07.07.2025, 00:39 ✶
Stół z galopującym koniem miał w istocie zostać wywalony z domku po zakończeniu formalności; Elise planowała oddać go jakiejś organizacji charytatywnej, najlepiej takiej wspierającej biedniejsze czarodziejskie rodziny (bo mimo preferencji wobec statusu krwi, nie była przecież potworem). Pozostałe meble przywodzące na myśl Prewettów również miały zostać przekazane na cele charytatywne albo zamknięte głęboko w piwnicy. Być może wnętrze domku zostanie urządzone na nowo z motywem róż, w imię jej panieńskiego nazwiska?
– Tak, członkowie Towarzystwa Historycznego również wykazali się wielkim sercem w tej sytuacji. – albo Elise wzbudziła ich współczucie. Po latach styczności z Dedalusem z pewnością zdawali sobie sprawę z tego, jak okropnie traktował prawowitych członków swojej rodziny.
Uśmiech sędziego pokrzepił czarownicę. Zapewne większość pracowników Wizengamotu powtarzała formułki o "tworzeniu dobrej atmosfery", lecz mężczyzna siedzący obok niej zdawał się faktycznie wcielać te ideały w życie. Elise nie mogła zaprzeczyć, że czuła się dzięki temu... Miło. Choć jako funkcjonariusz publiczny, Crouch niewątpliwe traktował wszystkich czarodziei w ten sposób.
Kiwała głową, słuchając wyjaśnień sędziego. "Niech go Matka ma w opiece." Crouch ewidentnie chciał zachować dyplomatyczny ton – albo był wierzący, co się chwali.
– Przez "przeszłość" ma pan na myśli preferencyjne traktowanie bękarta nad dziećmi żony? – spytała wprost. W innej sytuacji pewnie wstydziłaby się mówić o tym, jak latami była upokarzana przez męża. Teraz jednak podkreślenie przewinień Dedalusa mogło jej pomóc w odzyskaniu nieruchomości. A poza tym, chciała, żeby ktoś wreszcie potwierdził na głos, jak niesprawiedliwie była traktowana w trakcie małżeństwa.
– Tak, członkowie Towarzystwa Historycznego również wykazali się wielkim sercem w tej sytuacji. – albo Elise wzbudziła ich współczucie. Po latach styczności z Dedalusem z pewnością zdawali sobie sprawę z tego, jak okropnie traktował prawowitych członków swojej rodziny.
Uśmiech sędziego pokrzepił czarownicę. Zapewne większość pracowników Wizengamotu powtarzała formułki o "tworzeniu dobrej atmosfery", lecz mężczyzna siedzący obok niej zdawał się faktycznie wcielać te ideały w życie. Elise nie mogła zaprzeczyć, że czuła się dzięki temu... Miło. Choć jako funkcjonariusz publiczny, Crouch niewątpliwe traktował wszystkich czarodziei w ten sposób.
Kiwała głową, słuchając wyjaśnień sędziego. "Niech go Matka ma w opiece." Crouch ewidentnie chciał zachować dyplomatyczny ton – albo był wierzący, co się chwali.
– Przez "przeszłość" ma pan na myśli preferencyjne traktowanie bękarta nad dziećmi żony? – spytała wprost. W innej sytuacji pewnie wstydziłaby się mówić o tym, jak latami była upokarzana przez męża. Teraz jednak podkreślenie przewinień Dedalusa mogło jej pomóc w odzyskaniu nieruchomości. A poza tym, chciała, żeby ktoś wreszcie potwierdził na głos, jak niesprawiedliwie była traktowana w trakcie małżeństwa.