21.06.2025, 11:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.06.2025, 17:04 przez Cassian Blishwick.)
Cassian Blishwick
Niektórzy mogą pamiętać go jeszcze z Hogwartu – prefekta z Ravenclawu, który recytował wiersze na korytarzach i prowadził wieczorne spotkania klubu poetyckiego. Zawsze elegancki, zorganizowany, trochę z innego świata. Wtedy wydawał się po prostu zbyt poważny. Teraz... wciąż taki jest. Ale w tym wszystkim kryje się człowiek, który naprawdę potrafi przeżywać.
Cassian Blishwick – dusza poety zamknięta w ciele przyszłego aurora, romantyk starej daty. Długo wierzył, że zło nie dotyczy tych, którzy nie wybierają stron. Że wystarczy piękno, słowo i odrobina czułości, by przejść przez życie bez bólu. Dziś wie, jak bardzo się mylił. Strata Julie zmieniła wszystko – choć wciąż mówi cicho i porusza się z tą samą spokojną gracją, coś w jego oczach pociemniało.
Pisze rzadko. Czasem nocą, do szuflady. Wciąż pamięta każdą frazę, każdy akord. Uczył się grać na gitarze, bo Julie kochała The Doors – teraz brzdąka dla siebie. Lubi herbatę o zapachu bergamotki, ale tylko wieczorami. Kawę pija czarną i mocną, wyłącznie zimą. Latem woli sok z porzeczki. Nie znosi szumu, migoczących świateł i głupich rozmów o niczym – ale potrafi godzinami milczeć z kimś, kto też milczeć potrafi.
Wzrost 185 cm, ciemne włosy, które często zaczesuje do tyłu – choć oporna grzywka i tak czasem spada mu na czoło. Twarz o wyraźnych, szlachetnych rysach. Głos lekko matowy, zawsze opanowany. Pachnie fiołkami albo chłodnym powietrzem. Porusza się, jakby nigdy nie musiał się spieszyć – ale zawsze trafia na czas. Ma spojrzenie, które widzi więcej niż mówi, a oczy tak ciemne, że źrenica zlewa się z tęczówką.
Samotny wilk, który kiedyś wierzył w łabędzie.
Poznajmy się bliżej
♦ W lustrze Ain Eingarp widzę... Julie. Uśmiechniętą, żywą, czytającą na głos jeden z moich wierszy. W tle dom z widokiem na jezioro, kilka niezapisanych pergaminów i kruk siedzący na balustradzie.
♦ Bogin przyjmuje przy mnie formę... Olbrzymiego gołębia o czarnych jak pustka oczach. Milczącego, nienaturalnie nieruchomego. Tego, który patrzy, jakby wiedział wszystko, ale nie zamierza wybaczyć.
♦ Amortencja pachnie mi... Jak tusz na papierze, sucha lawenda, dym świecy i zapach jej włosów tuż po deszczu.
♦ Moje ulubione zaklęcie to... Quietus – bo czasem najważniejsze rzeczy dzieją się w ciszy.
♦ Mój patronus przyjmuje formę... Wilka – silnego mimo samotności, czujnego i wiernego sobie. Nie atakuje pierwszy, ale nie cofa się, gdy trzeba chronić swoich.
♦ Wróżbiarstwo to dla mnie... Sztuka bardziej poetycka niż praktyczna. Nie wierzę w przyszłość zapisaną w fusach, ale potrafię docenić metaforę.
♦ Czarna magia? Cóż... Potrafię docenić mrok. Akceptuje jego istnienie, ale sprzeciwiam się temu, gdy krzywdzi innych.
♦ Za swoje największe osiągnięcie uważam... Że napisałem coś, co poruszyło czyjeś serce – choćby na chwilę.
♦ Stoję po stronie... Tych, którzy nie mają siły się bronić. Bo nikt nie powinien być sam w świecie, który potrafi być tak okrutny.
♦ Moje serce należy do... Kogoś, kto odszedł – ale też do wszystkich, którzy jeszcze potrafią słuchać.