08.07.2025, 19:50 ✶
- Kwiatek - powtórzył bezwiednie za kobietą i popatrzył na trzymaną przez nią roślinę. Co do licha, wokół było niebezpiecznie, być może była w zagrożeniu życia, a ona martwiła się kwiatkiem? Brwi niemal mu złączyły się w jedną, kiedy patrzył na nią, jakby bardzo intensywnie nad czymś myślał. Ale w jego głowie była pustka, nie mógł zrozumieć, że w tym wszystkim, tym co najbardziej ją "poruszyło" był jej kwiat i jego strata.
- Odrośnie, a jak nie to ci go odkupię. Masz na to moje słowo - powiedział trochę pustym głosem, bo nie spodziewał się czegoś takiego. Że ludzie próbowali uratować dorobek swojego życia to jeszcze by mógł zrozumieć, ale kwiat? Chyba, że to był jakiś mega ultra rzadki kwiat. Ale na taki nie wyglądał. Ahh ta jego "bohaterska" strona, przecież nie mógł nie zareagować na fakt, że to on był odpowiedzialny za zniszczenie jej roślinki.
- Londyn płonie, a raczej gdzieniegdzie płoną jego cześci, radzę się zbierać stąd i poszukać jakiegoś bezpiecznego miejsca zanim służby bezpieczeństwa nie opanują tego rozgardiaszu - całkiem nieźle szło mu to "rządzenie się" i mówienie co ma robić, ale między magią a prawdą to o wiele lepiej by było, gdyby cywile ruszyli na tereny, które są mniej zagrożone niż środek ulicy Pokątnej. to że sam był takim cywilem to inna para trzewików.
- To całkiem mądra decyzja. Masz gdzie się udać? - naprawdę zaczął myśleć czy zna jakieś miejsce, gdzie mógłby ją pokierować, gdyby faktycznie nie miała żadnego miejsca, gdzie mogłaby się schronić tej nocy. Tak, wysłanie jej do Doliny do babki, albo nawet do Kociego Azylu nie byłoby głupie i na pewno nie narażałoby Zakonu na ujawnienie w razie czego.
- Odrośnie, a jak nie to ci go odkupię. Masz na to moje słowo - powiedział trochę pustym głosem, bo nie spodziewał się czegoś takiego. Że ludzie próbowali uratować dorobek swojego życia to jeszcze by mógł zrozumieć, ale kwiat? Chyba, że to był jakiś mega ultra rzadki kwiat. Ale na taki nie wyglądał. Ahh ta jego "bohaterska" strona, przecież nie mógł nie zareagować na fakt, że to on był odpowiedzialny za zniszczenie jej roślinki.
- Londyn płonie, a raczej gdzieniegdzie płoną jego cześci, radzę się zbierać stąd i poszukać jakiegoś bezpiecznego miejsca zanim służby bezpieczeństwa nie opanują tego rozgardiaszu - całkiem nieźle szło mu to "rządzenie się" i mówienie co ma robić, ale między magią a prawdą to o wiele lepiej by było, gdyby cywile ruszyli na tereny, które są mniej zagrożone niż środek ulicy Pokątnej. to że sam był takim cywilem to inna para trzewików.
- To całkiem mądra decyzja. Masz gdzie się udać? - naprawdę zaczął myśleć czy zna jakieś miejsce, gdzie mógłby ją pokierować, gdyby faktycznie nie miała żadnego miejsca, gdzie mogłaby się schronić tej nocy. Tak, wysłanie jej do Doliny do babki, albo nawet do Kociego Azylu nie byłoby głupie i na pewno nie narażałoby Zakonu na ujawnienie w razie czego.