17.06.2025, 11:48 ✶
Atakujący ją mężczyzna zdecydowanie był silny, silniejszy od niej i wreszcie udało mu się zacisnąć dłonie na jej szyi. Nie było to przyjemne uczucie, a jak na sen, było bardzo realne. Nie mogła złapać powietrza, nie była w stanie go z siebie zepchnąć, a przed oczami zaczynała widzieć czarne plamy. I gdy już sądziła, że przyjdzie jej tu umrzec, gdzieś z daleka dobiegł ją głos Hestii. Nie zrozumiała słów, ale mężczyzna nagle został odrzucony więc mogła chyba założyć, że było to jakieś zaklęcie.
Oglądała ten karykaturalny lot z szeroko otwartymi oczami. Jednak lądowaniu mężczyzny nie towarzyszyło żadne głośne uderzenie, jakiego się spodziewała, a zaraz jej uwagę odwróciła przyjaciółka. Z jej pomocą stanęła na nogi, a chociaż przez chwilę jeszcze zakręciło jej się w głowie to jednak szybko wszystko minęło. A nieznany mężczyzna zniknął. Spojrzała więc na Hestię z równym zdumieniem w oczach. Ona także nie miała zielonego pojęcia, o co chodzi w całym tym bałaganie.
– Tu nic nie ma sensu – przyznała w końcu, lekko kręcąc głową. – Nie znam tego mężczyzny, nie mam pojęcia co tu się dzieje i dlaczego akurat my tu jesteśmy. – Westchnęła, rozglądając się po ulicy. Wszystko wyglądało tak, jak zawsze, nie licząc faktu, że było pusto i cicho. Nokturn nigdy nie był pusty i cichy, tak samo, jak Pokątna. To chyba kolejny fakt, przemawiający za tym, że nie znajdowali się w rzeczywistości. Jednak uścisk palców na szyi czuła bardzo wyraźnie, nawet teraz.
– Ale tak, rozejrzyjmy się. Nie zaszkodzi. – Ruszyła w dół ulicy, nadal się rozglądając. Poczucie, że ktoś ich śledzi, tylko się nasiliło, ale nie mogła nikogo zlokalizować. – I wiesz, cały dzień dzisiaj miałam poczucie, że ktoś za mną chodzi. Ale nikogo nie przyłapałam, a próbowałam chyba wszystkich możliwych sztuczek.
Oglądała ten karykaturalny lot z szeroko otwartymi oczami. Jednak lądowaniu mężczyzny nie towarzyszyło żadne głośne uderzenie, jakiego się spodziewała, a zaraz jej uwagę odwróciła przyjaciółka. Z jej pomocą stanęła na nogi, a chociaż przez chwilę jeszcze zakręciło jej się w głowie to jednak szybko wszystko minęło. A nieznany mężczyzna zniknął. Spojrzała więc na Hestię z równym zdumieniem w oczach. Ona także nie miała zielonego pojęcia, o co chodzi w całym tym bałaganie.
– Tu nic nie ma sensu – przyznała w końcu, lekko kręcąc głową. – Nie znam tego mężczyzny, nie mam pojęcia co tu się dzieje i dlaczego akurat my tu jesteśmy. – Westchnęła, rozglądając się po ulicy. Wszystko wyglądało tak, jak zawsze, nie licząc faktu, że było pusto i cicho. Nokturn nigdy nie był pusty i cichy, tak samo, jak Pokątna. To chyba kolejny fakt, przemawiający za tym, że nie znajdowali się w rzeczywistości. Jednak uścisk palców na szyi czuła bardzo wyraźnie, nawet teraz.
– Ale tak, rozejrzyjmy się. Nie zaszkodzi. – Ruszyła w dół ulicy, nadal się rozglądając. Poczucie, że ktoś ich śledzi, tylko się nasiliło, ale nie mogła nikogo zlokalizować. – I wiesz, cały dzień dzisiaj miałam poczucie, że ktoś za mną chodzi. Ale nikogo nie przyłapałam, a próbowałam chyba wszystkich możliwych sztuczek.