11.06.2025, 09:27 ✶
Otarł czoło z potu, nigdy nie spodziewałby się, że jednej nocy będzie miał aż tyle do roboty. Wiadomo, przynależność do Zakonu to nie tylko wesołe spotkania i lekkie zadania, ale nigdy nie podejrzewał, ze sprawy eskalują do tego stopnia tak szybko. Ale co było zrobić, nawet gdyby nie był jednym z nich to nie spałby spokojnie tej nocy. Fakt, że inni byliby w potrzebie nie dawałby mu spać spokojnie.
Jednak w tych wszystkich pożarach, w tym niecodziennym dymie, w niezmywalnej sadzy było coś niepokojącego. Coś co sprawiało, że włosy na karku stawały mu dęba, a życie nauczyło go ufać tym przeczuciom. Gdyby nie ono, może leżałby teraz zapomniany w jakimś grobowcu gdzieś na krańcu świata. Nigdy nie podejrzewał, że tak samo będzie się czuł na samym środku ulicy Pokątnej.
Odetchnął po raz ostatni powietrzem czystym i rozproszył zaklęcie bąblogłowy, zresztą jego limit i tak się już zbliżał do końca.
Zaklął po nosem słysząc czyjeś wołanie o pomoc, zapewne bez tego nie zainteresowałby się tym co się dzieje w tym miejscu, dopiero co wracał z "patrolu" i miał przekazać nieco więcej informacji niż Pandora, ale jak widać ta noc nie była łaskawa. Nie uda mu się wykonać jednego zadania bez dodatkowego robienia kilku innych rzeczy. Ale nie zamierzał narzekać, zdecydowanie nie.
- Stój spokojnie, poczekaj - nie musiał sięgać po różdżkę, trzymał ją cały czas w swojej ręce. Pierwsze o czym pomyślał to wyrwanie dymu za pomocą translokacji, ale w porę się zatrzymał. Przecież mógł jednocześnie zabrać temu człowiekowi tlen niezbędny do życia. Nie mógł ryzykować, szybko zmieniając zamiar - skupił się na tym, żeby wyczarować intensywny podmuch wiatru, który zmiecie dym z biednego nieszczęśnika.
Kształtowanie III - wyczarowanie podmuchu wiatru
Jednak w tych wszystkich pożarach, w tym niecodziennym dymie, w niezmywalnej sadzy było coś niepokojącego. Coś co sprawiało, że włosy na karku stawały mu dęba, a życie nauczyło go ufać tym przeczuciom. Gdyby nie ono, może leżałby teraz zapomniany w jakimś grobowcu gdzieś na krańcu świata. Nigdy nie podejrzewał, że tak samo będzie się czuł na samym środku ulicy Pokątnej.
Odetchnął po raz ostatni powietrzem czystym i rozproszył zaklęcie bąblogłowy, zresztą jego limit i tak się już zbliżał do końca.
Zaklął po nosem słysząc czyjeś wołanie o pomoc, zapewne bez tego nie zainteresowałby się tym co się dzieje w tym miejscu, dopiero co wracał z "patrolu" i miał przekazać nieco więcej informacji niż Pandora, ale jak widać ta noc nie była łaskawa. Nie uda mu się wykonać jednego zadania bez dodatkowego robienia kilku innych rzeczy. Ale nie zamierzał narzekać, zdecydowanie nie.
- Stój spokojnie, poczekaj - nie musiał sięgać po różdżkę, trzymał ją cały czas w swojej ręce. Pierwsze o czym pomyślał to wyrwanie dymu za pomocą translokacji, ale w porę się zatrzymał. Przecież mógł jednocześnie zabrać temu człowiekowi tlen niezbędny do życia. Nie mógł ryzykować, szybko zmieniając zamiar - skupił się na tym, żeby wyczarować intensywny podmuch wiatru, który zmiecie dym z biednego nieszczęśnika.
Kształtowanie III - wyczarowanie podmuchu wiatru
Rzut Z 1d100 - 37
Slaby sukces...
Slaby sukces...