Również Vulturis dotarł do Ataraxii. Zmęczony, ranny i bez chęci do dalszej egzystencji w dniu dzisiejszym. Marzyła mu już się tylko fajka i szklanka dobrego alkoholu po tym wszystkim. Tego było za dużo jak na jeden wieczór.
Stanley rozejrzał się po okolicy. Kiwnął jeden czy drugi raz głował. Było kilka "znajomych" masek. Nawet takich, które widział dzisiaj więcej razy, niż mógłby chcieć czy sobie to wymarzyć.
- Nokturn i Horyzontalna pogruchotane. Zablokowane - stwierdził - A przynajmniej na tyle na ile starczyło nam czasu i chęci - dodał, stawiając sprawę prosto. Nie był jakimś fachowcem od budowlanki czy blokowania ulic, więc nie miał punktu odniesienia, aby stwierdzić "jak dobrze im poszło". Poszło im tak, a nie inaczej. Grunt, że zrobili cokolwiek.
- Propaganda Proroka powinna zostać na jakiś czas wstrzymana - kontynuował swój skrócony raport. Nie byli w Ministerstwie, więc mogli mówić skrótami - No i zrobił się wakat na miejscu redaktora naczelnego - wspomniał. Może któryś z szacownym Śmierciożerców byłby zainteresowany takim ważnym stanowiskiem wśród wszystkich fanatyków krzyżówek i rebusów?
- Trafił się też jakiś bohater, więc został sprowadzony do parteru i wyjaśniony - spłaszczył ich całą kanonadę zła, którą potraktowali tego mężczyznę. Szczegóły mogli sobie pominąć, bo każdy mógł się domyślić znaczenia tych słów. Można powiedzieć, że "nie było lekko".
- To nie jedyne ofiary tego wieczora. Dwójka funkcjonariuszy też gryzie glebę, bo akurat trafili na mnie i Viperę - zastukał melodycznie w blat - Jakaś kobieta miała szczęście tego wieczora i puściliśmy ją wolno z Lynxem. Raczej nie groźna. Nie wiem czy była bardziej w szoku, że nas widziała, czy fakt, że nie udało nam się jej pozbyć - wruszył ramionami - Na sam koniec obserwowaliśmy z Papillio okolicę, aby zapamiętać tych, którzy się nam sprzeciwili. Miejmy nadzieję, że będzie nam dane ich dopaść - skwitował. Nie było po co się dalej rozwodzić nad tym wszystkim.
- Wszyscy Ci, którzy walczyli przy moim boku wrócili w jednym kawałku - wspomniał jeszcze o stanie zdrowia swoich towarzyszy - Włos im z głowy nie spadł, więc oddaję ich w stanie prawie nieużytym - zażartował sobie lekko, wszak nie wypożyczał nikogo z Kromlechu, a jedynie rzucił jednym czy drugim zaleciem do swoich towarzyszy broni - Nie mogę tego samego powiedzieć o sobie... - spojrzał w kierunku swojego boku, który oberwał wiązanką magii od jednego z brygadzistów - Ale do wesela się zagoi i wszystko będzie dobrze. Nie ma co się martwić - zapewnił. Najważniejszy był fakt, że żaden z jego kompanów nie ucierpiał.
- Jeżeli to już wszystko, oddale się w swoim kierunku - zapytał retorycznie - Bądźcie zdrowi - życzył Śmierciożercom wszystkiego najlepszego, a następnie ruszył do swego domu - tak jak zapowiedział.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972