10.07.2025, 08:56 ✶
Była wściekła. Wściekła że w ogóle pomyślał o tym, że mogłaby go zostawić. Była wściekła, że wpadł na taki idiotyczny pomysł, a przecież gdyby zamienili się miejscami, to ona zrobiłaby dokładnie to samo. Kazała mu uciekać, zapewniając że jakoś sobie poradzi. Gdyby ona była pod kamieniami, chciałaby by to Tristan się ratował, a ona... Jej los nie byłby wtedy ważny. A jednak dawała teraz piękny pokaz hipokryzji, nad którą nawet nie myślała. Miłość nigdy nie była racjonalna: ani ta książkowa, ani ta w prawdziwym życiu, a już szczególnie w życiu Olivii. Gdyby teraz ktoś tu przyszedł i powiedział, że miałaby dać sobie uciąć rękę, żeby tylko Tristan był bezpieczny, zrobiłaby to bez wahania, nawet się nie zastanawiając.
Gdy otoczył ją ramionami, zaszlochała. Złość, która pojawiła się nagle, tak samo naglę wyparowała. Wszystkie te emocje, które kłębiły się w niej gdy tylko z nieba zaczął sypać się popiół, a oczy po raz pierwszy dostrzegły ogień, zaczęły wypływać na wierzch razem z kolejnymi łzami.
- Nigdy cię nie zostawię - powiedziała cicho, pozwalając się obejmować. Zamrugała kilka razy, gdy uniósł jej podbródek, by na niego spojrzała. Nie musiał poruszać wargami, by zrozumiała sens tego spojrzenia - wiedziała, że on ją kocha i wiedziała, że ona kocha go. Nic innego się teraz nie liczyło. Olivia nachyliła się lekko, by musnąć jego usta. - Nigdy. A teraz chodź, musimy stąd wiać. RAZEM.
Podkreśliła swoim tonem ostatnie słowo. Albo wyjdą stąd razem, we dwójkę, albo żadne z nich stąd nie wyjdzie. Quirke wstała, i chociaż była zmęczona jak diabli, była gotowa pomóc Tristanowi wstać. Chciała być jego opoką, na której się wesprze, gdy nie będzie mógł chodzić.
- Powinniśmy się teleportować do Munga. Chrzanić kodeks tajności, tu nikogo nie ma a jak jest, to jest tyle dymu, że nikt nie zauważy - jakby na potwierdzenie tych słów zakaszlała, bo faktycznie: dym był uciążliwy na tak wiele sposobów, że kaszel to był tylko początek.
@Tristan Ward
Gdy otoczył ją ramionami, zaszlochała. Złość, która pojawiła się nagle, tak samo naglę wyparowała. Wszystkie te emocje, które kłębiły się w niej gdy tylko z nieba zaczął sypać się popiół, a oczy po raz pierwszy dostrzegły ogień, zaczęły wypływać na wierzch razem z kolejnymi łzami.
- Nigdy cię nie zostawię - powiedziała cicho, pozwalając się obejmować. Zamrugała kilka razy, gdy uniósł jej podbródek, by na niego spojrzała. Nie musiał poruszać wargami, by zrozumiała sens tego spojrzenia - wiedziała, że on ją kocha i wiedziała, że ona kocha go. Nic innego się teraz nie liczyło. Olivia nachyliła się lekko, by musnąć jego usta. - Nigdy. A teraz chodź, musimy stąd wiać. RAZEM.
Podkreśliła swoim tonem ostatnie słowo. Albo wyjdą stąd razem, we dwójkę, albo żadne z nich stąd nie wyjdzie. Quirke wstała, i chociaż była zmęczona jak diabli, była gotowa pomóc Tristanowi wstać. Chciała być jego opoką, na której się wesprze, gdy nie będzie mógł chodzić.
- Powinniśmy się teleportować do Munga. Chrzanić kodeks tajności, tu nikogo nie ma a jak jest, to jest tyle dymu, że nikt nie zauważy - jakby na potwierdzenie tych słów zakaszlała, bo faktycznie: dym był uciążliwy na tak wiele sposobów, że kaszel to był tylko początek.
@Tristan Ward