09.06.2025, 23:29 ✶
Miała swoją opinię na temat modlitw i nie były one zbyt pochlebne, zważywszy na fakt, że Matka nie uratowała jej matki. Miles była mocno rozgoryczona boginią i kościołem i nawet jeśli jej duchowość zapalała kadzidła i wznosiła modły ochronne w Księżycowym Stawie przed miesiącem, to głównie ze względu na tamto miejsce, a nie na boginię jako tako.
– Powiedziałam jej, że zaraz przyjdziemy, więc równie dobrze możemy absolutnie tego nie robić. – Odsunęła się, wiedząc, że nie ma co naginać struny. Zdawała się nieco spokojniejsza, mimo okrwawionej szarfy zdobiącej jej kołnierz.
– Jasne, że chciałam, od tego są przecież przyjaciele prawda? Żeby się wspierać w takich pojebanych sprawach. – Przygryzła wargę na moment, w uszach dzwoniło jej wciąż ostatnie spotkanie Zakonu, gdzie w końcu lęk o najbliższych przeważył, ale jednak nie przeważył i Basilius wciąż miał znaleźć się w sieci. Gdyby to od niej zależało, już by w niej był. Ufała mu bardziej, niż chciałaby się do tego przyznać wcześniej, ale teraz zdawało się to oczywiste jak słońce. Z drugiej strony nie czuła, żeby to był moment na rozmowy o nielegalnych organizacjach. Wymusiła więc uśmiech, który już moment później stał się zupełnie prawdziwy – Ha! Przyrzekam. – zawadiacko uniosła brew i podniosła doń na serce. – Trzy miesiące bez seksu. Nie ważne czy z chłopem czy z babą. Żelazne gacie, to moja nowa ksywa. – Oznaczało to też mało alkoholu, bo po pijaku łatwiej jej było poddać się nastrojowi, ale w sumie wobec eliksirów, które teraz brała, to może nawet dobrze nie podlewać ich procentami.
–... a potem 1 grudnia orgia na dwanaście osób z paskową huśtawką na środku sali i dużą ilością wibratorów. – Roztoczyła przed nim wizję szeroki łukiem, wskazując przestrzeń dookoła, jakby mówiła mu jakie obrazki powiesi nad łóżkiem w ich nowej sypialni.
– Powiedziałam jej, że zaraz przyjdziemy, więc równie dobrze możemy absolutnie tego nie robić. – Odsunęła się, wiedząc, że nie ma co naginać struny. Zdawała się nieco spokojniejsza, mimo okrwawionej szarfy zdobiącej jej kołnierz.
– Jasne, że chciałam, od tego są przecież przyjaciele prawda? Żeby się wspierać w takich pojebanych sprawach. – Przygryzła wargę na moment, w uszach dzwoniło jej wciąż ostatnie spotkanie Zakonu, gdzie w końcu lęk o najbliższych przeważył, ale jednak nie przeważył i Basilius wciąż miał znaleźć się w sieci. Gdyby to od niej zależało, już by w niej był. Ufała mu bardziej, niż chciałaby się do tego przyznać wcześniej, ale teraz zdawało się to oczywiste jak słońce. Z drugiej strony nie czuła, żeby to był moment na rozmowy o nielegalnych organizacjach. Wymusiła więc uśmiech, który już moment później stał się zupełnie prawdziwy – Ha! Przyrzekam. – zawadiacko uniosła brew i podniosła doń na serce. – Trzy miesiące bez seksu. Nie ważne czy z chłopem czy z babą. Żelazne gacie, to moja nowa ksywa. – Oznaczało to też mało alkoholu, bo po pijaku łatwiej jej było poddać się nastrojowi, ale w sumie wobec eliksirów, które teraz brała, to może nawet dobrze nie podlewać ich procentami.
–... a potem 1 grudnia orgia na dwanaście osób z paskową huśtawką na środku sali i dużą ilością wibratorów. – Roztoczyła przed nim wizję szeroki łukiem, wskazując przestrzeń dookoła, jakby mówiła mu jakie obrazki powiesi nad łóżkiem w ich nowej sypialni.