11.02.2023, 22:35 ✶
Brak odpowiedzi na temat sposobu nałożenia klątwy zmartwił Figga z tego względu, że był to dość ważny wątek jeśli chcieliby powstrzymać klątwę przed potencjalnym ryzykiem wpłynięcia na kogoś jeszcze. Niemniej jeśli nikt tych informacji nie posiadał, musiał założyć że albo nie było to tak istotne, albo sprawa została już rozwiązana w inny sposób. Strony ksiąg przesuwały się dynamicznie, bo Nicholas kojarzył ową pozycję i umiał się po niej poruszać bez większego zastanawiania się. Tak się składało że miał już upatrzony rozdział traktujący o klątwie, która rozprzestrzenia się od określonego punktu po ciele i powoduje coś w rodzaju drętwienia i obumierania kończyn aż nie dojdzie do kluczowego miejsca, gdzie zakończy żywot obarczconego. Zazwyczaj w czarnej magii było to serce jako narząd o silnych właściwościach magicznych. Wszystko by się zgadzało z przypadkiem Arabelli, chociaż nie mógł znaleźć wzmianki o wykorzystaniu odpowiedniego zioła - być może mieli do czynienia z ulepszoną wersją tej klątwy?
Bardzo szybkie prześledzenie tekstu wzrokiem dało już wystarczające podstawy, żeby był w stanie przygotować odpowiednie kontrzaklęcia. Wiedział już przynajmniej w jaki sposób działały nici magii dla owej klątwy i mógł je odpowiednio rozplątać. Zbliżył się do pozostałych, którzy poczęli już aktywne kroki do wzmocnienia organizmu Arabelli oraz podjęli próby łamania nałożonej na kobietę klątwy.
- Dzięki. W ten sposób? - zapytał jeszcze Florence kiedy odbierał zioło, po czym naśladując jej ruchy zaczął nacierać rośliną sczerniałe fragmenty ciała. Drugą dłonią przystawiał czubek różdżki do tych miejsc, wykorzystując magię rozpraszającą, która razem z uzdrawiającą właściwiością czyśćduszy miała zatrzymać rozwój klątwy. Ku zadowoleniu jego i wszystkich zebranych, efekt był widoczny niemal natychmiast.
- To działa, czerń przechodzi na liście. Jeszcze odrobinę i po klątwie nie zostatnie nawet ślad! - rzucił entuzjastycznie kontynuując łamanie klątwy i uśmiechnął się. Mówił na początku, że porażka nie wchodziła w grę, prawda?
Bardzo szybkie prześledzenie tekstu wzrokiem dało już wystarczające podstawy, żeby był w stanie przygotować odpowiednie kontrzaklęcia. Wiedział już przynajmniej w jaki sposób działały nici magii dla owej klątwy i mógł je odpowiednio rozplątać. Zbliżył się do pozostałych, którzy poczęli już aktywne kroki do wzmocnienia organizmu Arabelli oraz podjęli próby łamania nałożonej na kobietę klątwy.
- Dzięki. W ten sposób? - zapytał jeszcze Florence kiedy odbierał zioło, po czym naśladując jej ruchy zaczął nacierać rośliną sczerniałe fragmenty ciała. Drugą dłonią przystawiał czubek różdżki do tych miejsc, wykorzystując magię rozpraszającą, która razem z uzdrawiającą właściwiością czyśćduszy miała zatrzymać rozwój klątwy. Ku zadowoleniu jego i wszystkich zebranych, efekt był widoczny niemal natychmiast.
- To działa, czerń przechodzi na liście. Jeszcze odrobinę i po klątwie nie zostatnie nawet ślad! - rzucił entuzjastycznie kontynuując łamanie klątwy i uśmiechnął się. Mówił na początku, że porażka nie wchodziła w grę, prawda?