Yaxley miała kaca, a może była nadal nieco pijana? Trudno było stwierdzić. Opuściła na chwilę Exmoor, nie miała pojęcia ile właściwie minęło od jej wyjścia. Wybrała się na krótki przelot nad okolicą, tak właściwie to wylądowała w Dolinie gdzie była umówiona na krótkie spotkanie. Gdyby złapała ją jakaś kontrola na tej miotle, to najpewniej miałaby problem, na szczęście tak się nie wydarzyło.
Po kilku godzinach wróciła do ich tymczasowego miejsca pobytu. Nim weszła do środka jeszcze spaliła szluga, potrzebowała odetchnąć po tym wysiłku fizycznym, który miała za sobą. Nie teleportowała się, bo musiała jakoś utrzymywac formę, a miała wrażenie, że przez ostatnie kilka dni się nieco rozleniwiła, co w ogóle nie powinno mieć miejsca.
Na ganku złapał ją też Floret, który miał jej do przekazania list od ojca. Przeczytała go dość szybko, wysmarowała krótką odpowiedź, dość spontaniczną, ale sama jej się nasunęła na myśl, liczyła na to, że ten pomysł wypali i że uda jej się zrealizować zadanie zlecone przez Gerarda. Czekała ją jutro wyprawa, w sumie to przyniosło całkiem spory entuzjazm, bo nie zakładała, że w najbliższym czasie zaliczy jakieś większe polowanie.
W końcu jednak postanowiła wejść do środka, nie mogła wiecznie sterczeć na zewnątrz, chociaż pogoda nie była najgorsza i jeszcze chętnie by z niej skorzystała. Może później.
Szkoda by było spędzać czas w samotności, zwłaszcza, że dom był pełen ludzi. Powolnym, nie do końca typowym dla siebie krokiem ruszyła przed siebie. Rozpoczęła poszukiwania żywego ducha.
Mijała kolejne pomieszczenia, jednak póki co nikogo nie znalazła. Nie było w tym nic dziwnego, dom był ogromny, tak naprawdę mogliby na siebie nie wpadać, jeśli tylko odrobinę by się postarali, a może nie musieli się wcale starać?
Nasłuchiwała, próbowała zlokalizować jakiekolwiek dźwięki, które mogłyby ją doprowadzić do pozostałych domowników. W pewnym momencie usłyszała cichy dźwięk, jakby ktoś, coś odkładał. To spowodowało, że skierowała się w stronę saloniku. Przystanęła w drzwiach, oparła się o futrynę i przez krótki moment wpatrywała się w Ambroisa. Nie miała pojęcia, co tutaj robił, ale zdecydowanie robił coś, porządkował? Czegoś szukał? Zapewne to wiedział tylko on.
Postanowiła się odezwać, żeby nie było, że go potajemnie obserwuje, czy przyłapała na czymś, na czym nie powinna. - Znalazłeś to, czego szukałeś? - Powiedziała cicho, spokojnym tonem głosu, nie chcąc go wystraszyć, pojawiła się przecież znikąd.
To był też moment, w którym postanowiła przekroczyć próg pomieszczenia i udać się w kierunku swojego chłopaka. Nie sądziła, że zamierzał ukrywać przed nią to, co tutaj robił. Zatrzymała się nad nim, i otaksowała wzrokiem to co znajdowało się wokół niego. Zdjęcia? Tak, to musiały być jakieś zdjęcia, nie miała jednak pojęcia, kto się na nich znajdował.