10.07.2025, 00:22 ✶
Gdy Benji w pierwszej chwili odezwał się do niej Hestia spojrzała na niego z uprzejmym uśmiechem na twarzy, który zaraz zniknął, gdy dotarło do niej ton wypowiadanej przez niego wiadomości. Bletchley spojrzała na niego zaskoczona, nie do końca rozumiejąc o co w tym momencie chodziło mężczyźnie. Ewidentnie go czymś zdenerwowała, tego była pewna, ale... Czym? Nie mogła przypomnieć sobie ani jednego zdania, które wypowiedziała, a które mogłyby w jakiś sposób urazić mężczyznę. Tak, rzeczywiście miała inną opinię od niego, ale... Może i zaproponowała Leviathana, ale przecież Victoria rzuciła trzech różnych kandydatów, a Geraldine była tylko jedną z nich. Czemu więc mężczyzna miałby mieć z tym problem skoro było ich tutaj wielu i mogli mieć różne opinie w tej sprawie a sam kapitan nie narzucił im konkretnej osoby? Mieli ją wybrać. Nie mógł więc być to powód do tego typu wypowiedzi. Może chodziło o ten plan? Ale ponownie, przecież nie kłóciła się z nimi, aby postąpili w pewien konkretny sposób, a po prostu sugerowała, aby nie nastawiać się na jedno, konkretne działanie, dopóki nie upewnią się, że może im ono zaszkodzić. Tak jak niebezpieczny byłby atak, tak groźne byłoby glupie chronienie morskich istot, gdyby stanowiły poważne zagrożenie.
Najlepiej pewnie by było, aby zostawiła tę sprawę w spokoju, ale... Czuła, że powinna jednak jakoś pokazać czarodziejowi, że nie powinien tak się do niej zwracać. Tylko jak? Postanowiła więc, że najlepiej będzie zrobić tak, aby to on się tłumaczył z własnych przemyśleń.
– Tak. Wiem Słyszałam, jak się przedstawialiście – powiedziała w stronę Fenwicka, wpatrując się w niego wyczekująco, aby to on wyjaśnił w czym tkwił problem.
Łodzią szarpnęło. Laurent nagle oznajmił, że mają zrobić to i to. Geraldine oznajmiła nagle, że jednak nie, a oni wciąż oficjalnie nie mieli wybranego żadnego przywódcy. I... Tego chyba było już dla niej za dużo.
– Jeśli to rzeczywiście sprawka czarnej magii, to lepiej najpierw zbadać sprawę, aby to się nie powtórzyło, a potem zlikwidować zagrożenie – mruknęła tylko, a potem spojrzała pytająco na Victorię w nadziei, że może ona coś ogarniała w tym chaosie, kiedy...
Skały. Albo nie skały. To brzmiało... Źle.
Jako, że dziób nie był jeszcze zagospodarowany, Hestia rzuciła się w tamtym kierunku, próbując wypatrzeć, czy coś nie nadpływa z tej strony.
Percepcja (III) obserwuję wodę ze strony dziobu.
Najlepiej pewnie by było, aby zostawiła tę sprawę w spokoju, ale... Czuła, że powinna jednak jakoś pokazać czarodziejowi, że nie powinien tak się do niej zwracać. Tylko jak? Postanowiła więc, że najlepiej będzie zrobić tak, aby to on się tłumaczył z własnych przemyśleń.
– Tak. Wiem Słyszałam, jak się przedstawialiście – powiedziała w stronę Fenwicka, wpatrując się w niego wyczekująco, aby to on wyjaśnił w czym tkwił problem.
Łodzią szarpnęło. Laurent nagle oznajmił, że mają zrobić to i to. Geraldine oznajmiła nagle, że jednak nie, a oni wciąż oficjalnie nie mieli wybranego żadnego przywódcy. I... Tego chyba było już dla niej za dużo.
– Jeśli to rzeczywiście sprawka czarnej magii, to lepiej najpierw zbadać sprawę, aby to się nie powtórzyło, a potem zlikwidować zagrożenie – mruknęła tylko, a potem spojrzała pytająco na Victorię w nadziei, że może ona coś ogarniała w tym chaosie, kiedy...
Skały. Albo nie skały. To brzmiało... Źle.
Jako, że dziób nie był jeszcze zagospodarowany, Hestia rzuciła się w tamtym kierunku, próbując wypatrzeć, czy coś nie nadpływa z tej strony.
Percepcja (III) obserwuję wodę ze strony dziobu.
Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana