30.06.2025, 12:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.06.2025, 12:51 przez Brenna Longbottom.)
Ognie Spalonej Nocy pochłonęły znacznie więcej niż budynki czy nawet życia. Zniszczyły tak wiele, że mogłoby się wydawać, że tego nigdy nie da się poskładać: że już nie powstaną z popiołów.
A jednak, kiedyś już ich świat rozdzierała wojna, teraz zaś, po latach, nikt już nie myślał o Grindewaldzie. Rany, które ten zadał zbyt wielu rodzinom, zabliźniły się i chociaż nie dało się już naprawić tego, co zrobił, na gruzach wyrosło coś zupełnie innego.
Brenna podniosła się powoli widząc Sama, i coś jakby zadrżało w jej sercu, gdy zrozumiała, że jako pierwszy zabrał się do pracy na terenie Warowni – zanim pomyślałoby o tym którekolwiek z nich. Wyszła mu na spotkanie, ostrożnie stawiając jeszcze kroki, nie chcąc nadmiernie obciążyć prawego kolana. A potem wyciągnęła po prostu dłonie, by ująć go za ręce, nie dbając o to, na ile te są brudne.
Jeśli ona czuła się zagubiona, jak czuł się Samuel, którego pierwszy dom najpierw został zniszczony przez wicher i widma – pewnie zamieszkały w nim tak jak w domu Mildred, wykradając z niego całe życie – a teraz na drugi opadły płomienie?
– W takim razie trzeba będzie go odbudować – powiedziała po prostu. – Chodźmy, pomogę ci i możemy zrobić listę, jakie materiały będą potrzebne.
Sama znała się na tym dokładnie tyle, co nic: nie była rzemieślniczką, nawet gwoździe wolała umieszczać za pomocą zaklęcia niż młotka, ale przynajmniej mogła zadbać o to, aby nie brakło żadnych materiałów. I zrobić to, co jej pokażą palcem, żeby przypadkiem nie narobiła żadnych szkód. Na magii przynajmniej znała się na tyle, aby wykorzystać ją do zrobienia tego, co Sam uzna za niezbędne.
– Przepraszam, że nie pojawiłam się wczoraj, utknęłam w Londynie. – A konkretnie to w Mungu, ale do tego nie zamierzała się przyznawać. – Moje mieszkanie tam ocalało i mogłabym cię tam zaprosić, ale jeżeli nie chcesz miasta, możemy na razie załatwić pokój w Dolinie. Albo porozmawiam z Erikiem, mamy dom w górach. Ewentualnie, jeśli nie czułbyś się z tym komfortowo, to zabrałam wcześniej z Warowni… …do Księżycowego Stawu, bo nie była pewna, czy tam się nie przyda… - …czarodziejski namiot, moglibyśmy rozstawić go tutaj, dopóki nie ogarniemy sytuacji. Będę rozmawiała z rzemieślnikami.
Sama Warownia mogła poczekać, ale Brenna chciała, aby Samuel odzyskał swój warsztat jak najszybciej... przynajmniej jeśli wciąż tego chciał.
A jednak, kiedyś już ich świat rozdzierała wojna, teraz zaś, po latach, nikt już nie myślał o Grindewaldzie. Rany, które ten zadał zbyt wielu rodzinom, zabliźniły się i chociaż nie dało się już naprawić tego, co zrobił, na gruzach wyrosło coś zupełnie innego.
Brenna podniosła się powoli widząc Sama, i coś jakby zadrżało w jej sercu, gdy zrozumiała, że jako pierwszy zabrał się do pracy na terenie Warowni – zanim pomyślałoby o tym którekolwiek z nich. Wyszła mu na spotkanie, ostrożnie stawiając jeszcze kroki, nie chcąc nadmiernie obciążyć prawego kolana. A potem wyciągnęła po prostu dłonie, by ująć go za ręce, nie dbając o to, na ile te są brudne.
Jeśli ona czuła się zagubiona, jak czuł się Samuel, którego pierwszy dom najpierw został zniszczony przez wicher i widma – pewnie zamieszkały w nim tak jak w domu Mildred, wykradając z niego całe życie – a teraz na drugi opadły płomienie?
– W takim razie trzeba będzie go odbudować – powiedziała po prostu. – Chodźmy, pomogę ci i możemy zrobić listę, jakie materiały będą potrzebne.
Sama znała się na tym dokładnie tyle, co nic: nie była rzemieślniczką, nawet gwoździe wolała umieszczać za pomocą zaklęcia niż młotka, ale przynajmniej mogła zadbać o to, aby nie brakło żadnych materiałów. I zrobić to, co jej pokażą palcem, żeby przypadkiem nie narobiła żadnych szkód. Na magii przynajmniej znała się na tyle, aby wykorzystać ją do zrobienia tego, co Sam uzna za niezbędne.
– Przepraszam, że nie pojawiłam się wczoraj, utknęłam w Londynie. – A konkretnie to w Mungu, ale do tego nie zamierzała się przyznawać. – Moje mieszkanie tam ocalało i mogłabym cię tam zaprosić, ale jeżeli nie chcesz miasta, możemy na razie załatwić pokój w Dolinie. Albo porozmawiam z Erikiem, mamy dom w górach. Ewentualnie, jeśli nie czułbyś się z tym komfortowo, to zabrałam wcześniej z Warowni… …do Księżycowego Stawu, bo nie była pewna, czy tam się nie przyda… - …czarodziejski namiot, moglibyśmy rozstawić go tutaj, dopóki nie ogarniemy sytuacji. Będę rozmawiała z rzemieślnikami.
Sama Warownia mogła poczekać, ale Brenna chciała, aby Samuel odzyskał swój warsztat jak najszybciej... przynajmniej jeśli wciąż tego chciał.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.