16.06.2025, 10:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.06.2025, 10:11 przez Brenna Longbottom.)
10.09
Mona!
Ulżyło mi, że wszystko u Ciebie w porządku, wybacz, że odpisuję dopiero teraz, ale moja biedna sowa i tak jest zmęczona tymi kursami, a w pierwszych godzinach trochę bałam się ją wysyłać - podobno dużo sów wczoraj zginęło.
Nie dolegało mi nic, czego nie załatwiłoby parę porcji eliksirów. I jakkolwiek to nie zabrzmi jak wymówka - badamy sprawę. Że śmierciożercy i Voldemort napadli na Londyn (i najwyraźniej kilka innych miejsc w Anglii) wiemy już wszyscy, ale jakiej czarnej magii użył... Jestem Detektywem, nie specjalistką od mrocznej magii, więc obawiam się, że musiałabyś spytać kogoś z Departamentu Tajemnic (i obie wiemy, że on wtedy tylko popatrzyłby na Ciebie z tajemniczym wyrazem twarzy).
Czy z Twoim domem stało się coś dziwnego? Mam nadzieję, że nikt Cię nie napadł na ulicach. Ludzie jakby poszaleli. Chciałabym wierzyć, że ten popiół tak działał (wiem, że niektórzy na pewno widzieli i słyszeli dziwne rzeczy...), ale nie mogę się łudzić, niektórzy na pewno działali samy z siebie.
Mam nadzieję, że uda nam się zjeść razem ten lunch, chociaż pewnie w najbliższych dniach będzie to trudne.
Całusy
Brenna
Mona!
Ulżyło mi, że wszystko u Ciebie w porządku, wybacz, że odpisuję dopiero teraz, ale moja biedna sowa i tak jest zmęczona tymi kursami, a w pierwszych godzinach trochę bałam się ją wysyłać - podobno dużo sów wczoraj zginęło.
Nie dolegało mi nic, czego nie załatwiłoby parę porcji eliksirów. I jakkolwiek to nie zabrzmi jak wymówka - badamy sprawę. Że śmierciożercy i Voldemort napadli na Londyn (i najwyraźniej kilka innych miejsc w Anglii) wiemy już wszyscy, ale jakiej czarnej magii użył... Jestem Detektywem, nie specjalistką od mrocznej magii, więc obawiam się, że musiałabyś spytać kogoś z Departamentu Tajemnic (i obie wiemy, że on wtedy tylko popatrzyłby na Ciebie z tajemniczym wyrazem twarzy).
Czy z Twoim domem stało się coś dziwnego? Mam nadzieję, że nikt Cię nie napadł na ulicach. Ludzie jakby poszaleli. Chciałabym wierzyć, że ten popiół tak działał (wiem, że niektórzy na pewno widzieli i słyszeli dziwne rzeczy...), ale nie mogę się łudzić, niektórzy na pewno działali samy z siebie.
Mam nadzieję, że uda nam się zjeść razem ten lunch, chociaż pewnie w najbliższych dniach będzie to trudne.
Całusy
Brenna
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.