02.07.2025, 20:46 ✶
Aury były cudownym oknem na świat ludzkich emocji, ale jednocześnie było to okno czasami bardzo oszronione. Bo przecież jedna emocja mogła być wywoływana przez tak wiele różnych sytuacji i mogła sygnalizować tak wiele różnych uczuć, że teraz patrząc na aurę Roberta, która przypominała mu trochę wesołego teriera, gdyby był aurą (czy można byłoby to nazwać aurofikacją?) nie mógł określić, jakie dokładnie aspekty spotkania z Anthonym wywołują w nim aż takie poruszenie.
Nie było to jednak wszystko co zobaczył, bo aurę Roberta, poza barwami emocji, dekorowało również... Oh!
Jonathan, nieco zbyt podekscytowany tym, że ujrzał właśnie coś, co wcale nie było tak łatwo aurowidzowi dostrzec (no i tym, że jego kuzyn nie był sekretnym złoczyńcą), aż stracił ręką dopiero co podniesione przez Roberta dokumentu, gdy poruszył się na biurku, a potem zerknął na Anthony'ego w rozradowanym spojrzeniu, jakby gotów był do podzielenia się swoimi talentami z przyjacielem, ale nagle spoważniał, bo...
Bo gdyby powiedział teraz, że zerknął na aurę Roberta to po pierwsze Robert by o tym usłyszał, a po drugie Anthony mógłby zacząć podejrzewać, że zrobił to w jakimś konkretnym celu, a nie tylko odruchowo.
Selwyn otrząsnął się i zeskoczył z biurka Shafiqa.
– Przepraszam. Zaraz posprzątam. Chyba złapał mnie jakiś skurcz w dłoni i no – powtórzył gest, ktorym chwilę wcześniej ponownie stracił te nieszczęsne dokumenty. – Uważaj Robercie. To częsty uraz przy Anthonym. Nawet we Frencji nie podpisywałem tylu dokumentów co tutaj, ale tak to jest jak OMSHM wreszcie godnego siebie szefa, który również dobrze mógłby i zarządzać całym Departamentem, nie sądzisz?
Oh... Donicie. Robert wiedział o donicach. Jonathan absolutnie nie spodziewał się, że Robert będzie wiedział cokolwiek o tych donicach i wpadnie w jego pułapkę.
– No cóż w takim razie chyba nie będę wam przeszkadzał. Rozumiem, że jednak papierologia wzywa – spojrzał podejrzliwie na Anthony'ego, który właśnie mruczał coś pod nosem o... Popcornie karmelowym? – Tony na pewno dobrze się czujesz? Przyjacielu, przecież wiem, że ciężko ci przechodzi przez gardło mówienie o ulicznym jedzeniu, a co dopiero spożywanie go. Obawiasz się, że restauracja do której idziecie wprowadza takie... Rewolucje kuchenne.
Nie było to jednak wszystko co zobaczył, bo aurę Roberta, poza barwami emocji, dekorowało również... Oh!
Jonathan, nieco zbyt podekscytowany tym, że ujrzał właśnie coś, co wcale nie było tak łatwo aurowidzowi dostrzec (no i tym, że jego kuzyn nie był sekretnym złoczyńcą), aż stracił ręką dopiero co podniesione przez Roberta dokumentu, gdy poruszył się na biurku, a potem zerknął na Anthony'ego w rozradowanym spojrzeniu, jakby gotów był do podzielenia się swoimi talentami z przyjacielem, ale nagle spoważniał, bo...
Bo gdyby powiedział teraz, że zerknął na aurę Roberta to po pierwsze Robert by o tym usłyszał, a po drugie Anthony mógłby zacząć podejrzewać, że zrobił to w jakimś konkretnym celu, a nie tylko odruchowo.
Selwyn otrząsnął się i zeskoczył z biurka Shafiqa.
– Przepraszam. Zaraz posprzątam. Chyba złapał mnie jakiś skurcz w dłoni i no – powtórzył gest, ktorym chwilę wcześniej ponownie stracił te nieszczęsne dokumenty. – Uważaj Robercie. To częsty uraz przy Anthonym. Nawet we Frencji nie podpisywałem tylu dokumentów co tutaj, ale tak to jest jak OMSHM wreszcie godnego siebie szefa, który również dobrze mógłby i zarządzać całym Departamentem, nie sądzisz?
Oh... Donicie. Robert wiedział o donicach. Jonathan absolutnie nie spodziewał się, że Robert będzie wiedział cokolwiek o tych donicach i wpadnie w jego pułapkę.
– No cóż w takim razie chyba nie będę wam przeszkadzał. Rozumiem, że jednak papierologia wzywa – spojrzał podejrzliwie na Anthony'ego, który właśnie mruczał coś pod nosem o... Popcornie karmelowym? – Tony na pewno dobrze się czujesz? Przyjacielu, przecież wiem, że ciężko ci przechodzi przez gardło mówienie o ulicznym jedzeniu, a co dopiero spożywanie go. Obawiasz się, że restauracja do której idziecie wprowadza takie... Rewolucje kuchenne.