21.06.2025, 19:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.06.2025, 19:20 przez Millie Moody.)
– Kurwa, zrzygam się zaraz ja pierdole, nie możesz mówić mi o witaminowanej kawie, bo Ci zafajdam całe ubranie. – zaśmiała mu się lekko w pierś, nieznacznie rozluźniając chwyt na koszuli. Nie mieli chusteczek, nie mieli kurwa nic, poza jej koszulą, która wyglądała teraz zdecydowanie gorzej niż przed spotkaniem. Szczególnie że Millie, postanowiła wytrzeć sobie twarz w mankiet i nawet potterowe kosmetyki nie dały sobie z tym rady, pozostawiając na bieli kolejne smugi. Obraz nędzy i rozpaczy? Niby tak, ale im dalej w las, im bardziej było na tym płótnie brudu i smug, tym bardziej… widać było Millie w Millie. Czy coś.
– Wiesz… chciałabym zabrać Cię w jedno miejsce. Jeszcze dzisiaj, zanim pojedziesz. Ale to… to tajemnica i wykurwiście nikomu nie możesz o tym powiedzieć, bo będę mieć przejebane ok? I jak mówię przejebane to centralnie mam to na myśli. – starała się brzmieć poważnie i groźnie, ale zdawała się być bardziej przeczołganym w błocie kurczakiem, aniżeli złowrogą kurą (jeśli w ogóle w przypadku tego wypłosza ta metafora jakkolwiek działała). I gdy tylko przystał na te warunki, skinęła głową, podciągnęła nosem jeszcze dwa razy i…
…przeskoczyła ich.
– Wiesz… chciałabym zabrać Cię w jedno miejsce. Jeszcze dzisiaj, zanim pojedziesz. Ale to… to tajemnica i wykurwiście nikomu nie możesz o tym powiedzieć, bo będę mieć przejebane ok? I jak mówię przejebane to centralnie mam to na myśli. – starała się brzmieć poważnie i groźnie, ale zdawała się być bardziej przeczołganym w błocie kurczakiem, aniżeli złowrogą kurą (jeśli w ogóle w przypadku tego wypłosza ta metafora jakkolwiek działała). I gdy tylko przystał na te warunki, skinęła głową, podciągnęła nosem jeszcze dwa razy i…
…przeskoczyła ich.
Koniec sesji