• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20.09.72] All the king's horses

[20.09.72] All the king's horses
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
22.06.2025, 14:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.06.2025, 14:48 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna nie chciała być niemiła, zwłaszcza dla Romulusa, dlatego nie odpowiedziała mu, że nie przepadanie to za mało powiedziane: zasadniczo wolałaby prawdopodobnie poklęczeć parę godzin na grochu albo iść pływać w Amazonce pełnej krokodyli (albo aligatorów, tak naprawdę nie miała pojęcia, co grasuje w Amazonce) niż poddać się terapii u hipnotyzera. I nawet lęk przed ogniem oraz spadek możliwości bojowych by jej do tego nie zmusiły, gdyby nie fakt, że za swój kluczowy atut zawsze uważała widmowidzenie. Bez niego czuła się bezużyteczna – i w pracy, i dla Zakonu, i przede wszystkim dla osób, potrzebujących pomocy, bo mogła nie mieć już wiele wiary w Ministerstwo i zaczynała się dystansować od instytucji Zakonu, ale nie miała zamiaru ot tak siedzieć z założonymi rękami.
– Sama tu przyszłam i takie tam – powiedziała więc tylko, opadając na krzesło. Zaufanie? Nie była pewna, czy ufała już komukolwiek: najbardziej od dawna ufała Patrickowi i Vincentowi, i obie te osoby znikły z jej życia.
Ale Romulusowi nie ufała trochę mniej niż innym, a po prostu wyczerpała inne możliwości.
– Panika na widok ognia – stwierdziła, wzruszając lekko ramionami. – Wiem, że po Spalonej Nocy więcej osób ma takie problemy, ale u mnie to nie słabnie i wydaje się… dziwne. Uzdrowiciele podejrzewali klątwę, ale nie mogą jej zdjąć. Ja mam wrażenie, że ten cały popiół coś zrobił z moją głową, ale moja głowa mogła też zrobić to sama z siebie – wyliczyła. Była może i płotką, ale nigdy nie ukrywała, co myśli o Voldemorcie, więc nie zaskakiwało jakoś, jeżeli stała się celem w jakiś sposób wybranym. Może ktoś po tamtej stronie bardzo jej nie lubił, bo wspomniała mu, że Voldemort to karaluch, a może miała pecha i znalazła się w złym miejscu, o złym czasie, i ktoś skorzystał z okazji. – Nawet świeczki są problemem. Widziałam tamtej nocy jakieś cuda w ogniu, wbiegłam do płonącego budynku, może jeśli... o tych momentach zapomnę, będzie łatwiej.
Nie miała zamiaru zagłębiać się w szczegóły, jeżeli absolutnie nie będzie musiała. Opowiadać o koszmarach z ogniem, niemożności zbliżenia się do kominka i wymiotowaniu ze stresu po próbach zobaczenia przeszłości w kręgu widmowidza. O takich rzeczach umiała rozmawiać z bardzo niewieloma osobami, i żadnej z nich nie było nawet teraz pod ręką.
– Gdyby był, pewnie właśnie mówiłabym, że hej, zmieniłam zdanie, miło było cię widzieć, masz tutaj ciasteczka, ja znikam… nawiasem mówiąc, nie mam ciasteczek, ale mam czekoladową żabę – odparła, uśmiechając się do niego lekko. Gdyby w pomieszczeniu płonął ogień, prawdopodobnie faktycznie wycofałaby się zaraz na progu, na szczęście wrzesień nie był aż tak chłodny, aby ludzie co do zasady palili w kominkach. – Jebać Voldemorta – powiedziała bez zająknięcia. – Wiem, co masz na myśli, ale to akurat mnie nie trafiło. Dalej mogę go spokojnie wyklinać.
Nie była pewna, czy panika na myśl o wypowiedzeniu jego imienia była gorsza czy lepsza od strachu przed ogniem, ale na pewno cieszyła się, że nie musi frustrować się w tej kwestii.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1011), Pan Losu (80), Romulus Potter (506)




Wiadomości w tym wątku
[20.09.72] All the king's horses - przez Brenna Longbottom - 09.06.2025, 20:06
RE: [20.09.72] All the king's horses - przez Romulus Potter - 21.06.2025, 22:11
RE: [20.09.72] All the king's horses - przez Pan Losu - 21.06.2025, 22:11
RE: [20.09.72] All the king's horses - przez Brenna Longbottom - 22.06.2025, 14:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa