To był dość ciężki dzień, ale nie miała zamiaru narzekać. Mieli z Benjym do czego wrócić, a to chyba było najbardziej istotne. Znaleźli się w okolicy o zmroku, wypadało nieco się ogarnąć, nim w końcu znajdą się przy reszcie tutaj obecnych.
Nie była szczególnie zadowolona, gdy znalazła się pod prysznicem. Jakoś w połowie bowiem dotarło do niej, że mężczyźni, którzy dzielili z nią łazienkę wykorzystali całą ciepłą wodę. Wspaniale. Niełatwo było dzielić to pomieszczenie z tymi dwoma elegancikami. Nie zamierzała poruszać tego tematu, przynajmniej jak na razie, ale miała świadomość, że na dłuższą metę może być ciężko dzielić z nimi łazienkę, szczególnie, gdy wracała tutaj po dniu pełnym pracy.
Oczywiście, że nie mogła przegapić ogniska, mimo, że pewnie miała pojawić się na nim spóźniona. Był to jednak idealny sposób na zakończenie tego dnia.
Ogarnęła się więc powoli i w końcu udała na miejsce, wiedziała dokąd ma zmierzać. Nie przebywała tutaj pierwszy raz, znała okolicę, więc nie było to dla niej nic wielkiego. Nie przejmowała się jakoś szczególnie tym, że jest spóźniona, nawet jeśli zaczęli imprezę bez niej to miała zamiar szybko to nadrobić. Yaxleyówna już tak miała. Nie znała granic, czy coś.
Mieli co świętować, przynajmniej w jej mniemaniu, byli wszyscy razem, nikomu ostatnio nic się nie stało, dobrze byłoby to celebrować w odpowiedni sposób.
Nie dostała dzisiaj żadnego zadania do wykonania, pewnie przez to, że jej tutaj nie było gdy zaczęli przygotowywać ognisko, inaczej pewnie w jej obowiązkach byłoby przyniesienie mięsa, zwierzyny, jak zwał tak zwał, żarcia na ognisko.
W końcu jednak znalazła się nad jeziorem, właśnie jeziorem... Skąd ono się tutaj wzięło? Nie miała pojęcia, znała okolicę na tyle dobrze, aby mieć pewność, że wcześniej go tutaj nie było. Ciekawe, kogoś poniosła fantazja. Nie skomentowała tego oczywiście, bo nie sądziła, że to miało mieć jakiś większy sens. Przystanęła na moment obserwując okolicę. Ktoś naprawdę dość mocno się przyłożyć, aby to wszystko wyglądało właśnie tak. Nie miała pojęcia, jaki był powód, może któryś z chłopaków się nudził i postanowił nieco umilić im wieczór, wiedziała, że było to możliwe, nie potrzebowali ku temu jakichś większych powodów.
Dostrzegła, że większość osób, które aktualnie znajdowały się w tym domu w Exmoor była już tutaj obecna, nawet jej brat. Tego nie zamierzała komentować, po ich wczorajszych przejściach wolała okalać milczeniem jego obecność na tym ognisku. Nie do końca wydawało jej się, aby to było rozsądne, z drugiej strony nie mogła wiecznie trzymać go w klatce, naprawdę okropnie trudne było bycie starszą siostrą, która niby miała być odpowiedzialna, ale wiadomo, jak bywało.
Dokąd zmierzała? Oczywiście, że do wodopoju, potrzebowała nadrobić kolejkę, czy coś. Nalała sobie ognistej do szklanki, bo był to jej ulubiony trunek i zaczęła wzrokiem szukać swojego chłopaka, to przy nim chciała się znajdować w tej chwili.
Zauważyła Roisa, oczywiste więc było to, że ledwie minęła chwila, z już znajdowała się u jego boku. W końcu znowu postępowali właściwie i pozwolili sobie na to, żeby ze sobą być, trwać, jak zwał tak zwał. Nie sądziła, że to była jakaś nowość dla wszystkich tutaj obecnych, może ich relacja należała do tych dość kontrowersyjnych, ale nie dało się nie zauważyć tego, że najlepiej im było wtedy, kiedy znajdowali się u swojego boku.