Ze swojego położenia lokalizacji na piętrze, nie dostrzegł nikogo wartego uwagi. Zareagował jednak na uwagę kuzyna, który najwyraźniej kogoś wypatrzył. Podszedł do niego, aby ów cel także zlokalizować, bo być może dana osoba będzie mu znana. Bądź może i nie.
Zauważył ją, ale nie było opcji aby się lepiej jej przyjrzeć. Można było też odnieść wrażenie, że ta cała masakra jakiej dopuściła się ich organizacja, powoli się wyciszała. Co było zlecone wykonać, zostało wykonane. Pozostawało na koniec wrócić do siedziby i złożyć raport. Tylko właśnie. Wspomniano o innym miejscu zbiórki niż Kromlech. Dlatego Nicholas zapytał, dlaczego właśnie mowa o Ataraxii?
- Niby miejsce jak miejsce, ale mamy swoją siedzibę.Stwierdził, chcąc zaznaczyć, że nie potrzebnie wybierane jest miejsce, w którym zbyt duże skupisko śmierciożerców, może wzbudzić podejrzenie. A nigdy nie wiadomo, gdzie jaki szpieg się znajdzie.
Nie podjął dalszej konwersacji w tym temacie. Przestąpił parę kroków, aby spojrzeć na okolicę z innej części okiennej.
Rzut na percepcję, w celu obserwacji okolicy.
Akcja nieudana
Obserwacja tym razem nie była mu na rękę i nie pozwalała na skupienie. Papilio zaniósł się niespodziewanym kaszlem, przez co musiał się na chwilę cofnąć i schować w głąb piętra, aby nie być widocznym dla otoczenia zewnętrznego, przykładając dłoń w rękawiczce do maski czy ustach, zaciśniętą w pięść. Może jemu nie udało się nikogo podejrzanego wyśledzić. Ale przynajmniej kuzyn był w lepszej formie od niego. Być może zmęczenie z dość częstego używania magii, mogło mieć trochę negatywny skutek na przemęczenie?
- Wracajmy.Bez wyjaśnień, zbędnego tłumaczenia się. Nicholas zasugerował, kiedy tylko kaszel ustąpił. Musiał tym samym podeprzeć się o jakieś pozostałości mebla, które dzielnie wytrwały tutejsze ataki.
Wraz ze Stanleyem, mogli opuścić budynek i skierować do wspominanej Ataraxii, na złożenie raportów.