Wiele rzeczy można ustalać zawczasu, potem sytuacja to weryfikuje. Plan - nie ważne, jak głupi - był dobry, kiedy prowadzisz szare masy. Nie znali się tutaj, ale w zasadzie szef Artemis był lekko szalony, czyż nie? Skoro tak było, to pokładanie zaufania w jego zdolności, co chyba było tu poruszane, byłoby karygodnym błędem. Inna sprawa, że mówiło się o wypadku tego człowieka - stuknięcie było więc rzeczą nabytą. Wątpienie również było rzeczą ludzką i prowadziło do zdrowych kompromisów. Nawet perfekcjoniści robili rzeczy źle. A czasami wydawało się, że zrobili źle, a zrobili dobrze, świetnie! To po drodze ktoś niedopatrzył, albo dziwne zrządzenie losu osiadło akurat na naszych ramionach. Nie, nie wszystkiego dało się dopilnować.
Znając Laurenta, Victoria mogła zauważyć lekkie zdziwienie na jego twarzy, kiedy padła jej propozycja - jak i mogła zauważyć zaraz maskowanie tego wszystkiego pod uśmiechem. Pod którym zresztą zamaskowana była cała masa innych rzeczy. Tutaj przecież nikogo nie obchodziło, jakie trupy inni kryli w szafach. W każdym razie pojawiło się jego przytaknięcie na to mówienie o kandydaturze na przywódcy i Geraldine. Prawda pozostawała zaś ukryta za krochmalowymi firankami ślicznego domku zwanego głową.
- To, co zrobimy, żeby nie wróciły, zależy od tego, co jest powodem tego, że w ogóle ta sytuacja ma miejsce. Zabić je, umieścić w rezerwacie, pozbyć się źródła problemu - o ile to możliwe. - Takie "jeśli", "gdyby"... ale ludzie potrzebowali to usłyszeć. Mieć pewność, że ktoś wie, co trzeba tutaj robić. To jednak ciągle były teorie. I śmiesznie mały obszar wiedzy, jakim dysponowali. - Gwarancja leży w dłoniach decyzji osób, które się na tym znają. Ja i Leviathan nie jesteśmy tutaj przypadkowo. Proszę nam zaufać. Wiemy, jak obchodzić się z najgroźniejszymi stworzeniami tego świata. Poradzimy sobie również z wężami morskimi. - Czy to czarowanie działało na kapitana, czy też nie - tego nie sposób było Laurentowi stwierdzić. Szczególnie, że właśnie pojawiło się hasło "trzymajcie się". I tak, Laurent odruchowo złapał się dłońmi barierki burty.
Uprzejmie uprzedzam, że mam zawadę "słaba budowa": przegrywasz wszystkie porównania opierające się na sile i szybkości *proud*.
Sukces!