Oczy. Wielkie. Dziwne. Czy opis własnej śmierci mógł być klarowny? Czy duchy pamiętały moment odejścia? Czy świadomość zanikała na ten moment? Temat rozmowy nagle stał się niezwykle interesujący dla Martina. Ale też był przekonany, że dziewczyna nie odpowie na pytania, jakie pojawiały się w jego głowie. A nie miał w sobie siły, by z jej dramatycznych wylewów wybierać ziarenka interesujących go treści.
Cassian natomiast dalej był chętny na udzielenie Marcie pierwszej pomocy psychologicznej, której do tej pory nikt inny nie zaoferował. Ale czego spodziewać się po społeczeństwie do niedawna załatwiającego się pod siebie.
Krzyk nauczycielki niespecjalnie poruszył Martina. Kłopoty? I co mu zrobią? Nauczycielka zapowietrzyła się i rozpoczęła wykład o milionie powodów, dla których nie powinno ich tam być. Crouch, jak zwykle w takich momentach, zastanawiał się, czy dorośli tworząc takie przemówienia dzieciakom myślą, że to faktycznie coś da, a na ile tylko dają upust swoich emocji. Inna sprawa – po co tu emocje? Kobieta dopiero po kilku minutach dopuściła Cassiana do wyjaśnień... Które zupełnie ją przekonały. W końcu co innego tak wzorowy uczeń, w dodatku prefekt, mógł robić w łazience damskiej, jak nie prowadzić misję ku zbawieniu ludzkości?
W końcu udało im się opuścić łazienkę. Bez kary, ujemnych punktów, jedynie z głosem Marty wciąż wibrującym w uszach ich pamięci... chociaż u każdego z nich inną barwą.