• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy

lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#20
07.07.2025, 17:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.07.2025, 17:46 przez Lorraine Malfoy.)  
Spojrzenie półwili ślizgało się po twarzy nieznajomej, a przenikliwe oczy drążyły ciało obrosłe na powrót żywą tkanką, jak gdyby na nowo dokonywała autopsji. Uważnie odnotowywała wszystkie szczegóły jej historii, układając już w głowie listy do Helloise, która znała Knieję tak dobrze, jak wnętrze własnej dłoni, i do Peregrinusa, który w sprawach życia i śmierci był w skromnej ocenie Lorraine ekspertem.

"I tak nikt nie przyjdzie na mój pogrzeb."

Nieprzenikniona dotąd twarz Lorraine drgnęła. Lorraine Malfoy potrafiła być straszną pizdą, ale wbrew temu, co można by o półwili myśleć, opowieść McKinnon nie pozostawiła jej obojętną. Przysłuchiwała się jej z wielką uwagą, porzuciwszy podjętą wcześniej pracę. Oczy półwili pozostawały utkwione w twarzy zmartwychwstałej kobiety, chciwie chłonąc odbijające się na niej uczucia. Mimo wszystko była przecież córką swojego ojca. Miała w sercu dużo czułości dla kurew, kalek i bękartów, dla chorych, ubogich i porzuconych dzieci, i wszystkich tych upadłych istot, po których inni zwykli deptać. Armand Malfoy zbierał ich wokół siebie, tak jak bajarz, który zbiera niesione przez wiatr bajki. Słodyczą poezji spływającej z języka sprawiał, że ludzie zapominali na chwilę o swych troskach... Tylko po to, aby powrócili w ostępy Podziemnych Ścieżek po kolejny jego poemat. Bo chcieli zapomnieć. Do Lorraine przychodzili, bo chcieli pamiętać.

A może było właśnie na odwrót.

Nigdy nie była pewna, czy pogrzeby są po to, aby upamiętnić zmarłych, czy po to, żeby dać ukojenie żywym.

– Przecież nie wypuszczę cię stąd nagiej. – Wymownie przewróciła oczami Lorraine, odpowiadając na prośbę Teresy, ledwie skończyła dezynfekować dłonie. – Nie chcę słuchać potem w kowenie plotek na swój temat. Ale... – Ujęła dostarczone do zakładu pogrzebowego akta sprawy z informacjami na temat zmartwychwstałej kobiety, nie dając jednak poznać po sobie, czy widzi w dokumentacji jakiekolwiek rozbieżności z tym, co McKinnonówna powiedziała im na swój temat. Nawet gdyby takowe rozbieżności się pojawiły, Lorraine nie zareagowałaby na to niczym więcej jak tylko znudzonym uniesieniem brwi. – ...Mogłabym powiedzieć, że twoje ciało uległo dezintegracji. Tamtej dziewczynie musiałam przecież dorobić pół twarzy, rozpadała się pod ledwie dotknięciem mojej różdżki. – Gdy znów zaczęła mówić, mówiła wolniej, ważąc słowa, jak gdyby myślała głośno. Nie patrzyła na Teresę, nie patrzyła nawet na Victorię, patrzyła wciąż w dokumentację. Obie kobiety mogły jednak wyczuć, że w tych słowach kryje się coś więcej. – Można by też było pochować kogoś innego pod twoim imieniem i nazwiskiem. Jestem pewna, że ta bezdomna – którą przywlókł tutaj znajomy magimedyk, po tym jak biedna padła na zawał w poczekalni jego lecznicy – ucieszyłaby się, gdyby dostała godny pochówek, zamiast zostać pogrzebaną w zbiorowej mogile. Ale wtedy... Wtedy dla własnego bezpieczeństwa musiałabyś zacząć posługiwać się innym imieniem, prawda? A najlepiej zejść do rodziny pomieszkującej na Ścieżkach, gdzie nie zapuszczają się nawet ministerialne patrole, nie warto przecież kusić losu przebywaniem na powierzchni, jak wtedy, w Kniei. Ale czy wytrwałabyś długo, całymi dniami siedząc w podziemiach, nie wyściubiając nosa z domu? – Lorraine pokręciła powątpiewająco głową. Trochę tak gdyby ganiła kotkę, uratowaną w czerwcu z jednego z nokturńskich dachów, za to, że jest taka głupiutka, ale przecież nie można się na nią za to gniewać, bo jest taaaaaka urocza. – Potrzeba by było tylko odpowiedniego podpisu na raporcie – dodała, wciąż lekko znudzonym tonem. W końcu to nie ona musiała przekonywać do tego Victorię, tylko sama zainteresowana, prawda? – I przysięgi, że nie wygadasz nikomu, co zaszło.

