• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[16.09.1972] Valley of the Dolls

[16.09.1972] Valley of the Dolls
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#4
15.06.2025, 21:19  ✶  
Przymknęła oczy, biorąc cichy wdech. I za jakie to grzechy? Jak to niby działa, ha? On pije, a ja mam kaca? - Gdy Frida się odsunęła, przeczesała dłonią włosy. Poczuła jak dziewczynka łapię ją za rękaw, toteż otworzyła ślepia, wiodąc zaspanym spojrzeniem na jasnowłosą, na jej uroczo rozczulający wyraz twarzy, gdy usta wykrzywiły się w podkówkę. Błękitne tęczówki powoli przesunęły się na to co mała trzymała w dłoniach. Książka. Coś pokazywała. Zmrużyła ślepia, chcąc aby obraz jaki rysował się w półmroku ustabilizował się ciut bardziej.
-Oh! Ole Brumm - wypaliła nie zastanawiając się nad tym więcej niż chwilę - så søøøøøt... - miauknęła przeciągle, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Wciąż pamiętała przyśpiewkę, której nauczyła się z przypadku, ale i chęci...
Her kommer Ole Brumm... en liten bjørn i Skogen... Tra-la-la la-la bom, jeg heter Ole Brumm. - wyśpiewały myśli, gdy jej wzrok zalegał na obrazku misia. Co prawda w jej własnym domu w Norwegii tego typu książki raczej nie gościły, ani one, ani przyśpiewki, acz sama w sobie Norwegia jest dość rozśpiewanym narodem. W zasadzie sporo rzeczy nieco się różniło w jej domu. Bardziej lub mniej, z czasem zrozumiała, że ta nielogiczność nie tylko była spowodowana charakterem ojca, ale również tym, że On wychował się w Londynie, a nie w Oslo.
A jednak to pomagało, szczególnie teraz, gdy była tu, a nie w Norwegii - bo podejście ludzi do niektórych rzeczy było wręcz skrajne, podobnie jak tematy tabu. Gdy przyszło jej poznawać tą mniej elegancką część angielskiego zawsze zastanawiała się dlaczego? Czemu wyzywają się od chujów i innych tego typu rzeczy. Dla Mulciber nie miało to mocy, to jakby wyzwać kogoś od palca wskazującego czy łokcia - bardziej zabawne, aniżeli budzące oburzenie - A jednak było to spowodowane różnicą kulturową. W Norwegii cielesność nie była tematem tabu, a nagość nie była czymś krępującym. Sauny czy łaźnie często nie miały podziału na płeć, a ciało było po prostu ciałem - nikt tego nie seksualizował w takich miejscach, toteż Ona nigdy nie wstydziła się swojego ciała i dlatego też od niemal pierwszego dnia paradowała po domu Malfoya z wątpliwą ilością przyodzianych ubrań, bo nie czuła powodu by musiała się wstydzić własnego ciała, bo u niej w kraju to nie był nigdy temat tabu. W Norwegii tematem tabu była zaś religia, to słowa związane z nią miały moc - dlatego większość przekleństw norweskich nawoływała do piekła, szatana czy Boga, bo to miało dla nich siłę. Powtarzane najczęściej przez Mulciber Helvete znaczyło dosłownie piekło, mimo że przetłumaczyło by się je na "kurwa" czy "cholera", aby odczuć dosadność i siłę słowa.
-Eh... - uniosła wzrok nad misia, a jedna z brwi drgnęła ku górze. No tak. Upierdliwość życia - Winnie the Pooh... - odczytała na głos, przypominając sobie, że to o to dziewczynce chodzi i że to tak właśnie przedstawiał Ole Brumm Baldwin. Cóż... różnice, różnice. Upierdliwe.
