• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata

[11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
19.06.2025, 18:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2026, 11:16 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VII

Konstrukcja budynku ocalała, ale straszyła teraz pustymi ramami po oknach, po bluszczu jeszcze niedawno spowijającym dom zostały popioły, dach częściowo się spalił, a ściany tu i ówdzie popękały od gorąca. Na poddaszu poszło z dymem wszystko, pierwsze piętro wyglądało katastrofalnie i tylko na parterze nie byłoby aż tak tragicznie… gdyby nie ciemność, która zdawała się wić w szczelinach.
Brenna wpatrywała się w ten mrok, poruszający się jak robactwo i zastanawiała, czy to znowu umysł płata jej figle, czy naprawdę ktoś szepce jej imię, wzywa z pomieszczeń, w których nie tak dawno mieszkańcy walczyli z płomieniami, najpierw w nadziei na ocalenie Warowni, a potem po prostu by zdążyć wynieść jak najwięcej rzeczy, zanim pochłonie je ogień. Nie była nawet pewna, co by wolała. Szaleństwo, które spadło na nią w Spaloną Noc czy może przekleństwo na rodzinnym domu?
Powiodła spojrzeniem po kominku, i pęknięciu nad nim.
To nic, powtarzała sobie. Wszyscy przeżyli. Mieli szczęście, którego nie miało wiele innych rodzin. Budynek można naprawić. Rzeczy odkupić. Klątwołamacze mogą obejrzeć… to coś. Mieli gdzie mieszkać, a ona nawet, dzieląc czas między trzy lokacje, wyniosła stąd wiele swoich rzeczy jeszcze w sierpniu.
Ale jakiś cichy głosik, tym razem z pewnością biorący źródła w jej własnym umyśle szeptał: czy na pewno chcesz odbudowywać to miejsce?
Podobno tylko Hogwart i Ministerstwo były lepiej zabezpieczone od Warowni: zaledwie kilka innych miejsc miało taką ochronę, jak ten dom. A jednak wszystkie zaklęcia, pieczęcie, każda bariera, wszystko zawiodło, gdy z nieba spadł popiół. I Brenna wiedziała, że nigdy już nie poczuje się w tym miejscu bezpiecznie – że chyba już nigdy nigdzie nie poczuje się po prostu spokojna i bezpieczna. Stracili coś znacznie więcej niż same meble, a w jej głowie odbijała się zdradziecka myśl.
Ile osób, które znasz, świętuje ten upadek?
Przesunęła palcami po powyginanej od gorąca ramy obrazu, którego nikt nie zdążył zabrać, zanim ogień wypełnił pomieszczenie: płótno zwęgliło się zupełnie. A to był jeden z ulubionych obrazów babki…
Westchnęła i wyszła na zewnątrz. Tutaj widok wcale nie był mniej przygnębiający. Pod domem wciąż leżało trochę rzeczy, wyciągniętych zaklęciami, byle jak, bez ładu i składu, gdy Warownia płonęła – ojciec i matka zabrali już stąd większość, ale kilka zostało, i wyglądały w tym ogólnym krajobrazie zniszczenia tak… niedorzecznie. Te drzewa, które rosły najbliższej budynku, też spłonęły, ziemię wciąż spowijał popiół, ogródek Dory, pielęgnowany z takim poświęceniem, uległ zniszczeniu… Umysł Brenny jak zwykle odruchowo szukał rozwiązania – Sproutowie na pewno mieli jakieś eliksiry na przyspieszenie wzrostu roślin, trzeba będzie ich odwiedzić – ale jakoś nie miała dość energii, aby od razu zacząć je wdrażać w życie.
Musiała rozejrzeć się za Samem…
Ale na razie usiadła po prostu na stopniach, prowadzących niegdyś na werandę – teraz wymagającą nie tyle remontu, ile wzniesienia od nowa – odruchowo potarła obolałe kolano i zapatrzyła się gdzieś przed siebie, na sad, pokryty popiołami.
Tylko na moment.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2112), Pan Losu (40), Samuel McGonagall (1684)




Wiadomości w tym wątku
[11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 19.06.2025, 18:43
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 30.06.2025, 12:31
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 30.06.2025, 12:51
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 03.07.2025, 12:36
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 04.07.2025, 15:18
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 10.07.2025, 16:02
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 11.07.2025, 10:24
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 16.07.2025, 09:26
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 16.07.2025, 22:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa