22.10.2022, 23:14 ✶
Spoglądała na niego uważnie, czy też raczej zadzierała głowę, aby spojrzeć na niego, chociaż nawet mimo różnicy wzrostu jej spojrzenie wydawało się dość zdeterminowane. Nie dawała sobie rady w socjalnych wyzwaniach, ale to nie znaczył, że łatwo było wytrącić ją z równowagi. Jej celem jednak absolutnie nie była dominacja nad Erikiem albo wyznaczanie jakiejś granicy – po prostu wpatrywała się w niego z oczekiwaniem, zastanawiając się, czy będzie w stanie jej pomóc w jej problemie. Zmęczenie również nie pomagało w neutralnym nastawieniu. A raczej pozytywnym nastawieniu. Chociaż teraz pojęcia nie miała, czy to czasem złapany przez przypadek rozmówca nie jest bardziej zmęczony od niej.
- Obiecuję, że nie zajmę długo. – Jej rysy nieco złagodniały gdy zaoferował pomoc, wyrwany przez szereg. A nawet nie zapowiadało się, by sprawa była tak dramatyczna, chociaż oczywiście należało zwrócić uwagę osobie, która roznosiła dokumenty aby na przyszłość pilnowała sytuacji bardziej – w innym wypadku pomyłka mogła się jeszcze przydarzyć, tylko tym razem poważniejsza. I trzeba by było odkręcić to jeszcze mocniej.
- Wystarczy herbata, panie…? Jestem…Ashling Greyback. Wystarczy Ashling. – Wystarczy, bo promowanie się nazwiskiem znienawidzonym przez sporą część magicznego społeczeństwa nie było ani łatwe, ani wyjątkowe. Ale przynajmniej to, że pracowała w tym miejscu, dawało jakiś dowód tego, gdzie leżało jej serce.
Zajęła miejsce tam, gdzie wskazał jej Erik, przysiadając na krawędzi krzesła, tak jakby spodziewała się, że w każdej chwili ktoś może wpaść i zażądać jej obecności. Albo powiadomić ją o nagłej interwencji. Albo jeszcze jakiś powód, o którym pewnie teraz nie miała pojęcia, ale chyba nawet nie chciała się zastanawiać. Skoro zaczepiła Erika, ten zasługiwał na pełnię jej uwagi.
- Otrzymałam sprawę, a konkretniej raport z pewnej sprawy. Ponieważ jednak nie brałam w niej udziału ani również nie wydaje mi się, by robił to inny auror, dlatego podejrzewam, że sprawa może dotyczyć Brygady Uderzeniowej. – Ostrożnie położyła dokumenty na biurku, pozwalając aby Erik przejrzał dokumenty w sprawie włamania do sklepu Bryca Jones na Alei Horyzontalnej.
- Dużo…dużo dziś pracy? – Tak chyba właśnie ludzie robili, prawda? Drobne rozmowy, z tym, że na tematy wspólne, a jedyny wspólny temat, który teraz przyszedł jej do głowy to praca. Miała ochotę uderzyć głową o pierwszą dostępną płaską powierzchnię, ale chyba nawet to nie wypadało. Czemu relacje z ludźmi albo takie proste zadania jak rozmowy były skomplikowane.
- Mogę wrócić jutro bądź do końca tygodnia w dowolnym wybranym przez ciebie momencie, o ile nie będą wiązać mnie inne zadania dla biura.
- Obiecuję, że nie zajmę długo. – Jej rysy nieco złagodniały gdy zaoferował pomoc, wyrwany przez szereg. A nawet nie zapowiadało się, by sprawa była tak dramatyczna, chociaż oczywiście należało zwrócić uwagę osobie, która roznosiła dokumenty aby na przyszłość pilnowała sytuacji bardziej – w innym wypadku pomyłka mogła się jeszcze przydarzyć, tylko tym razem poważniejsza. I trzeba by było odkręcić to jeszcze mocniej.
- Wystarczy herbata, panie…? Jestem…Ashling Greyback. Wystarczy Ashling. – Wystarczy, bo promowanie się nazwiskiem znienawidzonym przez sporą część magicznego społeczeństwa nie było ani łatwe, ani wyjątkowe. Ale przynajmniej to, że pracowała w tym miejscu, dawało jakiś dowód tego, gdzie leżało jej serce.
Zajęła miejsce tam, gdzie wskazał jej Erik, przysiadając na krawędzi krzesła, tak jakby spodziewała się, że w każdej chwili ktoś może wpaść i zażądać jej obecności. Albo powiadomić ją o nagłej interwencji. Albo jeszcze jakiś powód, o którym pewnie teraz nie miała pojęcia, ale chyba nawet nie chciała się zastanawiać. Skoro zaczepiła Erika, ten zasługiwał na pełnię jej uwagi.
- Otrzymałam sprawę, a konkretniej raport z pewnej sprawy. Ponieważ jednak nie brałam w niej udziału ani również nie wydaje mi się, by robił to inny auror, dlatego podejrzewam, że sprawa może dotyczyć Brygady Uderzeniowej. – Ostrożnie położyła dokumenty na biurku, pozwalając aby Erik przejrzał dokumenty w sprawie włamania do sklepu Bryca Jones na Alei Horyzontalnej.
- Dużo…dużo dziś pracy? – Tak chyba właśnie ludzie robili, prawda? Drobne rozmowy, z tym, że na tematy wspólne, a jedyny wspólny temat, który teraz przyszedł jej do głowy to praca. Miała ochotę uderzyć głową o pierwszą dostępną płaską powierzchnię, ale chyba nawet to nie wypadało. Czemu relacje z ludźmi albo takie proste zadania jak rozmowy były skomplikowane.
- Mogę wrócić jutro bądź do końca tygodnia w dowolnym wybranym przez ciebie momencie, o ile nie będą wiązać mnie inne zadania dla biura.