• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka

[13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka
Bloody brilliant
Soft idiot, a sappy motherfucker, a sentimental bastard if you will
wiek
33
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Wysoki, bo 192 centymetry wzrostu, postawny, dobrze zbudowany mężczyzna. Czarnowłosy. Niebieskooki. Ma częściową heterochromię w lewym oku - plamę brązu u góry tęczówki. Na jego twarzy można dostrzec kilka blizn. Jedna z nich biegnie wzdłuż lewego policzka, lekko zniekształcając jego rysy, co nadaje mu surowy wygląd, mimo to drobne zmarszczki w kącikach oczu zdradzają, że często się uśmiecha lub śmieje. Inna blizna, mniejsza, znajduje się na czole. Ma liczne pieprzyki na całym ciele. Elegancko ubrany. Zadbany. Bardzo dobrze się prezentuje.

Cornelius Lestrange
#5
30.06.2025, 20:39  ✶  

Dzień, który zaczął się od względnego spokoju, zamienił się w serię potyczek z konserwatorami zabytków, miejskimi urzędnikami i samozwańczymi strażnikami „ducha miasta”, którzy zdawali się nie zauważać, że część tej architektury właśnie się spaliła. Pożar, który zniszczył część budynku należącego do ciotki mężczyzny i kamienicy, w której mieszkali z przyjaciółmi, nadszarpnął także jego cierpliwość, choć Lestrange, oczywiście, usiłował nie dawać tego po sobie poznać. W duecie zdołał przeprowadzić dwie rozmowy na temat części strat, jedną z konserwatorem miejskim, który zdawał się wierzyć, że zgliszcza obu własności mają większą wartość historyczną niż cokolwiek, co mogłoby je zastąpić, i drugą - z kobietą z Towarzystwa Ochrony Zabytków, która nie tyle rozmawiała, co deklamowała. Przez kilka godzin słuchali przesadnie rozwlekłego, wzniosłego monologu na temat tego, które fragmenty ściany kamienicy jego ciotki można było wyburzyć, a potem, które części ich własnej klatki schodowej należało odtworzyć „w duchu epoki, bez naruszania pierwotnej struktury”, co, jak im zgrabnie wyjaśniono, oznaczało, że nie wolno zrobić „tego, ani tego, ani tamtego, a to też będzie niewskazane”. To nie były jego pierwsze spotkania z tymi ludźmi, warto dodać, wciąż było coś do uregulowania, kolejny dokument do podpisania i ktoś do przekonania. Kręgi konserwatorskie i Towarzystwo Ochrony Zabytków zdawały się mieć więcej do powiedzenia niż sami właściciele, a ich upór graniczył z groteską.

Przez większą część dnia Cornelius poruszał się po Londynie, z zaciętością człowieka przyzwyczajonego do zarządzania kryzysami przez uporządkowany, metodyczny wysiłek, który nie dopuszczał zbędnych emocji, tylko operowanie faktami, jednak i on miał swoje granice. Szkody po pożarze wymagały nie tylko środków i czasu, lecz przede wszystkim dyplomacji, zdolności rozmawiania z urzędnikami tak, aby nie czuli się pomijani, ale też nie przypisywali sobie praw do każdego centymetra cegły, która ucierpiała. W okolicach szesnastej przeżył pierwszy moment zwątpienia. Nawet on nie był do końca odporny na kontakt z ludźmi, którzy wiedzieli zbyt wiele i rozumieli zbyt mało.