-Lubisz tą książeczkę, co? - zagaiła z ciepłym uśmiechem, otulając dziewczynkę dłońmi. I w co ty się wplątałaś, Scarlett? Powinnaś odebrać medal w wywracaniu życia do góry nogami. Nieznacznie wzmocniła uścisk, ale tylko po to, aby podtrzymać Fridę, z którą wstała. Sięgnęła po lampę, którą dziewczynka odstawiła
-et bryderi... - mruknęła pod nosem do siebie i swoich myśli, a zaraz uśmiechnęła się delikatnie. A jednak była szczęśliwa. Mimo, że życie to różniło się od tego które znała, mimo że ludzie różnili się od tych których znała, mimo że w szafce dalej zalegał uszczerbiony kubek wywołujący nieprzyjemny dreszcz, to była spokojna jak nigdy. Świat do którego weszła był pełen węży i cierni, ale po tej stronie słońce zdawało się grzać mocniej i świecić jaśniej, nawet jeśli pełno w nim było upierdliwych niedoskonałości.
-Ej Frida - zagaiła, sadzając dziewczynkę na blacie - Wiesz, że dziś mija równo miesiąc odkąd poznałam twojego tate? - jej wzrok przesunął się na kalendarz - stałam się ciut sentymentalna, ha? Et bryderi... - zachichotała, czując lekkie zażenowanie. Co ze mną nie tak? A mimo to postanowiła kontynuować.
-Wybawił mnie wtedy z opresji - sięgnęła deski do krojenia, którą położyła na blacie, mimo wszystko będąc wciąż blisko i pilnując, aby ta nie spadła. Wtedy w oczach Scarlett był niebezpiecznym szaleńcem, jego oczy niczym wzburzone morze podsycały adrenalinę, którą tak uwielbiała. A jednocześnie...
-um... - zmrużyła ślepia na to wspomnienie. Było w nich coś smutnego.
Zerknęła na dziewczynkę, wyrwana z myśli. Chociaż już przyzwyczaiła się do tego kim była Frida, to wciąż niekiedy czuła niesprawiedliwość, gorycz i niesmak. Było jej przykro, gdy zdawała sobie sprawę, że nie może jej zapytać kim ta chciałaby zostać w przyszłości - bo to tylko rozpaliłoby dziecięce serduszko, bo to tylko by... w przyszłości zaowocowało pytaniami i bałaganem. Chociaż wiedziała, że te z czasem się pojawią. Gdy jej rzekomi rówieśnicy zaczną rosnąć mogą pojawić się niewygodne pytania i ból. Poczucie niesprawiedliwości. Ale mieli na to wciąż dużo czasu, prawda? Na razie nie dostrzegała, że świat się zmieniał, będąc otoczona dorosłymi.
Spojrzała na dziewczynkę
-Masz ulubioną postać, aniołku? - skinęła głową na książeczkę. Aniołek... Czy nie przypominała takiego? I to bardziej dosłownie, niż chciałoby się wierzyć. Westchnęła, krzywiąc się w duszy na tą huśtawkę nastrojów. Sięgnęła po pomidora, zagotowała wodę, zalewając go wrzątkiem, aby ściągnąć z niego skórkę. Życie bez skrzata bywało momentami upierdliwe, ale… właśnie, wszędzie było ale.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2385), Scarlett Mulciber (2048)




Wiadomości w tym wątku
[16.09.1972] Valley of the Dolls - przez Bard Beedle - 16.03.2025, 16:37
RE: [16.09.1972] Valley of the Dolls - przez Scarlett Mulciber - 16.03.2025, 17:19
RE: [16.09.1972] Valley of the Dolls - przez Bard Beedle - 21.03.2025, 23:02
RE: [16.09.1972] Valley of the Dolls - przez Scarlett Mulciber - 15.06.2025, 21:19
RE: [16.09.1972] Valley of the Dolls - przez Bard Beedle - 17.06.2025, 10:59
RE: [16.09.1972] Valley of the Dolls - przez Scarlett Mulciber - 08.09.2025, 21:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa