Normalnie jakby widział Anthony'ego. Jeden i drugi wyszczekany. Duma większa, niż przystało, a do tego ten arogancki ton, który sugerował, że to on jest panem świata.
- Jeżeli ja jestem czarnym charakterem w tej bajce, to Ty musisz być całą hordą nekromantów, którzy kryją się pod postacią Rodolphusa Lestrange'a - skwitował, bo po prostu nie umywał się do siedzącego przed nim młodzieńca. Okej, fakt - Borgin sam nie był stary ale był starszy od swojego gościa, więc miał prawo nazywać go "młodzieżą" czy czymś w tym stylu.
Czy jego zapowiedź by coś zmieniła? Raczej nie. Jedyne co to mógłby przyszykować siatkę na wszelki wypadek, co by mu się tutaj Rodolphus za bardzo nie rozchulał, a tylko tego mu brakowało w dniu dzisiejszym.
- Mhm - odparł niczym przemęczony kelner, który ma już dość swojej zmiany w restauracji - Jeszcze może chcesz do tego sałatki z oliwą, bo Ci tytoń źle działa na skórę? - zapytał pół serio, pół żartem. Nie szło trafić za nim, więc lepiej było się upewnić, że zajączkowi niczego nie zabraknie.
Przyglądał się, a nawet słuchał tych wymysłów Lestrange'a, które wolały o pomstę do samego Merlina, czy też cruciatusa za gadanie głupot. Kogo jak kogo ale Borgina oskarżać o donosicielstwo, to powinno być karane z urzędu.
- Tak. Dokładnie to zrobię. Może chciałbyś się jeszcze podpisać pod listem i życzyć Harper wszystkiego najlepszego? - zaproponował, kontynuując przepychankę słowną z Rodolphusem - Może jeszcze mam jej zapytać co będzie na obiad, abyś przypadkiem nie zgłodniał w Departamencie Tajemnic? - dodał, przejmując się losem młodszego kolegi. Tylko tego brakowało aby im tam zmar(z)ł z głodu, a jako niemowa - czy tam inny niewymowny - mógł mieć problem z poproszeniem o drugą porcję.
Stanley zaciągnął się papierosem, wstał od biurka i wychylił się za drzwi aby szybko zamówić u Francisa to, co było potrzebne. Zajęło to może kilka, góra kilkanaście sekund.
W międzyczasie słuchał kolejnych wypocin Le Dziwnego, aż powrócił za biurko i zasiadł ponownie, będąc gotowym na kontynuację tej pogawędki.
- Może tak, a może nie. Przyszedłeś z jakąś sprawą czy chcesz napisać o mnie książkę? - dmuchnął dymem w kierunku swojego rozmówcy - Skończmy te uprzejmości i przejdźmy do sedna, bo na razie to zdążyłeś tu wparować i zacząłeś wypytywać niczym ta stara jedzą z Biura Aurorów pod koniec czerwca - podsumował swoją wizję odnośnie zachowania Rodolphusa.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972