Cruciatus był jednak nie zawodną bronią, która przynosiła rezultaty. To był as w rękawie, który był zarówno efektywny ale i efektowny, wszak ofiara padła na ziemię i skręcała się w bólu - próba posłania brygadzisty na ziemię zakończyła się sukcesem.
Vulturis upewnił się, że drugi z funkcjonariuszy nie wstanie przez jakąś chwilę, a następnie zaczął spoglądać w miejsce, które oberwało jakąś magiczną strzałką.
Na pierwszy rzut oka nie wyglądało jak coś poważnego czy zagrażającego życiu. Oczywiście był to osąd powierzchowny, bez wiedzy specjalistycznej czy zaglądnięcia pod szatę, którą był odziany.
- Rób co z nimi chcesz i zwijajmy się stąd - oznajmił Viperze, a w międzyczasie przejechał ręką po możliwej ranie. Trochę jakby próbował coś tam wyczuć, a trochę jakby nie wierzył, że jednak mógł pozostać trafiony.
Niby odczuwał ból, a z drugiej zaś czuł się całkiem dobrze. Czyżby dalej działała na niego adrenalina?
- Albo mogę ich jeszcze popieścić cruciatusem... - zaoferował, wskazując swoją różdżką na jednego, a później na drugiego brygadzistę - [a]Tak, aby ześwirowali już do końca[/b] - przeniósł wzrok na swojego kompana - Bo o to Tobie chodzi, czyż nie? A może źle zrozumiałem? - zapytał retorycznie, chociaż znał odpowiedź na to pytanie. Lestrange był skończonym sadystom, który czerpał garściami z porażek innych. Czy można było mu się dziwić? Pewnie tak... Ale to już było zadanie drugiej strony konfliktu.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972