Trigger Warning: osobista wycieczka (odgrywam uzależnienie od legilimencji) (Odkryj)
Czy mówiła o przysiędze wieczystej? Czemu nie, stwierdziła, chociaż nie to miała w planach. Wiedziała, zresztą że z przysięgami należy uważać, zwracając szczególną uwagę na dobór słów. Ta jednak wydawała się całkiem nieźle sformułowana. W końcu "nie wygadasz" nie było tym samym co "nie pokażesz". A gdyby puściła McKinnonównę wolno, wciąż mogłaby sama wejść do jej głowy, sięgnąć do wspomnień, poczuć wszystko to, co czuła w zetknięciu z Widmami... Wspomnienia Teresy McKinnon były cenne, bardzo cenne, Lorraine obawiała się jednak o stabilność jej umysłu, o to, jak zareagowałaby, gdyby wyciągnęłaby na wierzch wszystkie jej traumy. "Będę bardzo delikatna", obiecywała półwila wszystkim, do których umysłów sięgała za pomocą legilimencji, wzbraniając się przed brutalnymi, przepełnionym gwałtownością gwałtami na intelekcie, jakich dopuszczała się jej mentorka, Miranda Malfoy. Czy mogłaby to obiecać tej kobiecie? Widziała jej spojrzenie, to, jak pozornie znudzona wywracała wcześniej oczami, udając zblazowaną, ale przecież dobrze znała te kurewskie sztuczki: wiedziała, że Teresa robi to, aby uważniej rozejrzeć się po pomieszczeniu, że jej ruchy zaspanego drapieżnika mają na celu uśpienie ich czujności... Wdech i wydech, Lorraine, wdech i wydech. I chociaż jej lekko rozchylone usta walczyły z pragnieniem wypowiedzenia na głos zakazanej inkantacji, wiedziała już, że podjęła swoją decyzję. Nie sięgnie do jej wspomnień, postanowiła. Nie była przecież Mirandą.

Dopiero gdy półwila podniosła głowę znad dokumentacji, i skupiła na powrót spojrzenie na twarzy zmartwychwstałej kobiety, w jej oczach mignęło coś na kształt troski, szczerego współczucia. Nawet mało perceptywna Teresa mogła wyczuć to już wcześniej, wtedy, gdy Lorraine pokazała jej, jak przykryć się całunem – wtedy gdy zaoferowała mimochodem, że da jej czyste ubranie – jak gdyby bardziej niż zmartwychwstała przejmowała się jej godnością jako osoby. W swojej ocenie, Lorraine podawała Teresie pomocną dłoń: nie miała żadnego interesu w donoszeniu na nią do Ministerstwa, więc wytłumaczyła jej po prostu, jak znaleźć wyjście z tej pozornie patowej sytuacji. Nie chciała mówić wprost, nie wiedząc, jak zareaguje Victoria, wierzyła jednak, że istnieje rozwiązanie problemu, które zadowoli wszystkich. Wydawała się być przychylna prośbie McKinnonówny, bezpośrednio zaoferowała jej zresztą pomoc.

– Czy o czymś zapomniałam, Victorio? – zapytała Lorraine takim samym tonem, jakim zapytałaby, czy herbatę pija z cukrem i śmietanką, czy woli zwykłą czarną. – Być może umykają mi jakieś proceduralne zawiłości.


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (1666), Lorraine Malfoy (8681), Pan Losu (255), Victoria Lestrange (6675)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 13.10.2024, 15:27
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 19.10.2024, 01:40
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 24.10.2024, 15:11
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 26.10.2024, 16:04
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 04.11.2024, 08:52
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 06.11.2024, 01:48
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Pan Losu - 06.11.2024, 01:48
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 23.11.2024, 15:36
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 23.11.2024, 21:10
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Pan Losu - 23.11.2024, 21:11
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 24.11.2024, 10:24
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 25.11.2024, 02:30
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 02.12.2024, 14:26
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 03.12.2024, 17:21
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 06.12.2024, 13:03
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 07.12.2024, 11:56
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 08.12.2024, 22:32
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 18.12.2024, 23:32
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Eutierria - 20.05.2025, 09:47
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 07.07.2025, 17:43
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 13.07.2025, 22:54
Lorraine Malfoy, Victoria Lestrange - przez Eutierria - 02.03.2026, 11:14
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Lorraine Malfoy - 07.03.2026, 12:48
RE: lato 1972 // kotom i szkotom wydaje się, że wszystko im się należy - przez Victoria Lestrange - 07.03.2026, 22:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa