09.02.2023, 23:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.02.2023, 17:45 przez Lucy Longbottom.)
Lucy pozostawała spokojna, kiedy Nanette wypowiadała swoje słowa. Uważała, że ma do tego prawo w sytuacji, która ją spotkała i wiedziała, że słowa kobiety wynikały z desperacji a nie ze złości. Dobrze, że Nanette zdecydowała się na współpracę z poleceniami Lucy. Kobieta pakowała rzeczy do kufra tak, że przebiegało to sprawnie. Sama Lucy szczerze współczuła rodzinie sytuacji, w której się znaleźli, ale nie powiedziała już ani słowa. W odpowiedzi na to, że mąż Nanette kończy pracę za godzinę odpowiedziała
– Trzeba go będzie jakoś poinformować, żeby już tutaj nie wracał. Najlepiej by było, gdyby spotkał się z wami na ulicy Pokątnej. Czy twój mąż umie może fale? – Chociaż raczej wątpiła w to, aby zwykły, cywilny czarodziej posiadał takie umiejętności.
Lucy zobaczyła, że dziecko na krzesełku się w nią zapatrzyło. Uśmiechnęła się do niego i było jej żal, że przez Mrocznego Dziada takie dziecko będzie musiało opuścić swój dom.
Gdy Nanette odpowiedziała, że dom ma tylne wyjście Lucy odpowiedziała
– To raczej z tego wyjścia będziemy musieli skorzystać. - Kiedy Nanette oznajmiła, że idzie po drugie dziecko na piętro, Lucy pozostała z dzieckiem w kuchni.
Po chwili dojrzała przez okno dwóch zakapturzonych ludzi, zbliżających się do domu. Lucy rzuciła na dziecko zaklęcie – Protego! - ponieważ przypuszczała, że zaraz mogą zacząć latać tutaj czary.
– Nanette, zostań z dzieckiem na górze! - powiedziała do kobiety, kiedy żwawym krokiem wyszła na korytarz. Ci zakapturzeni, prawdopodobnie Carrow z pomocnikiem, byli na tyle bezczelni, że nawet nie próbowali się skradać, tylko szli jak po swoje.
– Zajmij się tym naśladowcą, co okrąża dom. - Przekazała kuzynowi falami.
Sama stała teraz w korytarzu, naprzeciwko drzwi wejściowych i czekała na to, jak zabierze się do nich ten naśladowca. Po chwili słychać było huk. Widocznie napastnik był na tyle pewny siebie, że nie sprawdził, że drzwi mają magiczne zabezpieczenie. Lucy z różdzką w pogotowiu wyjrzała za te drzwi i zobaczyła, że przed nimi leży chyba jakiś mężczyzna, chwilowo wstrząśnięty tym, co go spotkało. Lucy nie bardzo uśmiechało się wzywać tutaj ekipę aurorów, dlatego postanowiła, że ogłuszy mężczyznę – Drętwota! - rzuciła w jego kierunku, po czym Carrow stracił przytomność. Lucy wiedziała, że nie mają dużo czasu. Kiedy weszła z powrotem do domu Nanette z dzieckiem wyglądała z zza rogu
– Musimy jak najszybciej opuścić dom! - powiedziała Lucy, po czym ściągnęła tarczę z dziecka siedzącego w kuchni. Po tym pozostawiła kobiecie jeszcze trochę czasu, a sama udała się do sypialni, czekając, czy tylne drzwi się otworzą?
– Trzeba go będzie jakoś poinformować, żeby już tutaj nie wracał. Najlepiej by było, gdyby spotkał się z wami na ulicy Pokątnej. Czy twój mąż umie może fale? – Chociaż raczej wątpiła w to, aby zwykły, cywilny czarodziej posiadał takie umiejętności.
Lucy zobaczyła, że dziecko na krzesełku się w nią zapatrzyło. Uśmiechnęła się do niego i było jej żal, że przez Mrocznego Dziada takie dziecko będzie musiało opuścić swój dom.
Gdy Nanette odpowiedziała, że dom ma tylne wyjście Lucy odpowiedziała
– To raczej z tego wyjścia będziemy musieli skorzystać. - Kiedy Nanette oznajmiła, że idzie po drugie dziecko na piętro, Lucy pozostała z dzieckiem w kuchni.
Po chwili dojrzała przez okno dwóch zakapturzonych ludzi, zbliżających się do domu. Lucy rzuciła na dziecko zaklęcie – Protego! - ponieważ przypuszczała, że zaraz mogą zacząć latać tutaj czary.
– Nanette, zostań z dzieckiem na górze! - powiedziała do kobiety, kiedy żwawym krokiem wyszła na korytarz. Ci zakapturzeni, prawdopodobnie Carrow z pomocnikiem, byli na tyle bezczelni, że nawet nie próbowali się skradać, tylko szli jak po swoje.
– Zajmij się tym naśladowcą, co okrąża dom. - Przekazała kuzynowi falami.
Sama stała teraz w korytarzu, naprzeciwko drzwi wejściowych i czekała na to, jak zabierze się do nich ten naśladowca. Po chwili słychać było huk. Widocznie napastnik był na tyle pewny siebie, że nie sprawdził, że drzwi mają magiczne zabezpieczenie. Lucy z różdzką w pogotowiu wyjrzała za te drzwi i zobaczyła, że przed nimi leży chyba jakiś mężczyzna, chwilowo wstrząśnięty tym, co go spotkało. Lucy nie bardzo uśmiechało się wzywać tutaj ekipę aurorów, dlatego postanowiła, że ogłuszy mężczyznę – Drętwota! - rzuciła w jego kierunku, po czym Carrow stracił przytomność. Lucy wiedziała, że nie mają dużo czasu. Kiedy weszła z powrotem do domu Nanette z dzieckiem wyglądała z zza rogu
– Musimy jak najszybciej opuścić dom! - powiedziała Lucy, po czym ściągnęła tarczę z dziecka siedzącego w kuchni. Po tym pozostawiła kobiecie jeszcze trochę czasu, a sama udała się do sypialni, czekając, czy tylne drzwi się otworzą?