08.07.2025, 20:11 ✶
Wypuścił głośno powietrze przez usta, kiedy drzwi się za nimi zamknęły i nachylił się do Dory, aby nie krzyczeć na pół Nokturnu, tylko prowadzić w miarę prywatną konwersację.
- Powiemy o wszystkim Brennie, Erikowi, komu trzeba, nie mówię, że mamy zapomnieć co się stało, ale działać z rozwagą - zapewne tej "rozwagi" nie miałby za grosz, gdyby nie fakt, że był tam właśnie z nią i czuł się odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo. W innym wypadku by zapewne teraz przeczesywał zaplecze i próbował wszelkimi sposobami wyciągnąć informacje z barmana - kilka sprawnie rzuconych zaklęć i wyśpiewałby wszystko jak z nut.
Zapewne dodałby coś jeszcze, ale pojawienie się Woody'ego sprawiło że niemal podskoczył. Na szczęście Tarpaulin nie był kimś kogo powinni się obawiać.
- Dym i chęć znalezienia informacji - odpowiedział zgodnie z prawdą. Naiwne liczenie, że znajdą tutaj jakieś. - gdybyśmy chcieli skoczyć na jednego to nie dzisiaj i nie tutaj - dodał czując się w obowiązku wytłumaczyć przed właścicielem pubu na Nokturnie, który był dla niego jak rodzony wujek.
Przysłuchiwał się temu co mówił im Woody i odetchnął głośniej.
- Natrafiliśmy na palącą się pracownie eliksirów po drodze tutaj. A w środku - zniżył nieco głos i nachyli się do starszego mężczyzny. - Jakiś facet chyba porywa kobiety, widzieliśmy jak trzymał jakąś związaną na zapleczu jak na chwilę tam poszedł. Trzeba by go sprawdzić - wymiana informacji była dość szybka i chyba owocna. - My musimy spadać, mamy spotkać się z Brenną u Nory - popatrzył jeszcze na mężczyznę. - Uważaj na siebie, mam wrażenie, że coś mrocznego wisi w powietrzu... - a jakże i to coś podpalało jebany Londyn jakby to było przygotowane ognisko.
- Powiemy o wszystkim Brennie, Erikowi, komu trzeba, nie mówię, że mamy zapomnieć co się stało, ale działać z rozwagą - zapewne tej "rozwagi" nie miałby za grosz, gdyby nie fakt, że był tam właśnie z nią i czuł się odpowiedzialny za jej bezpieczeństwo. W innym wypadku by zapewne teraz przeczesywał zaplecze i próbował wszelkimi sposobami wyciągnąć informacje z barmana - kilka sprawnie rzuconych zaklęć i wyśpiewałby wszystko jak z nut.
Zapewne dodałby coś jeszcze, ale pojawienie się Woody'ego sprawiło że niemal podskoczył. Na szczęście Tarpaulin nie był kimś kogo powinni się obawiać.
- Dym i chęć znalezienia informacji - odpowiedział zgodnie z prawdą. Naiwne liczenie, że znajdą tutaj jakieś. - gdybyśmy chcieli skoczyć na jednego to nie dzisiaj i nie tutaj - dodał czując się w obowiązku wytłumaczyć przed właścicielem pubu na Nokturnie, który był dla niego jak rodzony wujek.
Przysłuchiwał się temu co mówił im Woody i odetchnął głośniej.
- Natrafiliśmy na palącą się pracownie eliksirów po drodze tutaj. A w środku - zniżył nieco głos i nachyli się do starszego mężczyzny. - Jakiś facet chyba porywa kobiety, widzieliśmy jak trzymał jakąś związaną na zapleczu jak na chwilę tam poszedł. Trzeba by go sprawdzić - wymiana informacji była dość szybka i chyba owocna. - My musimy spadać, mamy spotkać się z Brenną u Nory - popatrzył jeszcze na mężczyznę. - Uważaj na siebie, mam wrażenie, że coś mrocznego wisi w powietrzu... - a jakże i to coś podpalało jebany Londyn jakby to było przygotowane ognisko.