Dzisiejszy dzień zapowiadał się na całkiem normalny. Stanley miał w zamiarze zjeść trochę Francisowych knedliczków, sprawdzić jedną czy drugą księgę, która pomagała mu pilnować budżetu "Głębiny", a następnie przejść do rzeczy miłych i przyjemnych - krzyżówek.
Wszystko szło po dobrej myśli, wszak zdążył już się posilić, a obowiązki związane z prowadzaniem własnego lokalu były niemal na ukończeniu, aż tu nagle bum. Ktoś miał czelność znaleźć się w środku i co gorsza, nie zapowiedział się u barmana, a wtargnął do samego biura właściciela. Dramat.
To musiał być ktoś z tupetem. Ktoś, kto pozwalał sobie na zbyt dużo. Ktoś, kto nosił głowę wyżej, niż powinien.
Borgin tylko podniósł wzrok na chwilę, aby rzucić okiem na swojego gościa. Musiał się upewnić czy powinien sięgnąć po swoją broń czy też nie.
Rodolphus Lestrange Uniósł brew w zdziwieniu na te odwiedziny Czego Twoja spaczona dusza pragnie? Zastanawiał się szczerze, nie mając pojęcia o planach swojego "towarzysza nocy" z którym spędził trochę czasu podczas pamiętnej przebudowie Londynu.
Im dłużej się zastanawiał nad celem jego wizyty, tym bardziej nie chciał tego robić. Wolał nie wiedzieć co siedziało mu w głowie.
- No proszę. Wtargnięcie z włamaniem - rzucił z pewnym przekąsem w głosie, powracając do swojej księgi - Wiesz, ze na to sa paragrafy w Kodeksie Karnym? - zapytał, a w międzyczasie zamoczył pióro w kałamarzu z atramentem aby dopisać jakieś zdanie w swoich notatkach. Zdążył jeszcze dmuchnąć powietrzem z ust, a następnie przymknął rejestr.
- Wszystko w porządku - odpowiedział - Czym zawdzięczam sobie wizytę takiej osobistości? - zapytał, wskazując mu miejsce na przeciwko swojego biurka. Stanley zdawał sobie sprawę, że Rodolphus biegał tamtej nocy jakby miał sraczkę, więc musiał go czekać blichtr i chwała za jego osiągnięcia. Tak przynajmniej sądził Borgin.
- Napijesz się czegoś? Zapalisz? - zaproponował, a sam w międzyczasie sięgnął po nikotynowego przyjaciela, którym miał zamiar się uraczyć. Sprawnym ruchem wyciągnął popielniczke, a następnie podpalił papierosa przy pomocy metalowej zapalniczki.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972