11.02.2023, 23:44 ✶
Lucy chyba rzeczywiście nie zanotowała tego w pamięci, że męża Nanette miało nie być w domu. Stąd niepotrzebnie zadawała to pytanie kobiecie. Najważniejsze jednak było to, że pan Wood znajduje się już poza niebezpieczeństwem.
Kiedy Lucy poradziła już sobie z nieszczęsnym sąsiadem, wróciła do domu. Dziecko, które siedziało cały czas w kuchni, było najwyraźniej nieświadome tego, co się wokół niego działo. Aurorka usłyszała na górze kroki kobiety. Cały czas stała z wyciągniętą w pogotowiu różdżką, na wypadek gdyby znowu miała jej użyć. W tym momencie przez okno domu było widać opodal coś jakby pożar? Tak. To najwyraźniej działania Patricka, który spowodował pożar w gospodarstwie Carrowa. Po chwili Lucy za pośrednictwem fal usłyszała wiadomość od kuzyna. Ta wiadomość, że kolega Carrowa nie będzie im już przeszkadzał przyniosło Lucy ulgę. Przynajmniej na tą porę nie powinni mieć ze śmierciożercami problemów. Aurorka najchętniej odpowiedziałaby przez fale, że Patrick też dobrze się spisał, ale nie przesłała już żadnej wiadomości. To byłaby niepotrzebna strata czasu, a wiedziała, że sam Patrick potrafi o siebie zadbać.
W tej chwili musiała się skupić na Nanette i jej dzieciach. Lucy spojrzała na zegarek i poczekała, aż kobieta zejdzie z piętra z dzieckiem. Wtedy Lucy powiedziała
– Carrow i jego kompan na tą chwilę są nieszkodliwi. Do aktywacji świstoklika zostało jeszcze kilka minut. Możesz jeszcze spakować najpotrzebniejsze rzeczy. - Lucy ciągle stała z różdżką i pilnowała sytuacji, ale ufała w działanie swoje i Patricka, że śmierciożercy nie stanowią już problemu. Nanette jeszcze przez te chwile krzątała się do domu, aż do momentu kiedy trzeba było się przygotować do opuszczenia domu. Lucy wyjęła z kieszeni swojej kurtki świstoklik i powiedziała
– Świstoklik za chwilę uaktywni się. Musimy wszyscy się złapać za ręce i kufer też. – Po tych słowach Nanette i dzieci zrobili tak, jak powiedziała Lucy. W przeciągu niecałej minuty świstoklik zadziałał i wszyscy po chwili znaleźli się na Ulicy Pokątnej przed Dziurawym Kotłem. Usłyszeli nagle wokół siebie gwar miasta. Na miejscu czekał już członek Zakonu razem z mężem Nanette.
– Teraz już po wszystkim. Będziecie bezpieczni – powiedziała Lucy. – To jest osoba, która zadba o wasze zakwaterowanie, ale pamiętajcie, że na mnie zawsze też możecie liczyć – dodała aurorka uśmiechając się serdecznie do rodziny. Dzisiejsze zadanie zostało wykonane, a rodzina Woodów była bezpieczna. Lucy zaczekała, aż uratowana rodzina zbierze się w drogę do miejsca przeznaczenia. Wyglądało na to, że wszystko zakończyło się na tyle dobrze na ile mogło w tej sytuacji.
Kiedy Lucy poradziła już sobie z nieszczęsnym sąsiadem, wróciła do domu. Dziecko, które siedziało cały czas w kuchni, było najwyraźniej nieświadome tego, co się wokół niego działo. Aurorka usłyszała na górze kroki kobiety. Cały czas stała z wyciągniętą w pogotowiu różdżką, na wypadek gdyby znowu miała jej użyć. W tym momencie przez okno domu było widać opodal coś jakby pożar? Tak. To najwyraźniej działania Patricka, który spowodował pożar w gospodarstwie Carrowa. Po chwili Lucy za pośrednictwem fal usłyszała wiadomość od kuzyna. Ta wiadomość, że kolega Carrowa nie będzie im już przeszkadzał przyniosło Lucy ulgę. Przynajmniej na tą porę nie powinni mieć ze śmierciożercami problemów. Aurorka najchętniej odpowiedziałaby przez fale, że Patrick też dobrze się spisał, ale nie przesłała już żadnej wiadomości. To byłaby niepotrzebna strata czasu, a wiedziała, że sam Patrick potrafi o siebie zadbać.
W tej chwili musiała się skupić na Nanette i jej dzieciach. Lucy spojrzała na zegarek i poczekała, aż kobieta zejdzie z piętra z dzieckiem. Wtedy Lucy powiedziała
– Carrow i jego kompan na tą chwilę są nieszkodliwi. Do aktywacji świstoklika zostało jeszcze kilka minut. Możesz jeszcze spakować najpotrzebniejsze rzeczy. - Lucy ciągle stała z różdżką i pilnowała sytuacji, ale ufała w działanie swoje i Patricka, że śmierciożercy nie stanowią już problemu. Nanette jeszcze przez te chwile krzątała się do domu, aż do momentu kiedy trzeba było się przygotować do opuszczenia domu. Lucy wyjęła z kieszeni swojej kurtki świstoklik i powiedziała
– Świstoklik za chwilę uaktywni się. Musimy wszyscy się złapać za ręce i kufer też. – Po tych słowach Nanette i dzieci zrobili tak, jak powiedziała Lucy. W przeciągu niecałej minuty świstoklik zadziałał i wszyscy po chwili znaleźli się na Ulicy Pokątnej przed Dziurawym Kotłem. Usłyszeli nagle wokół siebie gwar miasta. Na miejscu czekał już członek Zakonu razem z mężem Nanette.
– Teraz już po wszystkim. Będziecie bezpieczni – powiedziała Lucy. – To jest osoba, która zadba o wasze zakwaterowanie, ale pamiętajcie, że na mnie zawsze też możecie liczyć – dodała aurorka uśmiechając się serdecznie do rodziny. Dzisiejsze zadanie zostało wykonane, a rodzina Woodów była bezpieczna. Lucy zaczekała, aż uratowana rodzina zbierze się w drogę do miejsca przeznaczenia. Wyglądało na to, że wszystko zakończyło się na tyle dobrze na ile mogło w tej sytuacji.
KONIEC SESJI