Cornelius nigdy nie uważał się za człowieka przesadnie towarzyskiego, a już na pewno nie za takiego, który chadzałby po domach, korzystając z zaproszeń składanych mimochodem i „mimo wszystko”, bo gdzieś z kimś był i wypadało uwzględnić również jego obecność. Owszem, był uprzejmy, elokwentny, skory do rozmowy, lecz zazwyczaj składał wizyty na swoich warunkach, z wyczuciem. Tak właśnie został wychowany, by znać wartość słów „naprawdę nie trzeba” oraz granice gościnności, których nie przekracza się bez wyraźnego zaproszenia, złożonego w sposób na tyle bezpośredni, aby nie pozostawiało ono wątpliwości, że zapraszający faktycznie chciał mieć na głowie dodatkowych gości. Dlatego, kiedy Ambroise wspomniał o Eleonorze Figg i jej liście, Lestrange, bez przekonania, uniósł brwi. Nie miał zwyczaju wpraszać się do nikogo, jako przypadkowe plus jeden, niekoniecznie chcąc to robić w przypadku kobiety, której niemal nie znał, nawet jeśli Nora stwierdziła, że to żaden problem. Corio nie był pieskiem, aby przyjaciel nie mógł go zostawić samego sobie, mógł wrócić do domu, nawet jeśli załatwiali wspólne sprawy.

Nie zrobił tego. Częściowo przez zmęczenie, a może po prostu dlatego, że z Ambroise’em trudno było wygrać w takich sprawach, gdy już ten stwierdził, że idą razem, a sam Cornelius wolał wybrać moment kapitulacji, niż być do niej zmuszonym.

- Jesteś pewien, że to nie było z grzeczności? - Zapytał z powątpiewaniem, po raz ostatni, dopinając kieszeń płaszcza, kiedy stanęli przed drzwiami klubokawiarni Nory. Lubił kobietę, niedawno mieli całkiem miłą, choć krótkotrwałą, interakcję. Spotkali się wówczas przelotnie, wymienili kilka zdań, on zachował się, jak zawsze, poprawnie, a może nawet nieco cieplej, niż to miał w zwyczaju, ale nie był to kontakt, który upoważniałby do swobodnego wstępowania w progi jej domu, jakby byli swoimi bliskimi przyjaciółmi. Mimo wszystko, Lestrange czuł się odrobinę zaskoczony nagłą ofertą bycia częścią grupowego wieczoru z łamaniem klątwy i kolorowymi drinkami. Nie pamiętał, kiedy ostatnio robił coś podobnego, musiało minąć całkiem sporo czasu, zazwyczaj trzymał się z kolegami, nie spędzał czasu na poznawaniu nowych osób, szczególnie, jeszcze, panien. Jeszcze, bo przecież Nota była przyszłą mężatką.

Kiedy znaleźli się u progu lokalu, Cornelius, jak zawsze nienagannie wyglądający, choć nieco zmęczony, stanął z boku, nieco cofnięty względem Ambroise’a. Płaszcz miał ciemny, klasyczny, ledwie przyprószony pyłem, tak wszechobecnym w mieście, ręce trzymał splecione przed sobą, w pozornie niedbałym, ale kontrolowanym geście. Spojrzenie skierował na drzwi, zresztą całkiem ładne, chociaż nieco dotknięte działaniem temperatury, prawdopodobnie wymagały odświeżenia, ale właścicielka bez wątpienia miała ważniejsze rzeczy na głowie.

W dłoni trzymał drobny podarunek, nie bukiet, broń Merlinie, to byłaby przesada, ani nie flaszkę, lecz skromną, doniczkową roślinę, o wąskich, błyszczących liściach. Raz jeszcze obrócił doniczkę, ceramiczną, wyraźnie widoczną, bardzo jaskrawą, poprawiając dużą kokardę w kolorze fuksji, po czym kiwnął głową, był zadowolony. Wybrał ją celowo, wiedział, że Nora nie była osobą stonowaną, lubiła kolory, a jej świat najpewniej nigdy nie był beżowy - i dobrze. Roślina wewnątrz była zupełnym przeciwieństwem oprawy, egzemplarz był ciemnozielony, niewielki, ale zdrowy, gatunek z rodzaju tych, które filtrują powietrze, stanowiło to rozsądny wybór po tym, co działo się w Londynie. I tak, może trochę chciał ją rozbawić, a może tylko chciał upewnić się, że nie popełni żadnego faux pas, przynosząc niewłaściwy alkohol, ale też, że nie przyjdzie zupełnie z pustymi rękami, bo to zawsze, niezależnie od okoliczności, byłoby nie do przyjęcia. Kwiatek doniczkowy był nie za duży, nie za drogi, nie za osobisty, lecz wystarczający, by zasygnalizować, że pomyślał o ich gospodyni.

- Dobry wieczór, Eleonoro. - Powiedział, gdy wreszcie weszli do lokalu, z naturalną uprzejmością, jaką rezerwował dla tych nielicznych, których lubił, choć nie znał ich dobrze. - Pomyślałem, że nie wypada przychodzić z pustymi rękami, więc... - Wyciągnął przed siebie doniczkę - jaskrawe, ceramiczne cacko z ogromną kokardą, trochę absurdalne w rękach mężczyzny jego pokroju, ale trzymane pewnie, z takim wyrazem twarzy, jakby wręczał coś znacznie bardziej konwencjonalnego. - Po pożarach wszyscy potrzebujemy nieco świeższego powietrza. - Nie ujął tego całkowicie poważnie, bez wątpienia dało się odczuć, że mówił to żartobliwie, chociaż ton miał spokojny, rzeczowy, z lekkim, bardzo lekko słyszalnym uśmiechem, który to właśnie sugerował, że Cornelius zdawał sobie sprawę z odrobinę ironicznego przekazu związanego z podarunkiem. Nieznacznie się przy tym uśmiechnął, również oczami.


•••

Cornelius wychylił się zza filara, delikatnie kiwając głową w geście powitania, z dyskretnym uśmiechem, nie chcąc przeszkadzać Norze w witaniu jej przyjaciela, ale jednocześnie dając znać, że zauważył obecność nowej osoby. Głos należał do Erika Longbottoma, wiedział to jeszcze zanim zobaczył przybysza, nazwisko przyszło mu do głowy z miejsca, niosąc ze sobą niepokojący cień wydarzeń ostatnich dni. Mimo że nie znał go dobrze, widok mężczyzny w tym miejscu był pokrzepiający. Nie zamierzał komentować stanu Erika, ani wspominać pożarów czy ich tragicznych skutków. Nie była to chwila na roztrząsanie nieszczęść, a już na pewno nie w miejscu, gdzie każdy zdawał się szukać choć odrobiny normalności po chaosie. Przeciwnie - Lestrange skinął lekko głową, odzywając się miło, choć bez przesadnej serdeczności.

- Witaj, Erik. Dobrze znów cię zobaczyć. - Stwierdził, nie dodając nic więcej, przynajmniej na tamten moment.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4564), Benjy Fenwick (2840), Cornelius Lestrange (4297), Erik Longbottom (2506), Nora Figg (4156), Pan Losu (58)




Wiadomości w tym wątku
[13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Nora Figg - 27.06.2025, 09:10
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Benjy Fenwick - 28.06.2025, 14:15
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.06.2025, 21:22
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Erik Longbottom - 28.06.2025, 23:45
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Cornelius Lestrange - 30.06.2025, 20:39
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Nora Figg - 30.06.2025, 22:03
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Erik Longbottom - 01.07.2025, 20:51
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Pan Losu - 01.07.2025, 20:51
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Benjy Fenwick - 01.07.2025, 21:25
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Pan Losu - 01.07.2025, 21:25
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.07.2025, 22:34
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Erik Longbottom - 08.07.2025, 22:12
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Cornelius Lestrange - 09.07.2025, 20:16
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Nora Figg - 09.07.2025, 23:15
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Benjy Fenwick - 10.07.2025, 14:13
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.07.2025, 18:33
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Erik Longbottom - 19.07.2025, 00:49
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Cornelius Lestrange - 19.07.2025, 18:16
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Nora Figg - 19.07.2025, 23:17
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Benjy Fenwick - 20.07.2025, 23:49
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 21.07.2025, 17:01
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Erik Longbottom - 28.07.2025, 15:41
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Cornelius Lestrange - 01.08.2025, 21:10
RE: [13.09.1972 - wieczór] z rejestru strasznych snów| Erik, Roise, Benjy, Corio i Norka - przez Nora Figg - 02.08.2025, 21:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa