10.07.2025, 08:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.07.2025, 08:06 przez Mirabella Plunkett.)
Kapitan hycał jak sarenka, chociaż w zasadzie lepiej byłoby go przyrównać do małpy. Tego, z jaką gracją wspinał się po olinowaniu statku, mogła mu pozazdrościć co najmniej połowa tu obecnych - był nie tylko zręczny, ale i szybki. Raz-dwa wylądował w bocianim gnieździe, by lepiej widzieć przy pomocy lunety. Po co to zrobił? To było dobre pytanie, bo mógł przecież obserwować z pokładu przy pomocy lunety... Ale może chciał jeszcze porozmawiać? Wydać rozkazy? Ciekawe, czy usłyszał Laurenta.
- W prawo! - wrzasnął Kapitan do sternika, który jako jeden z nielicznych nie rzucił się do burty, żeby obserwować zagrożenie. Patrzył jednak w tym kierunku, a gdy padł rozkaz, chwycił za ster. Nie było czasu na magię, zaczął obracać kołem z wprawą, wcześniej wsadzając różdżkę w zęby, żeby ta nie upadła i nie potoczyła się po pokładzie. - Więcej wiatru w żagle! Musimy je ominąć!
Czarodzieje, którzy odpowiadali za wsparcie statku przy pomocy magii, unieśli wyżej różdżki. Padło kilka zaklęć, a materiał wydymał się powoli, metodycznie, nabierając wiatru. Statkiem zatrzęsło, gdy wykonywał nagły manewr.
- Trzymajcie się! - Kapitan wrzasnął, samemu zaciskając palce na koszu. Statkiem zatrzęsło, podobnie jak załogą, która ze względu na swoje doświadczenie na morzu trzymała się na nogach. Każdy tu miał coś do roboty, każdy tu coś robił - i przede wszystkim, co było widać, każdy wyciągnął różdżkę, gotowy do ewentualnej obrony albo ataku. Anders, mimo niebezpieczeństwa, wyszedł z gniazda i zaczął schodzić do reszty. Nie czekał jednak, aż zejdzie na dół. - To nie są skały! Różdżki w dłoń! Ekipa, czy to jest to, co myślę?
Nie kierował tego pytania do nikogo konkretnego, nie chciał też siać niepotrzebnej paniki ale tylko debil by uwierzył w to, że nagle niewielkie skałki pojawiły się na ich kursie.
- W prawo! - wrzasnął Kapitan do sternika, który jako jeden z nielicznych nie rzucił się do burty, żeby obserwować zagrożenie. Patrzył jednak w tym kierunku, a gdy padł rozkaz, chwycił za ster. Nie było czasu na magię, zaczął obracać kołem z wprawą, wcześniej wsadzając różdżkę w zęby, żeby ta nie upadła i nie potoczyła się po pokładzie. - Więcej wiatru w żagle! Musimy je ominąć!
Czarodzieje, którzy odpowiadali za wsparcie statku przy pomocy magii, unieśli wyżej różdżki. Padło kilka zaklęć, a materiał wydymał się powoli, metodycznie, nabierając wiatru. Statkiem zatrzęsło, gdy wykonywał nagły manewr.
- Trzymajcie się! - Kapitan wrzasnął, samemu zaciskając palce na koszu. Statkiem zatrzęsło, podobnie jak załogą, która ze względu na swoje doświadczenie na morzu trzymała się na nogach. Każdy tu miał coś do roboty, każdy tu coś robił - i przede wszystkim, co było widać, każdy wyciągnął różdżkę, gotowy do ewentualnej obrony albo ataku. Anders, mimo niebezpieczeństwa, wyszedł z gniazda i zaczął schodzić do reszty. Nie czekał jednak, aż zejdzie na dół. - To nie są skały! Różdżki w dłoń! Ekipa, czy to jest to, co myślę?
Nie kierował tego pytania do nikogo konkretnego, nie chciał też siać niepotrzebnej paniki ale tylko debil by uwierzył w to, że nagle niewielkie skałki pojawiły się na ich kursie.
Proszę każdego o rzucenie na AF, czy przy tak gwałtownym manewrze utrzymacie się na nogach. Jest to rzut wymagany i dodatkowy - nadal macie jeden wolny rzut na akcję, którą chcielibyście wykonać w tej turze! Tl;dr rzucacie na AF i drugi rzut na to co tam chcecie. Czas na odpis: do 14.07 do północy, odpiszę 15.07. Motyw przewodni żeby wam też zryło banię: klik
Lost in the serenity
Found by the water
Found by the water
Laurent