Hamak okazał się być całkiem wygodnym miejscem do obserwacji. Mogła spoglądać na to, co się działo, nie zwracając na siebie uwagi. Póki co, to wydawało jej się być najlepszą opcją. Nie należała w końcu do tej paczki, nie w ten sam sposób co reszta. Była raczej po prostu siostrą ich przyjaciela, która znalazła się tutaj, jako wsparcie.
Wygodnie było trzymać się na uboczu, zresztą nie bez powodu wzięła ze sobą butelkę wina, wiedziała, że ona wystarczy, aby w pełni odnalazła się w towarzystwie. Alkohol ułatwiał jej komunikację, może nie była to szczególnie zdrowa metoda, ale kto by się tym przejmował.
Uniosła głowę nieco do góry, kiedy Benjy ją mijał i zajął miejsce w hamaku za nią. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, dobrze było mieć świadomość, że jest gdzieś blisko. Noc była w końcu młoda, kto wie, co przyniesie jej dalsza część, a nie miałaby nic przeciwko temu, żeby gdzieś zniknęli razem na chwilę, na pewno nikt by tego nie zauważył...
Ponownie opadła i schowała się w hamaku, póki co nie chciała przerywać ciszy, było całkiem przyjemnie i miło, chociaż po wczorajszej nocy jej relacja z dziką naturą nieco się skomplikowała. Właściwie to tutaj chyba nie było się czego bać, znajdowali się na terenie rezydencji ciotki Corio, więc raczej nie groziły im jakieś dziwne przypadki, jak te wczoraj w lesie.
Z zamyślenia wyrwał ją znajomy głos. Elias. Nawet nie zauważyła, kiedy pojawił się gdzieś obok. Straciła czujność, bo czuła się tutaj bezpiecznie.
Uniosła ponownie głowę, by spojrzeć na swojego brata. Przewróciła oczami, gdy usłyszała słowa, które padły z jego ust.
Upiła spory łyk wina ze swojej butelki nim mu odpowiedziała. - Też się cieszę, że Cię widzę. - Wysiliła się nawet na uśmiech w jego kierunku. Ich stosunek do siebie był dość specyficzny, ale od zawsze to działało w ten sposób, więc nie powinno być dziwne dla nikogo innego. - Nie nawdychałam się niczego, ale chyba ty powinieneś, może coś wreszcie dotleniłoby martwy obszar Twojego mózgu. - Dodała, nie przestając się uśmiechać.
Oczywiście, że trzymała się z daleka od kłopotów podczas spalonej nocy, przecież to ona była tą rozsądną częścią rodzeństwa, prawda? Przynajmniej teoretycznie, gdyby tylko wiedział, ale nie wiedział, i chyba lepiej, żeby tak zostało.
Uniosła się do pozycji siedzącej, dzięki czemu mogła po raz kolejny rozejrzeć się po okolicy. Przez chwilę walczyła z tym, aby utrzymać równowagę i nie spaść na ziemię, udało się jednak wygrać z siłą grawitacji. Hamak przestał się chybotać, więc była ciągle bezpieczna.
- Nie przywykłam do takich atrakcji. - Odparła zgodnie z prawdą. Gdy usłyszała, że ma być ognisko, nieco inaczej sobie to wyobrażała, dość mocno zaskoczyło ją to, co zastała na miejscu, ale może powinna się tego spodziewać? Towarzystwo jak to na pewno wszystko odpowiednio celebrowało.
- Wiesz w ogóle, co to za okazja? Czy zawsze tak to wygląda? - Podejrzewała, że Elias mógł być bardziej wtajemniczony w to, co się tutaj działo.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control