20.06.2025, 00:00 ✶
– Naprawdę Tesso, gdybyś widziała tę ścianę ognia, którą tamten na mnie rzucił. Ściana ognia! Kto by pomyślał, że takie coś siedzi w człowieku. I jestem wręcz pewny, że rzuciłby coś jeszcze znacznie gorszego, gdybym w porę go nie przestraszył – mówił dalej z dużym przekonaniem, nawet jeśli jego słowa, były raczej ładnym obrazkiem który ktoś namalował na rzetelnym raporcie z przebiegu sytuacji, niż prawda.
Na jej słowa o krwi i zaklęciu, niemal nie zaśmiał się nerwowo.
– Poza tym jednym incydentem ja nie. Anthony jest w farbie. Nie krwi. Morpheus dostał, ale nie wiem, czy ci się do tego przyzna. Na pewno chodzi, oddycha i chyba będzie z nim dobrze – rzucił szybko, zanim Morpheus do nich podszedł.
Troszczył się o przyjaciela na tyle, aby jednocześnie podzielić się z Tessą swoimi zmartwieniami, ale i nieco załagodzić sytuację i nie stawiać Morpheusa w obliczu paniki jego rodziny.
Zgodnie ze słowami Morpheusa wszyscy weszli do antykwariatu. No... Prawie wszyscy. Będzie musiał, chociaż bardzo niechętnie, sprawdzić zaraz czemu Anthony nie wchodził do środka. Pewnie z antykwariatem też się pokłócił. Oh, albo z Tessą. Czyżby i jej zrobił zakonnowa aferę? To... To wbrew pozorom byłoby naprawdę dla niego pocieszające. Chociaż... Czyli zrobiłby aferę też innym, a nie tylko jemu?
– Rozmawiałem z Woodym. Wszystko z nim w porządku – oznajmił Tessie gdy już byli w środku. – Z Brenną też. Nora Nory to miejsce zbiórki dla tych, którzy próbują jakoś pomóc. Jest tam bezpiecznie i chyba dobrze będzie zajrzeć tam pod koniec nocy. Aby się przeliczyć – powiedział głównie do dwójki Zakonników, a aby inni nie myśleli za dużo nad jego słowami dodał jeszcze wskazując na Henry'ego. – Quintesso to jest nasz nowy wybitny fotograf Henry Lockhart. Żałuj moja droga, że nie widziałaś go przed chwilą w akcji. Muszę przyznać panie Lockhart, że działa pan dzisiaj jakby urodził się pan z aparatem w dłoni.
Na jej słowa o krwi i zaklęciu, niemal nie zaśmiał się nerwowo.
– Poza tym jednym incydentem ja nie. Anthony jest w farbie. Nie krwi. Morpheus dostał, ale nie wiem, czy ci się do tego przyzna. Na pewno chodzi, oddycha i chyba będzie z nim dobrze – rzucił szybko, zanim Morpheus do nich podszedł.
Troszczył się o przyjaciela na tyle, aby jednocześnie podzielić się z Tessą swoimi zmartwieniami, ale i nieco załagodzić sytuację i nie stawiać Morpheusa w obliczu paniki jego rodziny.
Zgodnie ze słowami Morpheusa wszyscy weszli do antykwariatu. No... Prawie wszyscy. Będzie musiał, chociaż bardzo niechętnie, sprawdzić zaraz czemu Anthony nie wchodził do środka. Pewnie z antykwariatem też się pokłócił. Oh, albo z Tessą. Czyżby i jej zrobił zakonnowa aferę? To... To wbrew pozorom byłoby naprawdę dla niego pocieszające. Chociaż... Czyli zrobiłby aferę też innym, a nie tylko jemu?
– Rozmawiałem z Woodym. Wszystko z nim w porządku – oznajmił Tessie gdy już byli w środku. – Z Brenną też. Nora Nory to miejsce zbiórki dla tych, którzy próbują jakoś pomóc. Jest tam bezpiecznie i chyba dobrze będzie zajrzeć tam pod koniec nocy. Aby się przeliczyć – powiedział głównie do dwójki Zakonników, a aby inni nie myśleli za dużo nad jego słowami dodał jeszcze wskazując na Henry'ego. – Quintesso to jest nasz nowy wybitny fotograf Henry Lockhart. Żałuj moja droga, że nie widziałaś go przed chwilą w akcji. Muszę przyznać panie Lockhart, że działa pan dzisiaj jakby urodził się pan z aparatem w dłoni.