oglądali. A przecież Selwyn wielbił się w rozbawianiu czujnych Shafiqów i co więcej był w tym niesamowicie skuteczny, nieważne co na ten temat nie twierdziłby Anthony. O tym, że najwyraźniej zaciekawił ją swoją osobą już nawet nie wspominał. W każdym razie rozmowa na razie szła całkiem dobrze.