19.07.2025, 17:19 ✶
Westchnęła tylko w myślach, nie komentując złośliwości kuzynki. I tak by nic to nie dało, a nie miała zamiaru prowokować większego konfliktu. Tak naprawdę, liczyła na spokojne popołudnie i możliwość relaksu, ale skoro trafiła jej się Millie, to najwyraźniej tak miało być. Dlatego, gdy wzbiły się w powietrze, całkowicie spokojnie przyjęła popisy kuzynki i w żaden sposób nie próbowała jej dorównać, czy też wyprzedzić. I tak by się jej nie udało. Wiedziała, że w końcu Millie się znudzi udowadnianie czegokolwiek, chociaż nie bardzo miała pojęcie, co miało to być. Na szczęście się nie pomyliła i wreszcie mogły zacząć latać nieco bardziej normalnie. A przynajmniej jakoś spróbować porozmawiać, bo pytanie Millie o dalszą przyszłość nieco ją zaskoczyło.
– Tam jest nudno. Przerzucanie stert akt, wieczne siedzenie przy biurku, aż od ciągłego grzebania w pergaminach nabawisz się alergii na kurz i dorobisz pięknego garba. Jak nic, te wszystkie mugolskie bajki o czarownicach z garbem wzięły się od tego. – Parsknęła śmiechem, wyrównując lot, bo nagły podmuch wiatru uderzył z boku i zaraz zniknął, jakby sama natura chciała się zabawić z dwiema uczennicami i postanowiła odrobinę pożartować. – Wolę działać niż siedzieć w miejscu. Lubię zaklęcia, lubię obserwować, a to może się przydać. Więc dlaczego nie? Jak mnie stamtąd wywalą, albo nie przejdę egzaminów, to zastanowię się nad wspomnianymi przez ciebie ścieżkami kariery. – Puściła kuzynce oczko, bo przecież dobrze mieć jakieś plany awaryjne, a Millie właśnie jej jeden podsunęła. Sama wiedziała, że jej oceny są na tyle dobre, że mogła dowolnie wybierać w tworzeniu swojej przyszłej kariery, chociaż nie zamierzała się tym faktem chwalić.
– Skoro oferujesz karty, to żal nie skorzystać – odpowiedziała krótko, a gdy usłyszała pytanie o zostanie aurorem, milczała dłuższą chwilę, najzwyczajniej w świecie wisząc w powietrzu. Zastanawiała się, czy ma powiedzieć prawdę, czy może zwyczajnie uniknąć odpowiedzi - czyli to, co robiła najczęściej, żeby uniknąć ewentualnego wyśmiewania się. Problem był taki, że z Millie nigdy nic nie wiadomo. Z drugiej strony, koniec roku za pasem i istniało duże prawdopodobieństwo, że ich kontakt bardzo się ograniczy. – W zasadzie to celuję. Ale spokojnie, nie zamierzam robić ci konkurencji, a podejrzewam, że szybciej ode mnie dostaniesz się na kurs aurorski. – Uśmiechnęła się i ruszyła dalej, oblatując jedną z wież zamkowych. Co prawda, zdawała sobie sprawę z tego, że zachowanie kuzynki jest dalekie od takiego, którego można by oczekiwać od przyszłego aurora, ale też nie ona tu była od oceniania pod tym względem. Każdy miewał swoje za uszami, a dorosłe życie to dorsołe życie - nie wszystko tam brało się pod uwagę. Dlatego miała wszelkie prawo sądzić, że Millie ma takie same szanse na zostanie aurorem, jak i ona sama.
– Planujesz składać aplikację od razu po szkole? Czy robisz sobie jakieś wakacje lub gap year? – Zapytała z czystej chęci podtrzymania rozmowy i nie latania w ciszy. Wrodzona życzliwość nie pozwalała jej spuścić Millie na drzewo - bądź też wieżę, jak w tym przypadku. Zresztą, co jej niby kuzynka zawiniła? Że czasami bywała złośliwa, lubiła się popisywać bądź dogryzać? Nie ona pierwsza i nie ostatnia, a piętnowanie jej z tego powodu nie było czymś, co robiła lub zamierzała robić.
– Tam jest nudno. Przerzucanie stert akt, wieczne siedzenie przy biurku, aż od ciągłego grzebania w pergaminach nabawisz się alergii na kurz i dorobisz pięknego garba. Jak nic, te wszystkie mugolskie bajki o czarownicach z garbem wzięły się od tego. – Parsknęła śmiechem, wyrównując lot, bo nagły podmuch wiatru uderzył z boku i zaraz zniknął, jakby sama natura chciała się zabawić z dwiema uczennicami i postanowiła odrobinę pożartować. – Wolę działać niż siedzieć w miejscu. Lubię zaklęcia, lubię obserwować, a to może się przydać. Więc dlaczego nie? Jak mnie stamtąd wywalą, albo nie przejdę egzaminów, to zastanowię się nad wspomnianymi przez ciebie ścieżkami kariery. – Puściła kuzynce oczko, bo przecież dobrze mieć jakieś plany awaryjne, a Millie właśnie jej jeden podsunęła. Sama wiedziała, że jej oceny są na tyle dobre, że mogła dowolnie wybierać w tworzeniu swojej przyszłej kariery, chociaż nie zamierzała się tym faktem chwalić.
– Skoro oferujesz karty, to żal nie skorzystać – odpowiedziała krótko, a gdy usłyszała pytanie o zostanie aurorem, milczała dłuższą chwilę, najzwyczajniej w świecie wisząc w powietrzu. Zastanawiała się, czy ma powiedzieć prawdę, czy może zwyczajnie uniknąć odpowiedzi - czyli to, co robiła najczęściej, żeby uniknąć ewentualnego wyśmiewania się. Problem był taki, że z Millie nigdy nic nie wiadomo. Z drugiej strony, koniec roku za pasem i istniało duże prawdopodobieństwo, że ich kontakt bardzo się ograniczy. – W zasadzie to celuję. Ale spokojnie, nie zamierzam robić ci konkurencji, a podejrzewam, że szybciej ode mnie dostaniesz się na kurs aurorski. – Uśmiechnęła się i ruszyła dalej, oblatując jedną z wież zamkowych. Co prawda, zdawała sobie sprawę z tego, że zachowanie kuzynki jest dalekie od takiego, którego można by oczekiwać od przyszłego aurora, ale też nie ona tu była od oceniania pod tym względem. Każdy miewał swoje za uszami, a dorosłe życie to dorsołe życie - nie wszystko tam brało się pod uwagę. Dlatego miała wszelkie prawo sądzić, że Millie ma takie same szanse na zostanie aurorem, jak i ona sama.
– Planujesz składać aplikację od razu po szkole? Czy robisz sobie jakieś wakacje lub gap year? – Zapytała z czystej chęci podtrzymania rozmowy i nie latania w ciszy. Wrodzona życzliwość nie pozwalała jej spuścić Millie na drzewo - bądź też wieżę, jak w tym przypadku. Zresztą, co jej niby kuzynka zawiniła? Że czasami bywała złośliwa, lubiła się popisywać bądź dogryzać? Nie ona pierwsza i nie ostatnia, a piętnowanie jej z tego powodu nie było czymś, co robiła lub zamierzała robić.