Droga Prue!
Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Słyszałam o ostatnich wydarzeniach i trudno mi się uspokoić, dopóki nie dostanę od Ciebie jakiejś wiadomości. Mówili, że było naprawdę poważnie, całe dzielnice były objęte ogniem, że ludzie musieli uciekać w pośpiechu. Nie wiem, ile w tym przesady, ale słyszałam wystarczająco dużo, żeby się martwić.
Wiadomości, które dotarły tu o pożarze, są dość rozproszone, ale brzmią przerażająco. Podobno przez kilka dni panował zupełny chaos. Martwię się. Czy u Ciebie wszystko w porządku? Z rodziną? Domem? Czekanie i domyślanie się nie należą do moich mocnych stron.
U nas spokojnie, choć nieco inaczej, niż planowaliśmy. Edwinowi przesunęli terminy. Sama wiesz - z wykopaliskami zawsze jest coś nie tak, więc zostajemy w Danii dłużej, niż przewidywałam. On trochę narzeka, ale chyba w głębi duszy cieszy się, że ma więcej czasu na dopracowanie pomiarów. A ja? Korzystam z okazji i zbieram materiały do nowej książki. Skoro już tu utknęliśmy, szkoda byłoby nie skorzystać.
Tutejsze archiwa są dobrze prowadzone, ludzie życzliwi, a tematy same zaczynają układać mi się w głowie. Czuję, że coś z tego będzie. Zobaczymy, na razie notuję dużo, czytam i próbuję ogarnąć całość, zanim znów wrócimy do Anglii.
Wieczory są już chłodne. Morze pachnie inaczej niż nasze, ale dobrze mi tu. Po prostu brakuje mi kontaktu z Tobą. Gdybyś mogła napisać choć parę zdań, będę spokojniejsza.
Ściskam Cię mocno,