• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata

[11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
04.07.2025, 15:18  ✶  
Nie wiedziała, co chodziło po głowie Sama. Może dobrze: jej własne myśli też były splątane bardziej niż kiedykolwiek, a choć pilnowała, by nikomu tego nie okazać, sama też podupadła na duchu i nie tylko jej kolano było potrzaskane. Coś w środku też pękło i próbowała teraz zebrać do kupy te kawałki, w pełni świadoma, że nie była jedną z tych, którzy ucierpieli najbardziej. Gdyby wiedziała, jak na to patrzył, byłoby tylko trudniej, a i tak wcale nie było jej łatwo stać teraz naprzeciwko Samuela, chociaż przebywanie z nim zawsze było czymś po prostu naturalnym.
Ale teraz…
Nie litowała się nad nim. Za to było jej wstyd. Wstyd, że nie zdołała ochronić jego nowego domu przed obróceniem się w popioły. Wstyd, że teraz nie mogła po prostu pokazać jakiejś sensownej drogi – do tej pory przynajmniej wiedziała, albo tak sądziła, co zrobić, żeby mu pomóc, a teraz nie była pewna. Słowo przepraszam tańczyło na języku, nie wypowiedziała go jednak: wątpiła, by chciał jej przeprosin.
Mimo to wyciągnęła ku niemu rękę, chwytając go na moment za ramię jedną ręką, by drugą położyć mu na karku i z bliska spojrzeć w oczy. Jej własne wciąż były trochę zaczerwienione i zamglone, dalej potrzebujące mikstur po poparzeniach.
– Jesteś ważny – powiedziała z naciskiem, zanim wypuściła go i cofnęła się. – Warownię i tak musi najpierw obejrzeć klątwołamacz, więc równie dobrze możemy zacząć tam.
Przynajmniej tyle, że miał swojego brata niedźwiedzia: i to, że mieszkał teraz u niego Brenna przyjęła z ulgą, bo naprawdę chciałaby zaoferować mu coś lepszego, ale miała tylko mieszkanie w Londynie i Staw, do którego teraz zabranie Sama nie wydawało się najlepszym pomysłem. Dobrze, że był przy kimś, kto był mu bliski. I nie naciskała chwilowo na dalszą rozmowę, bo praca, do pewnego stopnia, uspokajała i ją. Przynajmniej mogła skupić się na robieniu czegoś, a chociaż nie nadawała się zbytnio do tej fizycznej jej części – nie była pewna, jak, a poza tym nie chciała jeszcze nadwyrężać nadgarstka – rzucała zaklęcie za zaklęciem tam, gdzie mogło to pomóc.
Nie była pewna, co znajdowało się w ramie, którą znalazł Sam. Mogła sobie wyobrazić, że coś ważnego – wiele takich ważnych rzeczy spłonęło i w jej pokoju, nawet jeżeli miała o tyle lepszą sytuację, że sporo przedmiotów oraz ubrań zabrała wcześniej do Stawu i do Londynu.
– Pojawiła się w nim runa, której nie widzi nikt poza mną – przyznała. – Spróbuję zrobić jej zdjęcie i pokazać specjaliście. Będziemy… badać te budynki. Jakoś na pewno da się to cofnąć.
Pozbyć się klątw, run i zacieków. Odbudować to, co zostało spalone. Uleczyć ofiary. Starała się przedstawiać to wszystko w ten sposób: idziemy dalej. Nawet jeśli w głębi ducha wkurzała się i jednocześnie bolało ją, że w ogóle musieli to robić.
– Dzięki, chętnie przyjmiemy kontakty, i możemy umówić się na barter… zrobisz nam najpotrzebniejsze meble, a my załatwimy materiały i pomoc przy odbudowie warsztatu. Ale… też się nie spieszy. Chwilowo mamy gdzie mieszkać, Warownia pochłonie dużo czasu, więc można zająć się najpierw tymi mniejszymi projektami.
Ważniejszymi dla ludzi, którzy stracili wszystko.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2112), Pan Losu (40), Samuel McGonagall (1684)




Wiadomości w tym wątku
[11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 19.06.2025, 18:43
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 30.06.2025, 12:31
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 30.06.2025, 12:51
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 03.07.2025, 12:36
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 04.07.2025, 15:18
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 10.07.2025, 16:02
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 11.07.2025, 10:24
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Samuel McGonagall - 16.07.2025, 09:26
RE: [11.09.72, Warownia] Dni po końcu świata - przez Brenna Longbottom - 16.07.2025, 22:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa