Miała świadomość, że mają zupełnie inne podejście, przynajmniej z częścią osób tutaj obecnych. Ona została ukształtowana jako narzędzie do zabijania niebezpiecznych stworzeń, zawsze gotowa unicestwić bestię, bo ktoś musiał to robić. Właściwie całe jej życie się wokół tego toczyło. Zdawała sobie sprawę, że to czym się zajmowała było potępiane przez wielu, ale zupełnie zmieniali swoje podejście, gdy problem zaczynał dotyczyć ich. Cóż, wiadomo jak to jest, zupełnie inaczej się śpiewa, kiedy pętla zaczyna zaciskać się na szyi. Wtedy przestaje przeszkadzać przelewanie krwi niewinnych stworzeń, prawda? Nie zamierzała jednak teraz głośno mówić o tym wszystkim. Węże morskie w jej opinii nie były łagodnymi stworzeniami, zresztą pokazały to w przeszłości zabijając ludzi i niszcząc statek. Całkiem prosta dla niej sytuacja.
Yaxley nie bała się wypowiadać imienia, nie należała do osób, które łatwo było wystraszyć, zresztą strach przed imieniem? Co dopiero by było, gdyby spotkano go twarzą w twarz... nie mogli pozwolić sobie na takie lęki. To nie miało najmniejszego sensu.
Kiwnęła głową Victorii, zdawała sobie sprawę, że nieźle jej idzie warzenie eliksirów, bo zdarzało jej się korzystać z jej usług, więc wiedziała, że może jej zaufać pod tym względem.
- Można je przepędzić, jest to jakaś metoda, ale nikt nie wie, jak zareagują na takie próby, warto przygotować się na najgorsze. - Nie zakładała, że pójdzie łatwo, nie po tym, co powiedział jej ojciec. Ufała mu, nie sądziła, że podejmował irracjonalne decyzje, skoro wtedy doszło do walki - tym razem pewnie będzie podobnie.
Uśmiechnęła się pod nosem, gdy usłyszała słowa Hestii, przeniosła wzrok na Benjy'ego próbując złapać jego spojrzenie. Dziewczyna wyglądała na bardzo młodziutką brygadzistkę, Yaxleyówna nie sądziła, że byłaby w stanie do końca zapewnić bezpieczeństwo sobie, a co dopiero komuś innemu. Nie komentowała tego jednak w żaden sposób, ministerstwo wysłało tu swoich przedstawicieli, niech im będzie. Na szczęście mieli się nie wtrącać dopóki nie zacznie się robić gorąco.
- Wyczuwam obecność bestii, jak tylko pojawią się blisko, będę wiedzieć. - Nie musiała się rozglądać, wypatrywać potworów, nurkować, jej zmysły były na tyle wyczulone, że potrafiła przy pomocy swojego szóstego zmysłu po prostu wyłapać, że niedaleko znajduję się coś, co może powodować niebezpieczeństwo.
- Statek jest zabezpieczony, już się tym zajęto. - Powiedziała jeszcze do Bletchley bo najwyraźniej nie słyszała tego, o czym wspomniała wcześniej. Zadbano o to, by nie popełniać błędów z przeszłości, nie było po co marnować teraz czasu na zabezpieczanie czegoś, co było zabezpieczone.