23.06.2025, 18:41 ✶
Hestia uważnie zanotowała w swojej głowie kto był w czym dobry uznając, że przecież zawsze dobrze było wiedzieć, kto mógł pomóc podczas kryzysu i w jaki sposób. Nie że nastawiała się już od razu na kryzys, oczywiście.
Przecież to mogły być tylko węże morskie. Tak, po prostu węże morskie. Miłe, puchate, to znaczy nie puchate, węże morskie które się zagubiły i Vo... On nie miał z tym nic wspólnego. Eh... Optymizm chyba nie wychodził jej najlepiej ostatnimi czasy. Nie, że nie planowała wciąż próbować go zachować.
Chociaż na razie to jej optymizm nie był wypierany przez depresyjną sytuację, a czyste skonfundowanie. Gdy Laurent do niej podszedł nie zobaczył pierwotnie w jej oczach niepewności, głownie dlatego, że Hestia zupełnie nie spodziewała się tego, co Prewett zaraz uczynił. Zakładała, że Laurent po prostu się o coś zapyta. Konfuzja nastała dopiero po tym, gdy Prewett ucałował jej dłoń, ale nie trwała jakoś strasznie długo, bo jednak wypadałoby też samej odpowiedzieć na zadane jej pytanie. Nie chciała przecież by wyszło, że musi mówić za nią Victoria. Najwyraźniej czystokrwiści byli po prostu dziwniejsi niż zakładała i tyle.
– Tak, Hestia Bletchley – powiedziała, bo dopiero po pytaniu Prewetta dotarło do niej, że rzeczywiście się nie przedstawiła. No dobrze, tak dalej nie mogło być. Nie mogła zapominać o przedstawianiu się i mrugać oczami, gdy tylko ktoś całował ją po dłoni. – Jestem tutaj wraz z Victorią, aby zapewnić reszcie bezpieczeństwo i w tym się specjalizuję. Jeśli zaś chodzi o plan... Znamy słabe punkty tych stworzeń? Jak uniknąć ataku, lub je spacyfikować, gdyby jednak nie dały się tak łatwo przegonić? Panie... Benjy — Tu spojrzała w kierunku Benjy'ego. – Wspominał pan o pieczętowaniu. Ma pan może coś, jakąś runę, która pomogłaby zabezpieczyć statek? Rozproszyć magię? – Co jeszcze mogli zrobić? – Chyba warto byłoby, aby ktoś wypatrywał potencjalnych zagrożeń? Jest coś hm... Czy są jakieś charakterystyczne oznaki, że coś się do nas zbliża? Poza... No... Ich sylwetkami w wodzie?
Victoria zaczęła kaszleć. Hestia zerknęła z niepokojem na aurorkę, a gdy skończyła mówić odwróciła się w jej stronę.
– Wszystko w porządku? – spytała szeptem.
Przecież to mogły być tylko węże morskie. Tak, po prostu węże morskie. Miłe, puchate, to znaczy nie puchate, węże morskie które się zagubiły i Vo... On nie miał z tym nic wspólnego. Eh... Optymizm chyba nie wychodził jej najlepiej ostatnimi czasy. Nie, że nie planowała wciąż próbować go zachować.
Chociaż na razie to jej optymizm nie był wypierany przez depresyjną sytuację, a czyste skonfundowanie. Gdy Laurent do niej podszedł nie zobaczył pierwotnie w jej oczach niepewności, głownie dlatego, że Hestia zupełnie nie spodziewała się tego, co Prewett zaraz uczynił. Zakładała, że Laurent po prostu się o coś zapyta. Konfuzja nastała dopiero po tym, gdy Prewett ucałował jej dłoń, ale nie trwała jakoś strasznie długo, bo jednak wypadałoby też samej odpowiedzieć na zadane jej pytanie. Nie chciała przecież by wyszło, że musi mówić za nią Victoria. Najwyraźniej czystokrwiści byli po prostu dziwniejsi niż zakładała i tyle.
– Tak, Hestia Bletchley – powiedziała, bo dopiero po pytaniu Prewetta dotarło do niej, że rzeczywiście się nie przedstawiła. No dobrze, tak dalej nie mogło być. Nie mogła zapominać o przedstawianiu się i mrugać oczami, gdy tylko ktoś całował ją po dłoni. – Jestem tutaj wraz z Victorią, aby zapewnić reszcie bezpieczeństwo i w tym się specjalizuję. Jeśli zaś chodzi o plan... Znamy słabe punkty tych stworzeń? Jak uniknąć ataku, lub je spacyfikować, gdyby jednak nie dały się tak łatwo przegonić? Panie... Benjy — Tu spojrzała w kierunku Benjy'ego. – Wspominał pan o pieczętowaniu. Ma pan może coś, jakąś runę, która pomogłaby zabezpieczyć statek? Rozproszyć magię? – Co jeszcze mogli zrobić? – Chyba warto byłoby, aby ktoś wypatrywał potencjalnych zagrożeń? Jest coś hm... Czy są jakieś charakterystyczne oznaki, że coś się do nas zbliża? Poza... No... Ich sylwetkami w wodzie?
Victoria zaczęła kaszleć. Hestia zerknęła z niepokojem na aurorkę, a gdy skończyła mówić odwróciła się w jej stronę.
– Wszystko w porządku? – spytała szeptem.