• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William

[10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#9
12.02.2023, 11:44  ✶  
Florence nie potrafiła odczytać myśli Williama. Gdyby było inaczej, może uznałaby, że jego problem polega na tym, że z jednej strony ma ogromne ambicje – do przeprowadzania projektów, których nie jest w stanie udźwignąć jedna osoba, a z drugiej – absolutnie nie umie pracować w grupie. Niestety, nawet ktoś tak zadaniowo nastawiony do życia jak ona, nie miał żadnej podpowiedzi, jak zaradzić na ten stan rzeczy. Poza współpracą z apteką, którą już zasugerowała, ale i tu nie była pewna, czy to dobry pomysł.
- Zdaje się, że Cecily – sprostowała, ani trochę nie zaskoczona, że Lestrange nie zapamiętał imienia, za to artykuły już owszem. – Tu ciężko mi odpowiedzieć, jak wspominałam, lepiej znam jej braci, bo obaj pracują w Mungu. Ale skoro to ich rodzina wynalazła eliksir tojadowy, pewnie tematów wam nie zabraknie, mają też doświadczenie.
I prawdopodobnie umieli współpracować, przynajmniej w obrębie własnej rodziny.
- Czy w takim razie zamiast rezygnować z pomocy skrzata, nie powinieneś postąpić wręcz odwrotnie? – spytała Florence z zastanowieniem, kiedy mężczyzna wyjaśnił swoje poglądy. Nie, nie do końca popierała to, co myślał William na temat skrzatów. Ostatecznie była rezultatem wielu pokoleń starannego chowu i wychowania czystokrwistych, nawet jeśli po II wojnie – w obu światach – pewne rzeczy zaczęły się zmieniać i jej zachowania oraz decyzje i tak nieraz szokowały babkę, ale to nie oznaczało, że stała się rewolucjonistką.
Nawet jednak jeśli wątpiła, by Lestrange miał rację, była skłonna potraktować go poważnie, bo ostatecznie – kto wie. Przeszło jej przez myśl, że pewnie kiedyś biali ludzie też sądzili, że ci czarni są stworzeni do niewoli, a przecież ciężko o większą bzdurę.
- Mam na myśli próbę oferowania skrzatom zatrudnienia w zamian za wynagrodzenie i jakiś dzień wolny, dopóki któryś nie przyjmie oferty – dodała, sięgając po talerz i nabierając warzyw na widelec. Brała niewielkie kęsy, głównie po to, by móc w miarę szybko je przełknąć, co nie uniemożliwiało rozmowy. – Czy skrzat pracujący w ramach takiej umowy nie byłby większą zmianą niż niezatrudnianie skrzatów? Ostatecznie co miałyby ze sobą zrobić, gdyby nagle czarodzieje już ich nie chcieli, a one chcą pracować? Dodatkowa zaleta sytuacji jest taka, że jeśli by się to udało, twojej żony nie denerwowałaby już gosposia.
Oczywiście, podejrzewała, że znalezienie takiego skrzata było przedsięwzięciem trudniejszym niż wprowadzenie na rynek eliksiru na nocną marę i zajmie lata. Trzeba było spróbować albo znaleźć skrzata zwolnionego ze służby, zanim zrobią to inni i jeszcze przekonać go, że przyjęcie pieniędzy to nie wstyd (albo że praca u tak zacnej rodziny przewyższy ten wstyd). Albo spróbować zabrać go wcześnie z hodowli i od początku namawiać na przyjęcie zapłaty… Taka idea nigdy nie przyszłaby jej do głowy sama z siebie, gdyby nie słowa Lestrange'a o niewoli.
Zamyślona nad tym zagadnieniem, nad zawartością torebki i skupiona na talerzu, nie od razu zauważyła, że z Williamem coś jest nie tak.
- Hm? Tak, oczywiście. Bardzo smaczna – zapewniła, unosząc na niego wzrok. – Wszystko w porządku, Williamie? Może chcesz wyjść na powietrze? – zapytała, kiedy wprawne oko uzdrowicielki wychwyciło objawy wskazujące na to, że jest mu trochę słabo.
A potem jej też zrobiło się trochę słabo, bo nagle poskładała sobie w głowie, dlaczego ciągle miała wrażenie, że w torebce ułożyła coś nie tak.
- Och – wymamrotała, zamierając z widelcem. Odłożyła go i znowu zajrzała do torebki. – Do licha. Zanim tu przyszłam, ktoś wytrącił mi torebkę z ręki… i albo ukradł sakiewkę, albo jej nie podniosłam z ulicy.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (3013), William Lestrange (3325)




Wiadomości w tym wątku
[10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez Florence Bulstrode - 20.01.2023, 21:10
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez William Lestrange - 21.01.2023, 07:37
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez Florence Bulstrode - 21.01.2023, 19:01
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez William Lestrange - 26.01.2023, 22:02
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez Florence Bulstrode - 27.01.2023, 16:21
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez William Lestrange - 03.02.2023, 01:04
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez Florence Bulstrode - 04.02.2023, 13:56
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez William Lestrange - 12.02.2023, 03:55
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez Florence Bulstrode - 12.02.2023, 11:44
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez William Lestrange - 12.02.2023, 19:47
RE: [10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William - przez Florence Bulstrode - 12.02.2023, 22:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa