Noc zdążyła już otoczyć okolicę niczym ciemny całun. Było cicho, przyjemnie cicho, gdzieś w tle usłyszeć można jedynie dźwięk fal, które rozbijały się o brzeg, ten dźwięk był całkiem uspokajający z początku bardzo wyraźny, z czasem zdawał się być coraz cichszy, a może po prostu zaczęła go ignorować. Nie czuła upływu czasu, nie miała pojęcia, ile właściwie siedzieli w tej ciemności, to nie było ważne. Potrzebowali tego, musieli zebrać myśli, nie dało się nie dostrzec tego, iż poruszyła ich sytuacja, która miała miejsce przed chwilą. Zapewne każde w inny sposób, jednak dotknęło to i Prue i Benjy'ego. Oddalenie się od miejsca ogniska okazało się być doskonałym pomysłem, może trochę jej było głupio, że nie zaangażowała się w ratowanie sytuacji, ale chyba nie było czego już ratować. Zresztą nie wydawało się jej, aby mogła się tam na coś przydać, była rozbita, odrobinę, wypadało, aby jak najprędzej pozbierała się do kupy. Przez chwilę poczuła się jak dawniej, w przeszłości, a zdecydowanie nie chciała wracać do tego momentu, gdy wydawało jej się, że jest intruzem, czy niszczycielem dobrej zabawy, szczególnie, że przecież nie zrobiła nic, aby zwracać na siebie uwagę, nie prosiła się o to wszystko, a jednak i tak miała tendencje do pakowania się w podobne sytuacje, przyciągała je do siebie, chociaż chciała jedynie świętego spokoju.
Milczenie jej nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, aktualnie chyba wyrażało więcej niż wszystkie słowa, które mogłaby powiedzieć. Sporo myśli kłębiło się jej w głowie, nie wszystkie były przyjemne, potrzebowała chwili, aby wyrwać się z tego letargu. Niby nic takiego się nie stało, nie był to jej pierwszy raz, a jednak trochę się zmieniło. Nie była przyzwyczajona do tego, że ktoś stawał po jej stronie, głośno zwracał uwagę na coś, co było niestosowne, to również musiała sobie przetrawić. Nadarzyła się ku temu okazja, mieli szansę po prostu trwać, mijający czas uspokajał emocje, tak samo jak ten dźwięk szumu fal gdzieś w tle.
Czuła ciepło, które zaczęło ją otaczać, gdy Benjy objął ją ramieniem, to było przyjemne, przynosiło ukojenie, upragniony spokój, bezpieczeństwo, wiedziała, że przy nim nikt nie zrobi jej krzywdy. W tej chwili to było dość istotne. Mimo tego, że nie uważała się za słabą, czy nieporadną, jeszcze chwilę temu trochę spanikowała i nie do końca wiedziała, co powinna robić. Teraz było zupełnie inaczej. Znalazła się we właściwym miejscu, we właściwym czasie i z właściwą osoba, tak miała co do tego pewność.
Wiatr całkiem przyjemnie muskał jej twarz, plątał włosy, pozwoliła sobie przymknąć powieki i po prostu być. Wiedziała, że nie musiała już niczego się obawiać. W końcu było miło, mimo tego, co spowodowało to, że w ogóle się tutaj znaleźli.
- Nie ma po co do tego wracać. - Powiedziała cicho, wolałaby się skupić na czymś innym, chociaż samo zapewnienie, że nic podobnego jej się nie przytrafi było całkiem przyjemną wizją. Wolałaby nie musieć przeżywać podobnych chwil w przyszłości, tyle, że przecież Benjy wspominał o tym, że niedługo stąd zniknie. - Nie musisz się tym przejmować. - Nie chciała, żeby obiecywał jej coś, czego nie może spełnić, nie chciała być niczyim ciężarem. Wspominał jej przecież o swoich planach. Zawsze jakoś sobie radziła, zapewne tak samo miało wydarzyć się w ewentualnej przyszłości. To nie powinien być jego problem. Zbyt wiele razy ostatnio ratował ją z gównianych sytuacji.
Poczuła palce zaciskające się na paśmie jej włosów, później po raz kolejny, i kolejny, raz za razem, to również zaczęło przynosić spokój i pewną stałość, której jej brakowało. Takie mechaniczne gesty przynosiły spokój, tak właściwie to powoli przestawała myśleć o tym, co się wydarzyło, to nie miało najmniejszego sensu, rozdrapywanie ran, które nie wnosiło nic nowego. Wolała się skupić na tej bliskości, która była tego zupełnym przeciwieństwem. Dawno nie czuła się tak dobrze, w czyimś towarzystwie i miała zamiar z tego korzystać, póki miała go obok siebie, bo wiedziała, że to też się kiedyś skończy, ale póki trwało, to warto byłoby się tym nacieszyć.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control