17.06.2025, 02:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2025, 02:06 przez Paracelsus.)
Mimo niesprzyjających warunków i ograniczonej widoczności, obaj mężczyźni teoretycznie mogli zauważyć, że po początkowej próbie rozrzedzenia popiołu i mgły, kobieta nie próbowała ponownie machnąć różdżką. Nie rzuciła żadnego zaklęcia, nie włączyła się do walki. Zamiast tego, zanosząc się suchym, chrapliwym kaszlem, pochyliła się nad sylwetką najmłodszego z mężczyzn, na kilka chwil tracąc przez to skupienie. Jakakolwiek próba zaatakowania jej nie była jednak możliwa, o czym nieznajoma wiedziała. Lub też miała po prostu wyjątkowo głupie szczęście, bo przecież nie mogła z całą pewnością zakładać, że oprawców jest tylko dwóch. Tak czy inaczej, chwilowo opuściła gardę, najwyraźniej zakładając, że obaj agresorzy są zajęci walką. Słusznie. Trafnie.
Nie można było tego powiedzieć o Charlesie, który szczęścia zdecydowanie nie miał. Być może w porę zauważył, co się święci, jednak podjęta przez niego decyzja o próbie uskoczenia przed translokacyjnym zaklęciem okazała się nie tylko niesłuszna, lecz także dosyć marna w skutkach. Zabrakło mu czasu? A może to jego przeciwnik słusznie założył, co zrobi Mulciber?
To nie było aż tak istotne. Najważniejsze, że dokładnie w tym samym momencie, w którym Charles spróbował wykonać swój unik, jego przeciwnik machnął różdżką we właściwym kierunku, posyłając Mulcibera około metr w tył. Na jego nieszczęście, bez punktu oparcia, od którego mógłby się odbić. Mężczyzna został odrzucony na tyle mocno, że stracił równowagę. Upadając na podłogę, bez wątpienia obił sobie kość ogonową, jednak nie miał czasu na skupianie się na własnym bólu. Zaledwie moment dzielił go od tego, aby przeciwnik ponownie uderzył.
Drugi mężczyzna, ten, z którym walczył Rowle być może nie był mistrzem w ofensywie, jednak te braki zdecydowanie nadrabiał zwinnością. Pomimo utrudnionej możliwości wizualnego przewidywania ruchów przeciwnika, niemal bez żadnego wysiłku uniknął fali powietrza, która na szczęście nie napotkała na swojej drodze niczego, od czego mogłaby odbić się i wrócić w jej twórcę. Powietrze rozwiało się w przeciągu ułamka sekundy, jednak nie wpłynęło przy tym na otoczenie. Nadal było dokładnie tak samo jak wcześniej.
Zmieniło się natomiast coś innego. Nie wiadomo, kiedy. Nie wiadomo, jak dokładnie, ale przyjęte role najwyraźniej uległy odwróceniu. Prawdopodobnie chwilowemu, ale żaden z mężczyzn nie mógł być tego pewien. Kobieta bowiem nadal znajdowała się z synem, jednak przeciwnik Leviego zapadł się pod ziemię, robiąc to tak gładko i płynnie, że mogłoby to być całkiem imponujące, gdyby tylko moment zniknięcia był widoczny. Niestety, nie był. Ani dla Leviathana, ani dla jego towarzysza.
Dla nich głowa rodziny zniknęła. Przynajmniej pozornie, ponieważ w istocie z pewnością znajdował się stosunkowo niedaleko swoich najbliższych, których chciał bronić. Chwilowo nie próbował jednak atakować. Dostrzeżenie go, zanim to zrobi mogło stanowić wyzwanie, ale czy rzeczywiście tak wielkie?
Nie można było tego powiedzieć o Charlesie, który szczęścia zdecydowanie nie miał. Być może w porę zauważył, co się święci, jednak podjęta przez niego decyzja o próbie uskoczenia przed translokacyjnym zaklęciem okazała się nie tylko niesłuszna, lecz także dosyć marna w skutkach. Zabrakło mu czasu? A może to jego przeciwnik słusznie założył, co zrobi Mulciber?
To nie było aż tak istotne. Najważniejsze, że dokładnie w tym samym momencie, w którym Charles spróbował wykonać swój unik, jego przeciwnik machnął różdżką we właściwym kierunku, posyłając Mulcibera około metr w tył. Na jego nieszczęście, bez punktu oparcia, od którego mógłby się odbić. Mężczyzna został odrzucony na tyle mocno, że stracił równowagę. Upadając na podłogę, bez wątpienia obił sobie kość ogonową, jednak nie miał czasu na skupianie się na własnym bólu. Zaledwie moment dzielił go od tego, aby przeciwnik ponownie uderzył.
Drugi mężczyzna, ten, z którym walczył Rowle być może nie był mistrzem w ofensywie, jednak te braki zdecydowanie nadrabiał zwinnością. Pomimo utrudnionej możliwości wizualnego przewidywania ruchów przeciwnika, niemal bez żadnego wysiłku uniknął fali powietrza, która na szczęście nie napotkała na swojej drodze niczego, od czego mogłaby odbić się i wrócić w jej twórcę. Powietrze rozwiało się w przeciągu ułamka sekundy, jednak nie wpłynęło przy tym na otoczenie. Nadal było dokładnie tak samo jak wcześniej.
Zmieniło się natomiast coś innego. Nie wiadomo, kiedy. Nie wiadomo, jak dokładnie, ale przyjęte role najwyraźniej uległy odwróceniu. Prawdopodobnie chwilowemu, ale żaden z mężczyzn nie mógł być tego pewien. Kobieta bowiem nadal znajdowała się z synem, jednak przeciwnik Leviego zapadł się pod ziemię, robiąc to tak gładko i płynnie, że mogłoby to być całkiem imponujące, gdyby tylko moment zniknięcia był widoczny. Niestety, nie był. Ani dla Leviathana, ani dla jego towarzysza.
Dla nich głowa rodziny zniknęła. Przynajmniej pozornie, ponieważ w istocie z pewnością znajdował się stosunkowo niedaleko swoich najbliższych, których chciał bronić. Chwilowo nie próbował jednak atakować. Dostrzeżenie go, zanim to zrobi mogło stanowić wyzwanie, ale czy rzeczywiście tak wielkie?
Podtrzymując:
1. Do końca obecności w wątku na końcu każdej wiadomości fabularnej rzucacie kością na percepcję. Na jej podstawie oceniam to co widzicie wokół - rodzinę skrytą w czarnej mgle i pułapki wokół, których celem jest unieruchomienie osób, które odważyłyby się zaatakować szpital.
2. Każda próba ucieczki (na nogach, teleportacja) musi wiązać się z rzutem.
3. Macie jedną akcję (z jednym rzutem) na post. W tym wypadku może być to zarówno ofensywa, jak i defensywa.
1. Do końca obecności w wątku na końcu każdej wiadomości fabularnej rzucacie kością na percepcję. Na jej podstawie oceniam to co widzicie wokół - rodzinę skrytą w czarnej mgle i pułapki wokół, których celem jest unieruchomienie osób, które odważyłyby się zaatakować szpital.
2. Każda próba ucieczki (na nogach, teleportacja) musi wiązać się z rzutem.
3. Macie jedną akcję (z jednym rzutem) na post. W tym wypadku może być to zarówno ofensywa, jak i defensywa.